10-14-2023, 11:08 PM
Czytam o objawie Terry'ego i współczulnym układzie nerwowym. I zastanawiam się (po raz kolejny), czy to on nie odpowiada w dużej mierze za jego powstanie? Objaw całkowicie zanika po kąpieli, gdy następuje charakterystyczne zmarszczenie opuszków palców, mechanizm, za którym stoi aktywacja nerwów autonomicznego układu nerwowego, wywołujących obkurcz drobnych naczyń krwionośnych. Objaw Terry'ego jest właśnie takim obkurczem, tylko innych naczynek, a raczej w odrobinę innym miejscu.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1992879/
Tu wykazali, że zaburzenia krążenia w marskości wątroby wiążą się w dużej mierze właśnie ze współczulnym układem nerwowym, osoby z marskością, ale bez zaburzeń krążenia, nie miały nadaktywności współczulnego. Nadaktywność jest też wprost proporcjonalna do stopnia uszkodzenia nerek w przewlekłej niewydolności.
https://ibdc.neduet.edu.pk/sites/default...ticles.pdf
o, cała praca naukowa o identyfikacji objawu Terry'ego z wykorzystaniem superkomputerów, czy coś takiego, nie czytałem jeszcze.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5778345/
tu coś, co kiedyś wklejałem, wygląda na to, że znikł objaw Terry'ego i odrosły obłączki, między innymi wyciszono tam współczulny układ nerwowy.
Sporo rzeczy tu nie pasuje, osoby z atakami paniki, pomimo adrenaliny wywalonej w kosmos, nie mają zazwyczaj objawu. Jak już, to będzie element większej układanki, np podniesiona aktywność nerwów współczulnych i powiedzmy wysoki poziom tlenków azotu, produkowanych w układzie pokarmowym. Albo zaburzenie wynikające ze złego metabolizmu wapnia na poziomie komórki nerwowej czy mieśniowej, jak w niedoborze witaminy D3.
Myślę o bym, bo to by było wskazaniem do terapii polegającej na codziennej medytacji albo czymś takim. To obniża poziom hormonów stresu nawet wtedy, gdy jest podniesiony na skutek jakiejś fizycznej choroby. Ale nie widzę za bardzo siebie podejmującego tego typu wyzwanie, codziennie pół godziny siedzieć nieruchomo i medytować. Jeszcze żebym miał pewność, że tu leży chociaż część problemu...
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1992879/
Tu wykazali, że zaburzenia krążenia w marskości wątroby wiążą się w dużej mierze właśnie ze współczulnym układem nerwowym, osoby z marskością, ale bez zaburzeń krążenia, nie miały nadaktywności współczulnego. Nadaktywność jest też wprost proporcjonalna do stopnia uszkodzenia nerek w przewlekłej niewydolności.
https://ibdc.neduet.edu.pk/sites/default...ticles.pdf
o, cała praca naukowa o identyfikacji objawu Terry'ego z wykorzystaniem superkomputerów, czy coś takiego, nie czytałem jeszcze.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5778345/
tu coś, co kiedyś wklejałem, wygląda na to, że znikł objaw Terry'ego i odrosły obłączki, między innymi wyciszono tam współczulny układ nerwowy.
Sporo rzeczy tu nie pasuje, osoby z atakami paniki, pomimo adrenaliny wywalonej w kosmos, nie mają zazwyczaj objawu. Jak już, to będzie element większej układanki, np podniesiona aktywność nerwów współczulnych i powiedzmy wysoki poziom tlenków azotu, produkowanych w układzie pokarmowym. Albo zaburzenie wynikające ze złego metabolizmu wapnia na poziomie komórki nerwowej czy mieśniowej, jak w niedoborze witaminy D3.
Myślę o bym, bo to by było wskazaniem do terapii polegającej na codziennej medytacji albo czymś takim. To obniża poziom hormonów stresu nawet wtedy, gdy jest podniesiony na skutek jakiejś fizycznej choroby. Ale nie widzę za bardzo siebie podejmującego tego typu wyzwanie, codziennie pół godziny siedzieć nieruchomo i medytować. Jeszcze żebym miał pewność, że tu leży chociaż część problemu...



