11-18-2023, 07:22 PM
Jeszcze raz przejrzałem wpisy z lipca, gdy nagle znikł objaw. Olej sezamowy to kolejna rzecz, której było wtedy bardzo dużo.
Ten sam olej sezamowy, który - po nasmarowaniu nim głowy - błyskawicznie leczył zapalenie skóry. Znikało jak za sprawą magii. Tylko czy to kwestia kwasów tłuszczowych, których faktycznie bardzo mocno brakuje u ludzi z tym konkretnie schorzeniem skóry głowy, czy tego, że olej jest silnie przeciwgrzybiczy, skuteczniejszy od stosowanych obecnie w szamponach leków, na które zresztą moje grzyby musiały się uodpornić?
Jest opcja, że za objaw odpowiada co prawda flora jelitowa, ale własnie... organizmy drożdżakowe. I może olej robił z nimi porządek, tak jak wyczyścił w mgnieniu oka skórę głowy. Jest też opcja, że brakuje mi omega 6. Już o tym wielokrotnie myślałem i niewiele z tego myślenia wyszło.
Nie no, powinienem DOKŁADNIE skopiować to, co wtedy robiłem, po czym miałem poprawę w wyglądzie objawu Terry'ego. Może być nawet tak, że złożyło się działanie oleju, wybijającego organizmy drożdżakowe, oraz probiotyku, dzięki któremu bakterie kwasu mlekowego zajęły miejsce do tej pory okupowane przez drożdżaki.
Eh, gdyby olej nie był tak paskudny w smaku...
Ten sam olej sezamowy, który - po nasmarowaniu nim głowy - błyskawicznie leczył zapalenie skóry. Znikało jak za sprawą magii. Tylko czy to kwestia kwasów tłuszczowych, których faktycznie bardzo mocno brakuje u ludzi z tym konkretnie schorzeniem skóry głowy, czy tego, że olej jest silnie przeciwgrzybiczy, skuteczniejszy od stosowanych obecnie w szamponach leków, na które zresztą moje grzyby musiały się uodpornić?
Jest opcja, że za objaw odpowiada co prawda flora jelitowa, ale własnie... organizmy drożdżakowe. I może olej robił z nimi porządek, tak jak wyczyścił w mgnieniu oka skórę głowy. Jest też opcja, że brakuje mi omega 6. Już o tym wielokrotnie myślałem i niewiele z tego myślenia wyszło.
Nie no, powinienem DOKŁADNIE skopiować to, co wtedy robiłem, po czym miałem poprawę w wyglądzie objawu Terry'ego. Może być nawet tak, że złożyło się działanie oleju, wybijającego organizmy drożdżakowe, oraz probiotyku, dzięki któremu bakterie kwasu mlekowego zajęły miejsce do tej pory okupowane przez drożdżaki.
Eh, gdyby olej nie był tak paskudny w smaku...



