10-07-2023, 06:02 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-07-2023, 06:04 PM przez tomakin.)
A właśnie, witamina B6 chyba robi robotę, jeśli chodzi o łojotokowe zapalenie skóry głowy. Trochę trzeba poczekać, bo okresy poprawy i pogorszenia to norma, już wiele razy pisałem że jest lepiej, by za 3 dni znowu było fatalnie.
Jeśli miałem jakimś cudem niedobór B6, to by oznaczało, że coś zaburzało jej metabolizm. Ta witamina jest ściśle powiązana z nerwicą lękową, chorzy mają bardzo poważne niedobory. Ale na pewno miałem jej w diecie i w okazjonalnie branych suplach całkiem dużo, Z jakiegoś powodu nie była przyswajana / aktywowana. Żelazo daje taki efekt, ale żelazo brałem tylko przez ostatnie kilka miesięcy.
https://www.lib.okayama-u.ac.jp/www/acta...7_2_99.pdf
tu porównano poziom żelaza i B6 u pacjentów z atakami paniki vs grupa kontrolna. Żelazo - 0,46 vs 0,92, prawie dwukrotna różnica. B6 - 6,3 vs 12,8, ponad dwukrotna różnica. W przypadku obydwu tych substancji pacjent z najwyższym poziomem we krwi dalej miał ten poziom niższy niż zdrowa osoba z najniższym poziomem.
Co najważniejsze, badanie z Japonii, więc raczej nie wymyślili sobie wyników.
Pytanie, czy żelazo i B6 mają ze sobą związek, czy niedobór żelaza (bo to jest bardziej "długoterminowa" rzecz) może wywołać problemy z przyswajaniem B6? To by mogło wyjaśnić, czemu u mnie pojawił się niedobór, pomimo dobrego poziomu w diecie.
No i jeśli miałem niski poziom B6, to nie przyswajał się ani cynk, ani aminokwasy rozgałęzione, dwie rzeczy, których mocno brakuje w chorobach w których zanikają obłączki.
I może to, że niedawno znalazłem się na granicy ataku paniki wynikało właśnie z problemów z B6?
Jeśli miałem jakimś cudem niedobór B6, to by oznaczało, że coś zaburzało jej metabolizm. Ta witamina jest ściśle powiązana z nerwicą lękową, chorzy mają bardzo poważne niedobory. Ale na pewno miałem jej w diecie i w okazjonalnie branych suplach całkiem dużo, Z jakiegoś powodu nie była przyswajana / aktywowana. Żelazo daje taki efekt, ale żelazo brałem tylko przez ostatnie kilka miesięcy.
https://www.lib.okayama-u.ac.jp/www/acta...7_2_99.pdf
tu porównano poziom żelaza i B6 u pacjentów z atakami paniki vs grupa kontrolna. Żelazo - 0,46 vs 0,92, prawie dwukrotna różnica. B6 - 6,3 vs 12,8, ponad dwukrotna różnica. W przypadku obydwu tych substancji pacjent z najwyższym poziomem we krwi dalej miał ten poziom niższy niż zdrowa osoba z najniższym poziomem.
Co najważniejsze, badanie z Japonii, więc raczej nie wymyślili sobie wyników.
Pytanie, czy żelazo i B6 mają ze sobą związek, czy niedobór żelaza (bo to jest bardziej "długoterminowa" rzecz) może wywołać problemy z przyswajaniem B6? To by mogło wyjaśnić, czemu u mnie pojawił się niedobór, pomimo dobrego poziomu w diecie.
No i jeśli miałem niski poziom B6, to nie przyswajał się ani cynk, ani aminokwasy rozgałęzione, dwie rzeczy, których mocno brakuje w chorobach w których zanikają obłączki.
I może to, że niedawno znalazłem się na granicy ataku paniki wynikało właśnie z problemów z B6?



