10-26-2023, 04:02 PM
Chyba wiem, co się mogło stać.
U szczurów niedobór potasu spowodował skok adrenaliny jakoś o 400%
Podobnie chyba u szczurów, niedobór witaminy E, czyli stres oksydacyjny, spowodował ucieczkę potasu z komórek nerwowych, też jakoś o kilkaset procent.
Duże dawki żelaza przez kilka miesięcy zwiększyły stres oksydacyjny, nie brałem nic, co mogłoby to zmniejszyć. Do tego najwidoczniej miałem w diecie zbyt mało potasu, albo z jakiegoś powodu zwiększyło się jego zużycie, np piracetam mógł tu namieszać. Nałożyły się dwa czynniki. To by mogło też tłumaczyć, czemu po miedzi było lepiej, ona jest bardzo silnym antyoksydantem, to jej działanie mogło przeważyć negatywny wpływ miedzi, podnoszący adrenalinę.
Palcem po ścianie pisane, no ale adrenaliny nie ma jak zmierzyć, podobnie jak nie zmierzę potasu wewnątrz komórek nerwowych. No i wczoraj miałem zagoniony dzień, NIC nie brałem oprócz potasu, przeciwutleniaczy i melatoniny przed snem. No i piracetamu rano. Chyba nie ma co liczyć jednej tabletki teaniny, też przed snem. I to wystarczyło do przejścia z "budzę się 10 razy" do "śpię jednym ciągiem praktycznie bez wybudzania". Praktycznie, bo raz obudził mnie pęcherz, a nie gonitwa myśli,
Oczywiście jest opcja, że lepiej spałem, bo nie było perspektywy stresującego wydarzenia
Mam jakoś 150 gramów cytrynianu potasu, na 2 tygodnie starczy przy dawkach 4 gramów potasu dziennie, to nawet aż za dużo, bo z samych supli jest prawie 100% rekomendowanego spożycia. Mam zapas luteiny, zapas witaminy E, zapas melatoniny, która też mocno obniżała stres oksydacyjny w jakimś polskim badaniu, nawet znacznie lepiej, niż wszystkie inne witaminy razem wzięte. Wypada przytulić się znowu do cysteiny.
Jest nawet opcja, że stres oksydacyjny i związany z nim niedobór potasu blokował działanie piracetamu.
U szczurów niedobór potasu spowodował skok adrenaliny jakoś o 400%
Podobnie chyba u szczurów, niedobór witaminy E, czyli stres oksydacyjny, spowodował ucieczkę potasu z komórek nerwowych, też jakoś o kilkaset procent.
Duże dawki żelaza przez kilka miesięcy zwiększyły stres oksydacyjny, nie brałem nic, co mogłoby to zmniejszyć. Do tego najwidoczniej miałem w diecie zbyt mało potasu, albo z jakiegoś powodu zwiększyło się jego zużycie, np piracetam mógł tu namieszać. Nałożyły się dwa czynniki. To by mogło też tłumaczyć, czemu po miedzi było lepiej, ona jest bardzo silnym antyoksydantem, to jej działanie mogło przeważyć negatywny wpływ miedzi, podnoszący adrenalinę.
Palcem po ścianie pisane, no ale adrenaliny nie ma jak zmierzyć, podobnie jak nie zmierzę potasu wewnątrz komórek nerwowych. No i wczoraj miałem zagoniony dzień, NIC nie brałem oprócz potasu, przeciwutleniaczy i melatoniny przed snem. No i piracetamu rano. Chyba nie ma co liczyć jednej tabletki teaniny, też przed snem. I to wystarczyło do przejścia z "budzę się 10 razy" do "śpię jednym ciągiem praktycznie bez wybudzania". Praktycznie, bo raz obudził mnie pęcherz, a nie gonitwa myśli,
Oczywiście jest opcja, że lepiej spałem, bo nie było perspektywy stresującego wydarzenia

Mam jakoś 150 gramów cytrynianu potasu, na 2 tygodnie starczy przy dawkach 4 gramów potasu dziennie, to nawet aż za dużo, bo z samych supli jest prawie 100% rekomendowanego spożycia. Mam zapas luteiny, zapas witaminy E, zapas melatoniny, która też mocno obniżała stres oksydacyjny w jakimś polskim badaniu, nawet znacznie lepiej, niż wszystkie inne witaminy razem wzięte. Wypada przytulić się znowu do cysteiny.
Jest nawet opcja, że stres oksydacyjny i związany z nim niedobór potasu blokował działanie piracetamu.



