10-26-2023, 01:42 AM
Może powinienem przysiąść na parę godzin i porządnie przestudiować zagadnienie kwasu glutaminowego. Część osób ma zbyt mocne wydzielanie / wrażliwość, w efekcie mają właśnie takie okresy nadpobudliwości i bezsenności. Nie zajmowałem się tym nigdy, może właśnie tutaj te zależności do siebie pasują, np cynk pobudza jego wydzielanie, a miedź hamuje?
Problem z takimi okresami nadpobudliwości miałem odkąd pamiętam, to musi być jakaś wada wrodzona, może dlatego miałem tak duże problemy ze znalezieniem się w świecie jako dziecko, do tego stopnia, że myślano o szkole specjalnej, póki nie zrobili mi testu IQ i wyszedł jeden z najwyższych w historii placówki.
To jest jedna rzecz, ale zanik obłączków i pojawienie się objawu Terry'ego to już późniejsza sprawa. Zapewne jedno z drugim nie ma wiele wspólnego, chociaż bywa tak, że takie wady wrodzone dopiero w późniejszym wieku dają niektóre objawy, gdy np spada poziom hormonów.
Reaguję tak na magnez, zdaje się, że na D3, chyba też na cynk, jeśli biorę go zbyt długo. A tak po prawdzie to cholera wie, na co, bo nawet przy magnezie nie było to takie regularne. Mocna jazda była po tyrozynie, ale też po tryptofanie, jeśli brałem go zbyt długo. Inozytol działał podobnie. To wszystko niemal bez wyjątku są rzeczy, które UŁATWIAJĄ zasypianie i często mają potwierdzenie w badaniach na grupach setek, czasem tysięcy badanych pacjentów. Niekiedy są to rzeczy o całkowicie przeciwstawnych efektach, jak tryptofan i tyrozyna. Jedna jedyna rzecz, która dawała mi bezsenność tak, jak powinna to robić, to metylowany kwas foliowy.
Zobaczymy po żelazie, jakoś na dniach do niego wracam. Jeszcze jutro miedź dobiję, kwas foliowy.
A tak poza tym:
- problemy ze skórą głowy nie znikły po B6, chociaż chyba są mniejsze. To też zależy od tego, jak często myję włosy, czym to robię, a także czy się spocę tak, że włosy przesiąkną potem, więc ciężko wyłapać czynniki dietetyczne
- glukozamina raczej nie jest tym, co mi wtedy pomogło na objaw Terry'ego, teraz leci melatonina.
- z piracetamem zszedłem do 1 tabletki dziennie rano, do porcji wieczornej wrócę, jak prześpię pierwszą noc od początku do końca
- z obłączkami też chyba rozpędziłem się, że wracają, teraz patrzę, od obłączka oddziela się taka jasna plamka, jakie czasem się robią na paznokciu, ona mogła się z nim zlać optycznie i przez to mogłem odnieść mylne wrażenie, że rosną. No ale to zobaczymy za jakiś czas.
- te ataki kichania co miałem jakiś czas temu to chyba jednak była alergia, nikt się ode mnie nie zaraził, chociaż też uważałem, żeby z tym nie łazić za bardzo
- sypialnia niemalże sterylna, w porównaniu z tym, co było zanim zacząłem brać piracetam. Ale ruszenie tego sprawiło, że cały ten kurz, roztocza i pleśnie poleciały do góry i potem osiadły, trochę minie, zanim to wszystko całkowicie zniknie, nawet z filtrem HEPA 13 w odkurzaczu. Na pewno mnóstwo wlazło w materac, w poduszki, kołdrę... Do tego sezon grzewczy, powietrze zaczyna krążyć po pokoju... no ale jest niebo a ziemia w porównaniu z tym, jak miałem ten atak alergii co tyle kichałem, wtedy w ogóle nie byłem w stanie nic robić, nawet nie fizycznie, ale w głowie zrobiła się czarna dziura, tak reaguję na alergię.
- biorę 4-5 gramów potasu dziennie, dziś chyba nawet 6 gramów poszło w suplach. Jeśli problemem jest potas, to takie coś powinno błyskiem poprawić sytuację. Potas nie magazynuje się, jego można w tydzień uzupełnić.
Z pozytywów, dziś miałem rozmowę o pracę i jest zatrudnienie zdalne jako informatyk. Chciałbym napisać, że to piracetam, no ale nie, to efekt długich miesięcy podchodów i zabiegów. Co prawda gównopraca z gównopłacą, jakieś promile etatu, ale to rzecz, którą mógłbym bez problemu robić za darmo (i kiedyś robiłem), a do tego bardzo fajny wpis w CV.
