10-23-2023, 01:15 AM
Wszystkie hormony związane z testosteronem badałeś? Bo jego można mieć wysoko, ale inne, odpowiedzialne za jego aktywację, już bardzo słabo. Właśnie taki przypadek kiedyś był na wykopie, gość kilka lat leciał na siłowni, zero efektów, oczywiście wszyscy cisnęli, że źle ćwiczy, nie robi tak jak trzeba i w ogóle. Wyszedł prawie zerowy poziom jakiegoś hormonu, nie pamiętam już co, ale teść był normalny.
Oczywiście może to być całkowicie niezależne od hormonów. Albo może być tak, że masz nietypową genetyczną budowę i musisz mieć nawet 2 razy taki poziom jakiegoś hormonu, żeby organizm odpowiednio reagował. Albo w ogóle coś niezależne od hormonów, w końcu ile by się ich nie ładowało w kobietę hetero, nie nabierze chęci do tego, by przelecieć jakąś laskę, podobnie hormonami nie zamieni się geja w hetero. Różnice w budowie mózgu.
Coś na pewno jest nie tak, ale żeby ogarnąć co może trzeba całe śledztwo robić i majątek wydać na badania. I jest bardzo duże ryzyko, że i tak by się nic nie znalazło. Jak Ci to w życiu nie przeszkadza, to można olać.
B12 każda jest delikatnie pronowotworowa, ale raczej (podkreślam, raczej) na tej zasadzie, że ona jest niezbędna do podziału komórek. Przy suplementacji małe guzy szybciej dają objawy, stąd w badaniach wychodziło, że ludzie, którzy to biorą, częściej chorują. No i nie wiadomo, czy akurat B12 jest Ci w ogóle potrzebna.
Niesamowite jest, ile masz energii zanim pojawi się "ego depletion", szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że prawie nie masz pozytywnych wzmocnień. Ludzie nie zmieniają swojego życia, bo nie ma tych własnie wzmocnień, po co iść na dodatkowy etat, po co się uczyć, jak jest dobrze i ma się wszystko, co potrzebne? Nikogo nie będzie kusić perspektywa 10 lat. Ale gdy pojawi się np dziecko, to nagle znikąd bierze się motywacja. Podobnie gdy ma się wspierającą kobietę. I w drugą stronę, jak ma się jędzę od której się ucieka, to znika jakakolwiek chęć na robienie czegoś poza tą ucieczką. Żeby daleko nie szukać, kiedyś jak znalazłem naprawdę fajną dziewczynę, w miesiąc czy dwa zrobiłem dla siebie więcej, niż przez poprzednie kilka lat.
Zazwyczaj ludzie z tagu przegryw mają gigantyczny poziom wyuczonej bezradności i "ego depletion" pojawia się po 15 minutach robienia czegoś, co nie daje natychmiastowej "nagrody", dlatego ważne jest stopniowanie wysiłku i wybieranie czegoś, co taką "nagrodę" daje. Ty tyrasz za trzech i spadku formy nie widać.
Zastanawiam się, ile te obłączki / piracetam mają związku z energią, jaką jesteś poświęcić na zmiany w życiu. Czy gdyby nie on, nie zatrzymałbyś się na jednym etacie i jakiejś lekcji angielskiego raz w tygodniu? Znowu mój przykład, trzeci tydzień raptem piracetam biorę, a zrobiłem kilka rzeczy, które od wielu, wielu lat odkładałem "na potem". Może to efekt placebo, wmawiania sobie, że teraz na pewno coś zadziała, ale z drugiej strony, ja tysiąc rzeczy już tak testowałem i efektu placebo nie było.
Oczywiście może to być całkowicie niezależne od hormonów. Albo może być tak, że masz nietypową genetyczną budowę i musisz mieć nawet 2 razy taki poziom jakiegoś hormonu, żeby organizm odpowiednio reagował. Albo w ogóle coś niezależne od hormonów, w końcu ile by się ich nie ładowało w kobietę hetero, nie nabierze chęci do tego, by przelecieć jakąś laskę, podobnie hormonami nie zamieni się geja w hetero. Różnice w budowie mózgu.
Coś na pewno jest nie tak, ale żeby ogarnąć co może trzeba całe śledztwo robić i majątek wydać na badania. I jest bardzo duże ryzyko, że i tak by się nic nie znalazło. Jak Ci to w życiu nie przeszkadza, to można olać.
B12 każda jest delikatnie pronowotworowa, ale raczej (podkreślam, raczej) na tej zasadzie, że ona jest niezbędna do podziału komórek. Przy suplementacji małe guzy szybciej dają objawy, stąd w badaniach wychodziło, że ludzie, którzy to biorą, częściej chorują. No i nie wiadomo, czy akurat B12 jest Ci w ogóle potrzebna.
Niesamowite jest, ile masz energii zanim pojawi się "ego depletion", szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że prawie nie masz pozytywnych wzmocnień. Ludzie nie zmieniają swojego życia, bo nie ma tych własnie wzmocnień, po co iść na dodatkowy etat, po co się uczyć, jak jest dobrze i ma się wszystko, co potrzebne? Nikogo nie będzie kusić perspektywa 10 lat. Ale gdy pojawi się np dziecko, to nagle znikąd bierze się motywacja. Podobnie gdy ma się wspierającą kobietę. I w drugą stronę, jak ma się jędzę od której się ucieka, to znika jakakolwiek chęć na robienie czegoś poza tą ucieczką. Żeby daleko nie szukać, kiedyś jak znalazłem naprawdę fajną dziewczynę, w miesiąc czy dwa zrobiłem dla siebie więcej, niż przez poprzednie kilka lat.
Zazwyczaj ludzie z tagu przegryw mają gigantyczny poziom wyuczonej bezradności i "ego depletion" pojawia się po 15 minutach robienia czegoś, co nie daje natychmiastowej "nagrody", dlatego ważne jest stopniowanie wysiłku i wybieranie czegoś, co taką "nagrodę" daje. Ty tyrasz za trzech i spadku formy nie widać.
Zastanawiam się, ile te obłączki / piracetam mają związku z energią, jaką jesteś poświęcić na zmiany w życiu. Czy gdyby nie on, nie zatrzymałbyś się na jednym etacie i jakiejś lekcji angielskiego raz w tygodniu? Znowu mój przykład, trzeci tydzień raptem piracetam biorę, a zrobiłem kilka rzeczy, które od wielu, wielu lat odkładałem "na potem". Może to efekt placebo, wmawiania sobie, że teraz na pewno coś zadziała, ale z drugiej strony, ja tysiąc rzeczy już tak testowałem i efektu placebo nie było.



