10-13-2023, 10:33 PM
Ja bardziej liczę na foty byłych, bo filmy są w sieci. Chociaż kilka ciekawych MP3 też może być.
Cholina + piracetam to bardzo dobry trop, który trzymam od dawna, ale za cholerę nie będzie wiadomo, co faktycznie zadziałało, jeśli zadziała.
Piracetam zwiększa przepływ krwi przez najdrobniejsze naczynia krwionośne, zwiększając ukrwienie obłączków i dostarczając tam więcej tlenu i substancji odżywczych
Piracetam poprawia oddychanie na poziomie komórki, zwiększając aktywność mitochondriów
Piracetam blokuje efekty nadczynności tarczycy, potrafi całkowicie zniwelować jej efekty na poziomie komórki, przynajmniej w niektórych tkankach
Piracetam razem z choliną wreszcie stymuluje aktywność układu przywspółczulnego i ogólnie aktywność komórek nerwowych
Każdy z tych efektów oddzielnie jest na tyle silny, żeby mógł odpowiadać za wzrost obłączków. Każdy z tych efektów "na logikę" pasuje. Ba, mogą też dochodzić inne, o których nie wiem, np to, co dziś czytałem o aldosteronie. Może być coś związanego z wapniem, bo tu też piracetam ma silny związek.
Część rzeczy można eliminować na zasadzie wykluczenia w chorobach, w których obłączki zanikają, np w depresji nie ma nadczynności tarczycy. Ale tu byłaby potrzebna baza danych większa niż 2 osoby. Może być tak, że piracetam powoduje wzrost obłączków u tych osób, u których zanikły na skutek zbyt aktywnej tarczycy. U mnie sporo objawów wskazywało na tarczycę, czyli zostajesz tylko Ty, a n=1 to naprawdę słaby punkt podparcia przy analizie wpływu substancji na zdrowie
Najbardziej z tego wszystkiego pasuje mi przywspółczulny układ nerwowy, najwięcej klocków tutaj pasuje do siebie.
No zobaczymy za parę tygodni, póki co ciężko nawet powiedzieć, czy w ogóle coś czuję, ostatnio poczułem dopiero przy pianinie, a teraz średnio mam na to czas. O cholinie zapominam, czy raczej - kłopotliwe jest jedzenie jajek kilka razy dziennie.
Jedno można powiedzieć na pewno, objaw Terry'ego nie znikł, a on wiąże się zarówno z przepływem krwi, jak i równowagą układów współczulny vs przywspółczulny.
Cholina + piracetam to bardzo dobry trop, który trzymam od dawna, ale za cholerę nie będzie wiadomo, co faktycznie zadziałało, jeśli zadziała.
Piracetam zwiększa przepływ krwi przez najdrobniejsze naczynia krwionośne, zwiększając ukrwienie obłączków i dostarczając tam więcej tlenu i substancji odżywczych
Piracetam poprawia oddychanie na poziomie komórki, zwiększając aktywność mitochondriów
Piracetam blokuje efekty nadczynności tarczycy, potrafi całkowicie zniwelować jej efekty na poziomie komórki, przynajmniej w niektórych tkankach
Piracetam razem z choliną wreszcie stymuluje aktywność układu przywspółczulnego i ogólnie aktywność komórek nerwowych
Każdy z tych efektów oddzielnie jest na tyle silny, żeby mógł odpowiadać za wzrost obłączków. Każdy z tych efektów "na logikę" pasuje. Ba, mogą też dochodzić inne, o których nie wiem, np to, co dziś czytałem o aldosteronie. Może być coś związanego z wapniem, bo tu też piracetam ma silny związek.
Część rzeczy można eliminować na zasadzie wykluczenia w chorobach, w których obłączki zanikają, np w depresji nie ma nadczynności tarczycy. Ale tu byłaby potrzebna baza danych większa niż 2 osoby. Może być tak, że piracetam powoduje wzrost obłączków u tych osób, u których zanikły na skutek zbyt aktywnej tarczycy. U mnie sporo objawów wskazywało na tarczycę, czyli zostajesz tylko Ty, a n=1 to naprawdę słaby punkt podparcia przy analizie wpływu substancji na zdrowie

Najbardziej z tego wszystkiego pasuje mi przywspółczulny układ nerwowy, najwięcej klocków tutaj pasuje do siebie.
No zobaczymy za parę tygodni, póki co ciężko nawet powiedzieć, czy w ogóle coś czuję, ostatnio poczułem dopiero przy pianinie, a teraz średnio mam na to czas. O cholinie zapominam, czy raczej - kłopotliwe jest jedzenie jajek kilka razy dziennie.
Jedno można powiedzieć na pewno, objaw Terry'ego nie znikł, a on wiąże się zarówno z przepływem krwi, jak i równowagą układów współczulny vs przywspółczulny.



