09-26-2023, 03:30 AM
Zastanawiam się, czy brać wapń, chociaż w małych dawkach, razem z tą D3. Boję się, że tak duże dawki + wapń mogą zwiększyć wapń w moczu, co może z kolei doprowadzić do kamieni nerkowych. Z drugiej strony, taka ilość D3 może wręcz wyciągać wapń z komórek nerwowych i przenosić go do kości. Jakby gorzej się czuję, odkąd ta D3 zaczęła się akumulować.
Kurcze... ja jadłem wapń jakoś niedawno. I chyba tego nie zapisałem.
O, 3 tygodnie przed tą poprawą obłączków z lipca napisałem, że regularnie brałem przez poprzedni miesiąc wapń. To chyba wtedy było.
Myślę o nim, bo znowu w diecie mam poniżej rekomendowanej i to pewnie sporo poniżej. Ale kurcze, 20 000 IU D3 łączyć z wapniem...
A, z korzenia lukrecji oczywiście zrezygnowałem po jednym dniu. Za kłopotliwe, zaparzać to, czekać aż ostygnie, odcedzać, do tego smak...
Cały czas biorę cysteinę, antyoksydanty i zestaw do ochrony przed skutkami ubocznymi cysteiny - kurkuminę i czasem molibden (to spokojnie można brać np raz na miesiąc w większej dawce).
Biorę też ciągle bardzo duże dawki kwasu foliowego, wychodząc z założenia, że poprawa pod koniec lipca to mógł być właśnie on. Żelazo mogło go znowu zbić.
W ogóle to żelazo to był naprawdę super pomysł, poprawa jakości snu jest bardzo duża. Szkoda, że nie przekłada się na inne rzeczy. No ale może być tak, że dopiero po uzupełnieniu tego żelaza organizm zacznie przyswajać i wykorzystywać inne rzeczy. Może dopiero wysycenie tkanek żelazem sprawi, że prawidłowo przebiegnie metylacja, tak jak to było w stwardnieniu rozsianym?
Ciągle kminię, co mogło zostać jeszcze wyssane z organizmu takimi dawkami żelaza, co sprawia, że włosy, po chwilowej poprawie, znowu są słabsze. Gdzie tu jest wąskie gardło. Kwas foliowy to jedna rzecz, ale pewnie nie jedyna.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/....tb00006.x
selen! Po kilku tygodniach suplementacji żelazem, jego poziom spadł bardzo wyraźnie. Po kilku tygodniach, a ile ja to już biorę? No i selen jest niezbedny do prawidłowych przemian cysteiny i glutationu, od początku powinienem go brać razem z nią. Ale nie bardzo chce mi się wierzyć, żebym miał niedobór na tyle silny, by leciały włosy. Chociaż... jeśli żelazo powoduje, że jest on wyciągany z tkanek "mniej ważnych" i wykorzystywany tam, gdzie potrzeba go najwięcej, to kto wie, może doszło do niedoboru w skórze głowy?
Na szczęście selen to coś, co można zeżreć "na zapas", jest dość skutecznie magazynowany przynajmniej na parę miesięcy. Tu mój brak solidności nie będzie przeszkadzać.
Kurcze... ja jadłem wapń jakoś niedawno. I chyba tego nie zapisałem.
O, 3 tygodnie przed tą poprawą obłączków z lipca napisałem, że regularnie brałem przez poprzedni miesiąc wapń. To chyba wtedy było.
Myślę o nim, bo znowu w diecie mam poniżej rekomendowanej i to pewnie sporo poniżej. Ale kurcze, 20 000 IU D3 łączyć z wapniem...
A, z korzenia lukrecji oczywiście zrezygnowałem po jednym dniu. Za kłopotliwe, zaparzać to, czekać aż ostygnie, odcedzać, do tego smak...
Cały czas biorę cysteinę, antyoksydanty i zestaw do ochrony przed skutkami ubocznymi cysteiny - kurkuminę i czasem molibden (to spokojnie można brać np raz na miesiąc w większej dawce).
Biorę też ciągle bardzo duże dawki kwasu foliowego, wychodząc z założenia, że poprawa pod koniec lipca to mógł być właśnie on. Żelazo mogło go znowu zbić.
W ogóle to żelazo to był naprawdę super pomysł, poprawa jakości snu jest bardzo duża. Szkoda, że nie przekłada się na inne rzeczy. No ale może być tak, że dopiero po uzupełnieniu tego żelaza organizm zacznie przyswajać i wykorzystywać inne rzeczy. Może dopiero wysycenie tkanek żelazem sprawi, że prawidłowo przebiegnie metylacja, tak jak to było w stwardnieniu rozsianym?
Ciągle kminię, co mogło zostać jeszcze wyssane z organizmu takimi dawkami żelaza, co sprawia, że włosy, po chwilowej poprawie, znowu są słabsze. Gdzie tu jest wąskie gardło. Kwas foliowy to jedna rzecz, ale pewnie nie jedyna.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/....tb00006.x
selen! Po kilku tygodniach suplementacji żelazem, jego poziom spadł bardzo wyraźnie. Po kilku tygodniach, a ile ja to już biorę? No i selen jest niezbedny do prawidłowych przemian cysteiny i glutationu, od początku powinienem go brać razem z nią. Ale nie bardzo chce mi się wierzyć, żebym miał niedobór na tyle silny, by leciały włosy. Chociaż... jeśli żelazo powoduje, że jest on wyciągany z tkanek "mniej ważnych" i wykorzystywany tam, gdzie potrzeba go najwięcej, to kto wie, może doszło do niedoboru w skórze głowy?
Na szczęście selen to coś, co można zeżreć "na zapas", jest dość skutecznie magazynowany przynajmniej na parę miesięcy. Tu mój brak solidności nie będzie przeszkadzać.