...może warto prześledzić, czy okresy bezsenności nie następowały przed takimi stresującymi wydarzeniami?
(i cholera znowu się zasiedziałem)
Problem z takimi okresami nadpobudliwości miałem odkąd pamiętam, to musi być jakaś wada wrodzona, może dlatego miałem tak duże problemy ze znalezieniem się w świecie jako dziecko, do tego stopnia, że myślano o szkole specjalnej, póki nie zrobili mi testu IQ i wyszedł jeden z najwyższych w historii placówki.
To jest jedna rzecz, ale zanik obłączków i pojawienie się objawu Terry'ego to już późniejsza sprawa. Zapewne jedno z drugim nie ma wiele wspólnego, chociaż bywa tak, że takie wady wrodzone dopiero w późniejszym wieku dają niektóre objawy, gdy np spada poziom hormonów.
Reaguję tak na magnez, zdaje się, że na D3, chyba też na cynk, jeśli biorę go zbyt długo. A tak po prawdzie to cholera wie, na co, bo nawet przy magnezie nie było to takie regularne. Mocna jazda była po tyrozynie, ale też po tryptofanie, jeśli brałem go zbyt długo. Inozytol działał podobnie. To wszystko niemal bez wyjątku są rzeczy, które UŁATWIAJĄ zasypianie i często mają potwierdzenie w badaniach na grupach setek, czasem tysięcy badanych pacjentów. Niekiedy są to rzeczy o całkowicie przeciwstawnych efektach, jak tryptofan i tyrozyna. Jedna jedyna rzecz, która dawała mi bezsenność tak, jak powinna to robić, to metylowany kwas foliowy.
Zobaczymy po żelazie, jakoś na dniach do niego wracam. Jeszcze jutro miedź dobiję, kwas foliowy.
A tak poza tym:
- problemy ze skórą głowy nie znikły po B6, chociaż chyba są mniejsze. To też zależy od tego, jak często myję włosy, czym to robię, a także czy się spocę tak, że włosy przesiąkną potem, więc ciężko wyłapać czynniki dietetyczne
- glukozamina raczej nie jest tym, co mi wtedy pomogło na objaw Terry'ego, teraz leci melatonina.
- z piracetamem zszedłem do 1 tabletki dziennie rano, do porcji wieczornej wrócę, jak prześpię pierwszą noc od początku do końca
- z obłączkami też chyba rozpędziłem się, że wracają, teraz patrzę, od obłączka oddziela się taka jasna plamka, jakie czasem się robią na paznokciu, ona mogła się z nim zlać optycznie i przez to mogłem odnieść mylne wrażenie, że rosną. No ale to zobaczymy za jakiś czas.
- te ataki kichania co miałem jakiś czas temu to chyba jednak była alergia, nikt się ode mnie nie zaraził, chociaż też uważałem, żeby z tym nie łazić za bardzo
- sypialnia niemalże sterylna, w porównaniu z tym, co było zanim zacząłem brać piracetam. Ale ruszenie tego sprawiło, że cały ten kurz, roztocza i pleśnie poleciały do góry i potem osiadły, trochę minie, zanim to wszystko całkowicie zniknie, nawet z filtrem HEPA 13 w odkurzaczu. Na pewno mnóstwo wlazło w materac, w poduszki, kołdrę... Do tego sezon grzewczy, powietrze zaczyna krążyć po pokoju... no ale jest niebo a ziemia w porównaniu z tym, jak miałem ten atak alergii co tyle kichałem, wtedy w ogóle nie byłem w stanie nic robić, nawet nie fizycznie, ale w głowie zrobiła się czarna dziura, tak reaguję na alergię.
- biorę 4-5 gramów potasu dziennie, dziś chyba nawet 6 gramów poszło w suplach. Jeśli problemem jest potas, to takie coś powinno błyskiem poprawić sytuację. Potas nie magazynuje się, jego można w tydzień uzupełnić.
Z pozytywów, dziś miałem rozmowę o pracę i jest zatrudnienie zdalne jako informatyk. Chciałbym napisać, że to piracetam, no ale nie, to efekt długich miesięcy podchodów i zabiegów. Co prawda gównopraca z gównopłacą, jakieś promile etatu, ale to rzecz, którą mógłbym bez problemu robić za darmo (i kiedyś robiłem), a do tego bardzo fajny wpis w CV.
...może warto prześledzić, czy okresy bezsenności nie następowały przed takimi stresującymi wydarzeniami?
(i cholera znowu się zasiedziałem)



