11-18-2023, 12:24 AM
No i wracając do żelaza... brałem jakoś 2 miesiące, pod koniec znikł zespół niespokojnych nóg i znacznie poprawiła się jakość snu. Coś ze dwa miesiące przerwy i wróciło. Przypomina mi się to badanie, gdzie wysycali ludziom organizmy żelazem i dopiero po którejś dawce efekt był trwały, a tak to po zaprzestaniu suplementacji objawy wracały. Tylko za każdym razem wracały mniej, tak jakby suple żelaza stopniowo, powoli wbudowywały się w jakieś głębokie struktury organizmu, ale tylko dopóki jego poziom był wysoki. Po iluś takich wysyceniach objawy już nie wracały.
No i tak myślę, czy może być tak, że mam takie głębokie niedobory jak ci ludzie z badania. I czy nie jest tak, że właśnie to może mieć związek z obłączkami? Jest sporo opisów przypadków, gdzie po żelazie ludziom odrastały. Albo po uregulowaniu tarczycy, a tu jest taka zależność, że bez sprawnej tarczycy praktycznie zawsze będzie niedobór żelaza na poziomie komórki.
Żelazo wpływa na paznokcie i to bardzo mocno, ale na zdjęciach osób z anemią obłączki często są.
Długotrwała suplementacja żelazem to proszenie się o poważne problemy zdrowotne, niezbyt uśmiecha mi się robienie takich dwumiesięcznych maratonów wysokich dawek. No ale to pomaga na zespół i na sen, nic innego nie pomogło. Może jak wysycę organizm tak, że całkowicie zniknie zespół, jak u tych ludzi w badaniu, to pojawi się jakaś mocna poprawa samopoczucia? Może trwale poprawi się jakość snu? Fajniej by było jednak ustalić, dlaczego tego żelaza potrzebuję aż tak dużo, czemu nie przyswaja się na poziomie komórki. Każde zażycie suplementu to ostra jazda wolnymi rodnikami po ściankach naczyń i nie tylko.
No i tak myślę, czy może być tak, że mam takie głębokie niedobory jak ci ludzie z badania. I czy nie jest tak, że właśnie to może mieć związek z obłączkami? Jest sporo opisów przypadków, gdzie po żelazie ludziom odrastały. Albo po uregulowaniu tarczycy, a tu jest taka zależność, że bez sprawnej tarczycy praktycznie zawsze będzie niedobór żelaza na poziomie komórki.
Żelazo wpływa na paznokcie i to bardzo mocno, ale na zdjęciach osób z anemią obłączki często są.
Długotrwała suplementacja żelazem to proszenie się o poważne problemy zdrowotne, niezbyt uśmiecha mi się robienie takich dwumiesięcznych maratonów wysokich dawek. No ale to pomaga na zespół i na sen, nic innego nie pomogło. Może jak wysycę organizm tak, że całkowicie zniknie zespół, jak u tych ludzi w badaniu, to pojawi się jakaś mocna poprawa samopoczucia? Może trwale poprawi się jakość snu? Fajniej by było jednak ustalić, dlaczego tego żelaza potrzebuję aż tak dużo, czemu nie przyswaja się na poziomie komórki. Każde zażycie suplementu to ostra jazda wolnymi rodnikami po ściankach naczyń i nie tylko.



