Jeszcze dorzucę w temacie wprowadzenia ograniczenia maksymalnego czynszu, bo zapomniałem wcześniej. IMO to może wcale nie być dobre rozwiązanie, a wręcz przeciwnie - to najlepsza metoda na zniszczenie miasta.
Cena maksymalna wynajmu oznacza, że ograniczasz podaż mieszkań na wynajem (no bo skoro się nie opłaca wynajmować, to mniej osób będzie w ogóle posiadać mieszkania na wynajem). A skoro nie opłaca się posiadać mieszkania na wynajem tzn. że nie opłaca się kupować. Skoro nie opłaca się kupować, to firmom budowlanym nie opłaca się budować (bo jak zbudują, to mniej osób kupi).
I w taki oto sposób zabijasz miasto, które staje się przechowalnia ludzi. Na tym korzystają inne miasta, które nie maja ograniczeń, gdzie najem napędza pośrednio budowlankę. Tak m.in, powstał mój wymarzony gospodarczo Dubaj, czyli zero ograniczeń, ale bardzo dobry plan zabudowy.
Jesli chcemy, żeby ceny spadły, to musimy budować tak dużo, aż się nasyci rynek. Chwile to potrwa, ale będzie skuteczne.
Zatem potrzebna jest zachęta dla deweloperów do ciągłego budowania.
Cena maksymalna wynajmu oznacza, że ograniczasz podaż mieszkań na wynajem (no bo skoro się nie opłaca wynajmować, to mniej osób będzie w ogóle posiadać mieszkania na wynajem). A skoro nie opłaca się posiadać mieszkania na wynajem tzn. że nie opłaca się kupować. Skoro nie opłaca się kupować, to firmom budowlanym nie opłaca się budować (bo jak zbudują, to mniej osób kupi).
I w taki oto sposób zabijasz miasto, które staje się przechowalnia ludzi. Na tym korzystają inne miasta, które nie maja ograniczeń, gdzie najem napędza pośrednio budowlankę. Tak m.in, powstał mój wymarzony gospodarczo Dubaj, czyli zero ograniczeń, ale bardzo dobry plan zabudowy.
Jesli chcemy, żeby ceny spadły, to musimy budować tak dużo, aż się nasyci rynek. Chwile to potrwa, ale będzie skuteczne.
Zatem potrzebna jest zachęta dla deweloperów do ciągłego budowania.



