10-24-2023, 07:49 PM
Zbadałem całkiem sporo hormonów, wszystkie kiedyś tu wymieniałem, jak mi ChatGPT wylistował, co powinienem sprawdzić. Nic nie wychodziło poza widełki. Zresztą później wrzucę tutaj te wyniki. Zrobiłem prywatnie za prawie 500 zł, bo jak byłem u rodzinnego, to mnie wyśmiał i kazał spadać na drzewo.
Niski popęd mi zbytnio w życiu nie przeszkadza, przynajmniej w tym momencie. Skoro nie wpływa to negatywnie na moje zdrowie, to mogę przerzucić to na dalszy plan. Jeśli kiedyś zacznę budować jakiś związek, to może coś zmieni na tym polu. Przynajmniej jest mniejsze prawdopodobieństwo, że będę szukał potem kogoś na boku.
No i pewnie też będę preferował kobiety, dla których seks nie jest aż tak istotny.
Witaminę B12 suplementuję, bo jednak od pewnego czasu jestem w dużej części na diecie wege i sądzę, że tak już zostanie. Dlatego uważam, że B12 jest (lub za jakiś czas będzie) niezbędna.
"Ego depletion" chyba jeszcze nie odczuwam, chociaż fakt, że czasem pojawia się prokrastynacja i po przyjściu z pracy zamiast robić zaplanowaną naukę lub iść na rower dalej pracować, to leżę i odbijam sobie piłeczkę od ścianę.
Myślę, że pozytywne wzmocnienie to ja jednak mam. Głownie chodzi o świadomość odzyskiwania kontroli nad swoim życiem. Mam swoje mieszkanie, mimo że małe i wynajęte, przeniosłem do niego większość swoich rzeczy od matki, mam cele finansowe, kupuję sobie rzeczy i usługi, które zawsze chciałem sprawdzić, a nie wyłącznie odkładam na przyszłość na bliżej nieokreślony. Relacje z matką są nawet całkiem ok. To mi daje poczucie, że staję się dorosły, jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w moim wieku. Nadal jest stres, że moje prace to głównie robota fizyczna, która nie ma przyszłości, więc pewien poziom napięcia powoduje (stąd pewnie mój permanentny szczękościsk), cały czas też denerwuję się w sytuacjach społecznych i popełniam czasem głupie błędy, ale w moim przypadku zmuszanie się działa. Daję sobie sam drobne nagrody na odreagowanie.
Zakumplowałem się z Pakistańczykiem, który też rozwozi żarcie w tej samej sieci, co ja. On jest gaduła, więc wreszcie mam okazję porozmawiać z kimś po angielsku. Mimo, że popełniam błędy i na początku miałem duże opory przed mówieniem, to jednak jakoś ta rozmowa idzie, on mówi, że mnie rozumie i to mi daje kopa, żeby uczyć się dalej.
Polonez sprawuje się dość dobrze, nabieram ogłady w jeżdżeniu po mieście, chociaż jeszcze nie czuję się jakoś zbyt pewnie. Poza tym póki co mogę powiedzieć, że niezbyt lubię jeżdzić. Byłem parę razy na torze i tam sobie żyłuję auto i próbuję różnych sztuczek w bezpiecznym środowisku. I to akurat daje frajdę. Taki Need for Speed dla ubogich.
Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że suplementuję Omega 3. Jakiś olej rybi z Podkowy. Jem też sporo ryb, więc suplementacja nie jest regularna. Zresztą wszystkie te suplementy nie planuję brać bez przerwy. Trzeba trochę dać organizmowi samemu się wykazać, a nie wszystko mu podawać na tacy.
Nawet jeśli ten piracetam działa na Ciebie jak placebo, to ważne, że jest efek - robisz to, czego nie robiłeś od lat. Więc kontynuuj. Może to placebo też wpłynie na obłączki.
Niski popęd mi zbytnio w życiu nie przeszkadza, przynajmniej w tym momencie. Skoro nie wpływa to negatywnie na moje zdrowie, to mogę przerzucić to na dalszy plan. Jeśli kiedyś zacznę budować jakiś związek, to może coś zmieni na tym polu. Przynajmniej jest mniejsze prawdopodobieństwo, że będę szukał potem kogoś na boku.
No i pewnie też będę preferował kobiety, dla których seks nie jest aż tak istotny.Witaminę B12 suplementuję, bo jednak od pewnego czasu jestem w dużej części na diecie wege i sądzę, że tak już zostanie. Dlatego uważam, że B12 jest (lub za jakiś czas będzie) niezbędna.
"Ego depletion" chyba jeszcze nie odczuwam, chociaż fakt, że czasem pojawia się prokrastynacja i po przyjściu z pracy zamiast robić zaplanowaną naukę lub iść na rower dalej pracować, to leżę i odbijam sobie piłeczkę od ścianę.

Myślę, że pozytywne wzmocnienie to ja jednak mam. Głownie chodzi o świadomość odzyskiwania kontroli nad swoim życiem. Mam swoje mieszkanie, mimo że małe i wynajęte, przeniosłem do niego większość swoich rzeczy od matki, mam cele finansowe, kupuję sobie rzeczy i usługi, które zawsze chciałem sprawdzić, a nie wyłącznie odkładam na przyszłość na bliżej nieokreślony. Relacje z matką są nawet całkiem ok. To mi daje poczucie, że staję się dorosły, jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w moim wieku. Nadal jest stres, że moje prace to głównie robota fizyczna, która nie ma przyszłości, więc pewien poziom napięcia powoduje (stąd pewnie mój permanentny szczękościsk), cały czas też denerwuję się w sytuacjach społecznych i popełniam czasem głupie błędy, ale w moim przypadku zmuszanie się działa. Daję sobie sam drobne nagrody na odreagowanie.
Zakumplowałem się z Pakistańczykiem, który też rozwozi żarcie w tej samej sieci, co ja. On jest gaduła, więc wreszcie mam okazję porozmawiać z kimś po angielsku. Mimo, że popełniam błędy i na początku miałem duże opory przed mówieniem, to jednak jakoś ta rozmowa idzie, on mówi, że mnie rozumie i to mi daje kopa, żeby uczyć się dalej.
Polonez sprawuje się dość dobrze, nabieram ogłady w jeżdżeniu po mieście, chociaż jeszcze nie czuję się jakoś zbyt pewnie. Poza tym póki co mogę powiedzieć, że niezbyt lubię jeżdzić. Byłem parę razy na torze i tam sobie żyłuję auto i próbuję różnych sztuczek w bezpiecznym środowisku. I to akurat daje frajdę. Taki Need for Speed dla ubogich.
Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że suplementuję Omega 3. Jakiś olej rybi z Podkowy. Jem też sporo ryb, więc suplementacja nie jest regularna. Zresztą wszystkie te suplementy nie planuję brać bez przerwy. Trzeba trochę dać organizmowi samemu się wykazać, a nie wszystko mu podawać na tacy.

Nawet jeśli ten piracetam działa na Ciebie jak placebo, to ważne, że jest efek - robisz to, czego nie robiłeś od lat. Więc kontynuuj. Może to placebo też wpłynie na obłączki.



