09-20-2023, 09:08 PM
Wiadomo, patrzę przede wszystkim ze swojej perspektywy, ale zastanów się, czy Twoją perspektywą w tej chwili nie jest szukanie wymówek za wszelką cenę. Czy moje 2 metry wzrostu mają duże znaczenie w rozmowach międzyludzkich? Ile razy faktycznie usłyszałeś "spierdalaj" podczas rozmowy z kimś obcym gdzieś w klubie, na mieście, w sklepie, urzędzie czy gdziekolwiek? Czy sąsiedzi tak odpowiadają, jak się np. zagai o pogodę? Może parę razy mi się tak trafiło, ale to w całym moim życiu, a i tak ledwo to pamiętam, bo co tu rozpamiętywać? A jeszcze mówisz, że ktoś to może słyszeć 500 razy. To jest chochoł, takie sytuacje się nie zdarzają. Nie wierzę, że powiedzenie "cześć" może być DUŻYM wyzwaniem. Tak samo jak nie uwierzę, jak mi ktoś powie, że 500 razy mu inni kazali spierdalać i nikt nie chciał nawet słowa zamienić. Nawet nieumyte żule mają znajomych, z którymi rozmawiają. No już bez przesady.
Mówiąc, że długa droga jest przed takimi osobami pokazujesz im, że nie warto nic robić. Bo to duży wysiłek. Tak jakby ta UMIEJĘTNOŚĆ small talk to było nie wiadomo jakie rocket science. To się da zrobić w kilka dni i nie trzeba do tego czytać nawet tych pięciu książek. Napisałem, co trzeba zrobić - uśmiech, "cześć, jestem XXX, co słychać?". I tyle. Fake it till you make it.
Robisz sherry picking wybierając absurdalnie rzadkie i totalnie beznadziejne przypadki, jakby tylko to można było określić mianem "przegrywu". A jeśli jakaś metoda "leczenia" działa, to to nie jest prawdziwy przegryw. Właśnie to było powodem mojego opuszczenia Wykopu przed laty, bo z tymi ludźmi po prostu nie dało się dyskutować i cokolwiek im radzić. Szkoda czasu i zdrowia na patologię, niech giną.
Myślę, że w tym temacie nigdy nie będziemy mieli zgody, więc lepiej zostawić to tak, jak jest.
Mówiąc, że długa droga jest przed takimi osobami pokazujesz im, że nie warto nic robić. Bo to duży wysiłek. Tak jakby ta UMIEJĘTNOŚĆ small talk to było nie wiadomo jakie rocket science. To się da zrobić w kilka dni i nie trzeba do tego czytać nawet tych pięciu książek. Napisałem, co trzeba zrobić - uśmiech, "cześć, jestem XXX, co słychać?". I tyle. Fake it till you make it.
Robisz sherry picking wybierając absurdalnie rzadkie i totalnie beznadziejne przypadki, jakby tylko to można było określić mianem "przegrywu". A jeśli jakaś metoda "leczenia" działa, to to nie jest prawdziwy przegryw. Właśnie to było powodem mojego opuszczenia Wykopu przed laty, bo z tymi ludźmi po prostu nie dało się dyskutować i cokolwiek im radzić. Szkoda czasu i zdrowia na patologię, niech giną.
Myślę, że w tym temacie nigdy nie będziemy mieli zgody, więc lepiej zostawić to tak, jak jest.



