10-21-2023, 10:37 PM
Tak w ogóle to się nie zgrywa, objaw Terry'ego prowadzi do zaniku obłączków, w każdym chyba wypadku. Po piracetamie obłączki najwidoczniej są większe, a objaw... nie znika. Zawsze zakładałem, że za tym stoi podobny mechanizm, ale to chyba dwie całkowicie inne rzeczy, które co najwyżej gdzieś mają wspólną przyczynę.
Tylko nigdy nie udało mi się ustalić, co konkretnie u mnie jest przyczyną objawu. Ani nawet jaki mechanizm za tym stoi. Jakby udało się zaobserwować zanik po jakimś suplemencie, to by było coś. Suplementy nie tylko uzupełniają niedobory, taka np tyrozyna może wywołać niedobór tryptofanu, a tym samym zniwelować toksyczny wpływ serotoniny, jeśli tej ostatniej jest za dużo. Cynk może obniżyć poziom miedzi, likwidując jej toksyczność i tak dalej.
Pod koniec lipca objaw znikł, ale dlaczego? I czy naprawdę znikł, czy po prostu akurat nie wiem, obciąłem na krótko paznokcie, wtedy słabiej go widać? Brałem ze 20 różnych rzeczy.
Potencjalna lista przyczyn to:
- nadmiar serotoniny w obwodzie
- nadmiar tlenków azotu i argininy
- nadaktywność nerwów obwodowych autonomicznego układu nerwowego
- zaburzenia metabolizmu wapnia w komórce nerwowej i/lub komórce mięśni wyściełających naczynka krwionośne
Kombinuję, bo wracają problemy ze snem, a nie chcę przerywać piracetamu. Gdyby okazało się, że to np serotonina, która po piracetamie rośnie, można by ubić dwa ruskie czołgi jednym bayraktarem, biorąc tyrozynę. Wróciłby dobry sen, a jednocześnie poprawiłoby się krążenie, poprzez likwidację objawu Terry'ego, co pozwoliłoby piracetamowi działać tak, jak ma to robić. Obecnie przez to, że krew nie dociera tam, gdzie powinna, piracetam też nie dociera tam, gdzie powinien. Tylko że w lipcu nie brałem tyrozyny. Nie brałem też lizyny, która mogłaby odpowiadać za zbicie argininy i tlenków azotu.
No nic, brać, obserwować. Na pianino nie mam za bardzo czasu, ale no, czuję po piracetamie różnicę, nawet jak piszę na klawiaturze teraz, to jakoś te palce tak ładniej fruwają, precyzyjniej trafiają tam, gdzie powinny. Nie ma tego poczucia "brain fog". Nie jest tak super hiper jak na to liczyłem, ale coś jest.
Jeszcze zobaczymy, jakie będą efekty remontu, bo ostatnie naście dni to ciągłe podnoszenie kurzu i naruszanie powierzchni, na których rosła pleśń. Dziś już praktycznie wszystko skończyłem, będzie pierwsza noc z w miarę czystym powietrzem. Mogło być tak, że piracetam super zadziałał, ale nałożyła się na to silna alergia, która mnie dosłownie ogłupiła.
I poczytam, czy coś nowego mądrego ktoś o objawie nie napisał w prasie medycznej i na forach.
Tylko nigdy nie udało mi się ustalić, co konkretnie u mnie jest przyczyną objawu. Ani nawet jaki mechanizm za tym stoi. Jakby udało się zaobserwować zanik po jakimś suplemencie, to by było coś. Suplementy nie tylko uzupełniają niedobory, taka np tyrozyna może wywołać niedobór tryptofanu, a tym samym zniwelować toksyczny wpływ serotoniny, jeśli tej ostatniej jest za dużo. Cynk może obniżyć poziom miedzi, likwidując jej toksyczność i tak dalej.
Pod koniec lipca objaw znikł, ale dlaczego? I czy naprawdę znikł, czy po prostu akurat nie wiem, obciąłem na krótko paznokcie, wtedy słabiej go widać? Brałem ze 20 różnych rzeczy.
Potencjalna lista przyczyn to:
- nadmiar serotoniny w obwodzie
- nadmiar tlenków azotu i argininy
- nadaktywność nerwów obwodowych autonomicznego układu nerwowego
- zaburzenia metabolizmu wapnia w komórce nerwowej i/lub komórce mięśni wyściełających naczynka krwionośne
Kombinuję, bo wracają problemy ze snem, a nie chcę przerywać piracetamu. Gdyby okazało się, że to np serotonina, która po piracetamie rośnie, można by ubić dwa ruskie czołgi jednym bayraktarem, biorąc tyrozynę. Wróciłby dobry sen, a jednocześnie poprawiłoby się krążenie, poprzez likwidację objawu Terry'ego, co pozwoliłoby piracetamowi działać tak, jak ma to robić. Obecnie przez to, że krew nie dociera tam, gdzie powinna, piracetam też nie dociera tam, gdzie powinien. Tylko że w lipcu nie brałem tyrozyny. Nie brałem też lizyny, która mogłaby odpowiadać za zbicie argininy i tlenków azotu.
No nic, brać, obserwować. Na pianino nie mam za bardzo czasu, ale no, czuję po piracetamie różnicę, nawet jak piszę na klawiaturze teraz, to jakoś te palce tak ładniej fruwają, precyzyjniej trafiają tam, gdzie powinny. Nie ma tego poczucia "brain fog". Nie jest tak super hiper jak na to liczyłem, ale coś jest.
Jeszcze zobaczymy, jakie będą efekty remontu, bo ostatnie naście dni to ciągłe podnoszenie kurzu i naruszanie powierzchni, na których rosła pleśń. Dziś już praktycznie wszystko skończyłem, będzie pierwsza noc z w miarę czystym powietrzem. Mogło być tak, że piracetam super zadziałał, ale nałożyła się na to silna alergia, która mnie dosłownie ogłupiła.
I poczytam, czy coś nowego mądrego ktoś o objawie nie napisał w prasie medycznej i na forach.



