11-07-2023, 12:39 PM
Przyszła babka, jeszcze kilka dni pobawię się tym, czym się bawię, tak na wszelki wypadek. Przyszła też spirulina, to sobie zacznę jeść już teraz.
Z tym wapniem to w ogóle jest tak, że największe nasilenie objawu miałem w czasie krytycznie niskiego poziomu D3, gdy wapń mi naprawdę mocno szalał. Miałem wtedy też wszystkie możliwe objawy tężyczki utajonej, czyli niedoboru wapnia na poziomie komórki nerwowej.
I tak myślę, że skoro po wapniu zaczynam "normalnie" widzieć, to coś tu może być mocno na rzeczy. Zawsze sądziłem, że to efekt zmian wywołanych czy to napięciem mięśni, czy składem jonów w płynie w gałce ocznej, co zmienia delikatnie jej kształt i może lekko cofnąć krótkowzroczność. Nie byłem pewien, czy to dobrze, czy źle, bo takie zmiany mogą być patologiczne, np mięśnie się zbyt mocno spinają, bo komórki nerwowe nie działają jak trzeba. Ale jeśli to efekt poprawy działania samego mózgu, jeśli po wapniu jest to, co ludzie mają po piracetamie, no to kurcze...
Tylko to jest skomplikowane dość, wapnia jako takiego zazwyczaj nigdy nie brakuje, każdy ma całe kilogramy odłożone w kościach, w razie czego organizm ma skąd brać. Mieliłem ten temat już sto razy. Przyczyną często jest niski poziom magnezu wewnątrz komórek, przez co wapń nie jest wykorzystywany jak trzeba. Tylko że jak się zażyje magnez, to automatycznie spada poziom wapnia we krwi. Komórki szaleją, żeby zaczęły normalnie działać, musi się ten magnez w nich odkładać przez długie, długie miesiące. A podnieść poziomu magnezu we krwi nie można, bo to od razu prowadzi do szybkiego spadku wapnia. Taki trochę zaklęty krąg. A gdzie jeszcze wszystkie czynniki, które umożliwiają w ogóle przejście magnezu do komórki?
No i swego czasu zwiększyłem sobie gęstość kości, co jest niejako dowodem na to, że nie tylko przyswajałem wapń, ale wręcz odkładałem nadmiar. Objaw nie znikł, obłączki nie wróciły.
Gdzieś tu jest coś na rzeczy, ale gdzie...
Z tym wapniem to w ogóle jest tak, że największe nasilenie objawu miałem w czasie krytycznie niskiego poziomu D3, gdy wapń mi naprawdę mocno szalał. Miałem wtedy też wszystkie możliwe objawy tężyczki utajonej, czyli niedoboru wapnia na poziomie komórki nerwowej.
I tak myślę, że skoro po wapniu zaczynam "normalnie" widzieć, to coś tu może być mocno na rzeczy. Zawsze sądziłem, że to efekt zmian wywołanych czy to napięciem mięśni, czy składem jonów w płynie w gałce ocznej, co zmienia delikatnie jej kształt i może lekko cofnąć krótkowzroczność. Nie byłem pewien, czy to dobrze, czy źle, bo takie zmiany mogą być patologiczne, np mięśnie się zbyt mocno spinają, bo komórki nerwowe nie działają jak trzeba. Ale jeśli to efekt poprawy działania samego mózgu, jeśli po wapniu jest to, co ludzie mają po piracetamie, no to kurcze...
Tylko to jest skomplikowane dość, wapnia jako takiego zazwyczaj nigdy nie brakuje, każdy ma całe kilogramy odłożone w kościach, w razie czego organizm ma skąd brać. Mieliłem ten temat już sto razy. Przyczyną często jest niski poziom magnezu wewnątrz komórek, przez co wapń nie jest wykorzystywany jak trzeba. Tylko że jak się zażyje magnez, to automatycznie spada poziom wapnia we krwi. Komórki szaleją, żeby zaczęły normalnie działać, musi się ten magnez w nich odkładać przez długie, długie miesiące. A podnieść poziomu magnezu we krwi nie można, bo to od razu prowadzi do szybkiego spadku wapnia. Taki trochę zaklęty krąg. A gdzie jeszcze wszystkie czynniki, które umożliwiają w ogóle przejście magnezu do komórki?
No i swego czasu zwiększyłem sobie gęstość kości, co jest niejako dowodem na to, że nie tylko przyswajałem wapń, ale wręcz odkładałem nadmiar. Objaw nie znikł, obłączki nie wróciły.
Gdzieś tu jest coś na rzeczy, ale gdzie...



