11-03-2023, 10:51 PM
Aż wierzyć mi się nie chce, że kupiłem 2 kg ksylitolu w styczniu i do tej pory używałem. Byłem pewien, że to były 3 kg jakoś góra z 5 miesięcy temu. No ale historia transakcji nie kłamie. To ile ja tego sypałem? Obliczałem kiedyś, że to ze 30 zł miesięcznie kosztuje, ważąc łyżeczkę i mnożąc przez to, ile kaw piję.
Kolejne rzeczy wykreślone z listy "czemu czasem znika objaw Terry'ego", jeszcze trochę wypiję oleju z czarnuszki, ale to raczej nie to.
O kurkuminie zapomniałem, to miałem razem z cysteiną brać. Teraz parę dni spróbuję brać codziennie.
Witamina E, luteina, witamina C - wszystko jest razem z cysteiną, ale to też kilka dni tylko. Jak zadziała to szybko.
B12 i kwas foliowy można chyba spokojnie wykreślić. Podobnie melatoninę.
Karnitynę spróbuję jeszcze parę dni.
Dziś zamawiam babkę, razem z ksylitolem i sobie spiruliny trochę dołożyłem do zamówienia. Ale na razie nie biorę tej resztki, co mam. Będzie zestaw, babka + kwas masłowy + trochę glutaminy + probiotyk, lekko przeterminowany, za kilka dni, żeby nie mieszać z innymi rzeczami.
Poza tym co się zmieniło... śpię w miarę OK, 1 tabletka piracetamu po przebudzeniu najwidoczniej nie zaburza snu. Może powinienem zmienić na 2 tabletki naraz. Katar znikł niemal całkowicie, Cały czas mam lekki stan lękowy, może efekt uboczny kwasu foliowego i betainy, może najzwyczajniej w świecie stres.
Może to własnie kwas masłowy, z jakiegoś dziwnego powodu? Bo niby wege mają go więcej, musiałoby coś dziwnego zajść, żebym miał mniej.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8703944/
tutaj suplementacja kwasem masłowym zmieniła parametry zdrowia w eksperymentalnej marskości wątroby.
https://faseb.onlinelibrary.wiley.com/do...201901327R
tutaj wykazano, że poziom soli kwasu masłowego we krwi jest odwrotnie proporcjonalny do skali zjawiska, które odpowiada za objaw Terry'ego w marskości wątroby.
Powoli badają bakterie produkujące kwas masłowy, jako probiotyki, ale na razie nic takiego nie widzę na rynku.
To cholerstwo ogólnie jest drogie w tabletkach, ale śmiesznie wręcz tanie na wagę, 30 zł za kg jeśli kupuje się hurtowo, jako paszę dla zwierząt, pewnie da się trochę drożej kupić gdzieś jako odczynnik chemiczny o czystości spożywczej. Tylko czy on zadziała, jeśli nie jest dojelitowy?
No nic, będę się martwił jak okaże się, że po nim czuję się lepiej, wtedy pomyślę nad strategią zwiększenia produkcji w jelitach, albo nad tanią suplementacją.
Kolejne rzeczy wykreślone z listy "czemu czasem znika objaw Terry'ego", jeszcze trochę wypiję oleju z czarnuszki, ale to raczej nie to.
O kurkuminie zapomniałem, to miałem razem z cysteiną brać. Teraz parę dni spróbuję brać codziennie.
Witamina E, luteina, witamina C - wszystko jest razem z cysteiną, ale to też kilka dni tylko. Jak zadziała to szybko.
B12 i kwas foliowy można chyba spokojnie wykreślić. Podobnie melatoninę.
Karnitynę spróbuję jeszcze parę dni.
Dziś zamawiam babkę, razem z ksylitolem i sobie spiruliny trochę dołożyłem do zamówienia. Ale na razie nie biorę tej resztki, co mam. Będzie zestaw, babka + kwas masłowy + trochę glutaminy + probiotyk, lekko przeterminowany, za kilka dni, żeby nie mieszać z innymi rzeczami.
Poza tym co się zmieniło... śpię w miarę OK, 1 tabletka piracetamu po przebudzeniu najwidoczniej nie zaburza snu. Może powinienem zmienić na 2 tabletki naraz. Katar znikł niemal całkowicie, Cały czas mam lekki stan lękowy, może efekt uboczny kwasu foliowego i betainy, może najzwyczajniej w świecie stres.
Może to własnie kwas masłowy, z jakiegoś dziwnego powodu? Bo niby wege mają go więcej, musiałoby coś dziwnego zajść, żebym miał mniej.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8703944/
tutaj suplementacja kwasem masłowym zmieniła parametry zdrowia w eksperymentalnej marskości wątroby.
https://faseb.onlinelibrary.wiley.com/do...201901327R
tutaj wykazano, że poziom soli kwasu masłowego we krwi jest odwrotnie proporcjonalny do skali zjawiska, które odpowiada za objaw Terry'ego w marskości wątroby.
Powoli badają bakterie produkujące kwas masłowy, jako probiotyki, ale na razie nic takiego nie widzę na rynku.
To cholerstwo ogólnie jest drogie w tabletkach, ale śmiesznie wręcz tanie na wagę, 30 zł za kg jeśli kupuje się hurtowo, jako paszę dla zwierząt, pewnie da się trochę drożej kupić gdzieś jako odczynnik chemiczny o czystości spożywczej. Tylko czy on zadziała, jeśli nie jest dojelitowy?
No nic, będę się martwił jak okaże się, że po nim czuję się lepiej, wtedy pomyślę nad strategią zwiększenia produkcji w jelitach, albo nad tanią suplementacją.



