10-11-2023, 12:59 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-11-2023, 01:00 PM przez tomakin.)
I znowu 8 godzin tylko w łóżku spędziłem, budząc się wyspany. Wiem, piszę o tym w kółko, ale naprawdę cholernie się z tego cieszę. Doba ma tylko 24 godziny, nie jest z gumy. Mając 8 godzin na sen, 8 na pracę, te powiedzmy 2 godziny na rzeczy absolutnie niezbędne, typu gotowanie, jedzenie, mycie się i takie tam, godzinę na transport, zostaje 5 godzin na cokolwiek dla siebie, a nawet nie wliczyłem np zrobienia większych zakupów, drobnych remontów. Ile z tego zajmują spotkania ze znajomymi, jakieś rozrywki? Ile zostanie na samorozwój?
I co, jeśli bezsenność dodatkowo kradnie 3-4 godziny każdego dnia? Nagle człowiek staje się wręcz niewolnikiem. Mam o tyle komfortową sytuację, że pracuję głównie z domu, ale i tak bardzo mocno to odczuwałem, zwłaszcza że zdarzały się dni, gdy w łóżku spędzałem ponad 15 godzin. To był koszmar.
Porządek w szafce i pod pianinem, znikł też stos nut z pianina, powierzchnia, na której gromadzi się kurz, maleje z dnia na dzień. Przymierzam się do rozkręcenia niby-szafy i wstawienia w tamten róg ławeczki do ćwiczeń (przy okazji będzie można zdrapać starą tapetę i położyć normalną farbę lateksową). A do ściany będzie można przykręcić wyciąg, ta jedna rzecz, której nie zastąpi się odważnikami. Do tego wyciąg może bardzo fajnie służyć do ćwiczeń siłowania się na rękę, jedna z rzeczy, które nigdy mi się w życiu pewnie nie przydadzą, ale zawsze chciałem to umieć.
Zobaczymy, czy to chwilowy zryw, czy pójdzie dalej, zacznę regularnie ćwiczyć angielski, lepiej ogarnę finanse.
I co, jeśli bezsenność dodatkowo kradnie 3-4 godziny każdego dnia? Nagle człowiek staje się wręcz niewolnikiem. Mam o tyle komfortową sytuację, że pracuję głównie z domu, ale i tak bardzo mocno to odczuwałem, zwłaszcza że zdarzały się dni, gdy w łóżku spędzałem ponad 15 godzin. To był koszmar.
Porządek w szafce i pod pianinem, znikł też stos nut z pianina, powierzchnia, na której gromadzi się kurz, maleje z dnia na dzień. Przymierzam się do rozkręcenia niby-szafy i wstawienia w tamten róg ławeczki do ćwiczeń (przy okazji będzie można zdrapać starą tapetę i położyć normalną farbę lateksową). A do ściany będzie można przykręcić wyciąg, ta jedna rzecz, której nie zastąpi się odważnikami. Do tego wyciąg może bardzo fajnie służyć do ćwiczeń siłowania się na rękę, jedna z rzeczy, które nigdy mi się w życiu pewnie nie przydadzą, ale zawsze chciałem to umieć.
Zobaczymy, czy to chwilowy zryw, czy pójdzie dalej, zacznę regularnie ćwiczyć angielski, lepiej ogarnę finanse.



