08-23-2023, 12:26 PM
(08-22-2023, 09:39 PM)Temper napisał(a):(08-22-2023, 12:05 PM)neko1witek napisał(a): Dotychczas chyba nic nie przebiło moim zdanie The Last of US, gram w to teraz drugi raz i po prostu kocham scenariusz.
Sony opanowało do perfekcji tego typu gry, które można określić jako interaktywne filmy. TLOU, Horizon, God of War. W żadną z tych gier nigdy nie grałem, ale chętnie bym spróbował, tym bardziej, jeśli takie wrażenie na Tobie zrobiło TLOU. Wiem z mediów, że TLOU 2 miało jakieś kontrowersje związane z wątkami LGBT, z tym, jak potraktowano postać Joela i z samym zakończeniem, w tym też finałową walką. Jedynka faktycznie wyszła niedawno w wersji zremasterowanej na PC. Ponoć było trochę problemów technicznych z tym remasterem, ale myślę, że po takim czasie już wszystko zostało naprawione. Chętnie bym to sprawdzić, ale na razie nie mam na czym.
Do RDR jakoś nigdy mnie nie ciągnęło, chyba przez to, że nie jestem fanem westernowych klimatów. Ale mimo wszystko jest to warte sprawdzenia. Uważam, że znane i głośne dzieła kultury popularnej wypada śledzić i sprawdzić samemu, żeby nie zostać w tyle i wiedzieć, o czym cały internet i inne media dyskutują.
Ostatnią grą, która fabularnie mnie wciągnęła był Deus Ex: Human Revolution, ale to było 12 lat temu. I tak naprawdę nie wiem, czego bym oczekiwał od gier obecnie. Na pewno nie uzależnienia i grania po kilka godzin każdego dnia. Na pewno nie ostrej rywalizacji online, bo psychicznie nie jestem na coś takiego gotowy, a i refleks już pewnie nie ten ze względu na brak obycia z grami i wiek. Na pewno nie dużego poziomu trudności, bo łapie mnie frustracja zamiast przyjemności z grania. Wychodzi na to, że lubię spokojne gry, jak neko. Muszę sobie potestować różne, żeby dojść do tego, co mi sprawia przyjemność i nie powoduje jednocześnie poczucia zmarnowanego czasu. Bo to poczucie zainstalowane przez matkę jeszcze we mnie siedzi. Na razie lubię jeździć bez celu w Cyberpunku i zabijać potworki w Doomie.
(08-22-2023, 08:50 AM)tomakin napisał(a): Multiplayer jest fajny, jeśli ma się zgraną grupę i z nią się robi różne... dziwne rzeczy. Jedne z najlepszych wspomnień związanych z grami to było trollowanie całego serwera, jeszcze za czasów ultimy online, zrobiliśmy trzyosobowy klan i wypowiedzieliśmy wojnę wszystkim innym, oczywiście nie mieliśmy żadnych statów, itemów ani nic, wszystko opierało się na propagandzie terroruwymyślaliśmy historie, jak to kogoś zabiliśmy etc.
To se ne wrati. No chyba że wstąpiłbyś do jakiegoś klanu, ale to by znaczyło raczej zawodowe granie.
(08-22-2023, 08:04 PM)tomakin napisał(a): No właśnie przez takie tytuły myślę czasem, czy nie warto kupić konsoli. Ale kilka tysięcy dawać po to, żeby zagrać w 3-4 gry, bo tyle pewnie znajdzie się interesujących mnie tytułów... ehh
Nawet jeśli to 3-4 tytuły rocznie, to i tak warto. Bo tyle starczy. A jeśli Ci się nie spodoba, to zawsze możesz sprzedać i konsolę i gry. TLOU jest dostępne na Steamie, jeśli masz w miarę dobry komputer, to nie musisz nawet kupować konsoli. Można też kupić Steam Decka albo Rog Ally i grać w wersji przenośnej.
Ja testuję ciągne granie w chmurze w GeForce Now, bo mam teraz w miarę dobre łącze, więc nic mi nie zacina. Staram się sprawdzić, na ile granie mnie jara, co mi się podoba, ile czasu zajmuje i jak to wpływa na moje codzienne obowiązki.
Jeśli mi się spodoba, to nie wykluczam, że kupię sobie komputer do grania i jakieś akcesoria. Kilkanaście lat temu o tym marzyłem, ale zawsze to odkładałem, bo przecież trzeba myśleć o poważnych sprawach itp. Ale teraz przeformatowałem sobie trochę swoje priorytety i już nie uważam, że trzeba przez kolejne kilka lat odkładać każdą złotówkę na mieszkanie i na inne "poważne" rzeczy. Bo to jest takie odkładanie marzeń na wieczne jutro. Dlatego jak mnie wciągnie, to kupuję dobry komputer z akcesoriami typu VR, kierownica itp. i będę sobie grał w wolnych chwilach.
Neko dobrze mówi, że 3-4 lub więcej gier każdego roku jest wartych ogrania. Przy normalnym, dorosłym życiu raczej trudno będzie znaleźć czas na więcej, więc trzeba być mocno wybrednym.
Ja gram tylko w weekendy po 30 minut 3 x dziennie. No i w wakacje, czy święta. Czasem gram w jedną grę 2 lata, np. w Red Dead Redemption 2, albo w Assasin's Creed, bo lubię robić po 100% gry, wszystkie znajdźki itd. Nie spieszę się z gramy, córka je wymienia dosyć często, ale mi 2-3 gry na rok wystarczają w zupełności.
A tak przy okazji ani jedynka Horizon, ani przedostatni God of War nie podeszły mi zupełnie. Przeszedłem oba, ale z przymusu, bo jak zaczynam, to kończę. Teraz gram w dwójkę Horizon i czeka ostatnie God of War, ale wątpię, aby się dużo różniły. Niby wszystko tam jest, super grafika, otwarte światy, ale coś mi w nich nie gra. Horizon wygląda genialnie i czekałem na niego bardzo, w sumie playstation kupiliśmy pod niego, ale zawiodłem się, ponieważ historia nie przemówiła do mnie i wydawała mi się po prostu nudna jak flaki z olejem. God of War to samo, w kółko te same zadania itd. Klimat nie przemawiał do mnie.
W sumie niby większość gier to to samo, te same schematy itd, ale w jednych grach na mnie to działa na maksa, a w innych odpycha.
Genialne były Batmany, Tomb Raidery, Shadow of War, Shadow of Mordor, Mad Max, Ghost of Tsushima, Assasin w Londynie. To moje top, reszta to przeciętniaki, albo nuda. Ostatni Assasin Valhalla to była dla mnie męczarnia. Pełno błędów w grze, nuda i przesycenie tematem, chociaż czekałem na starą Anglię i myślałem, że będzie super.
Lubię też dziwne gry typu Detroit, gdzie niby masz wpływ na grę. Przeszedłem w trybie jak ja bym się zachowywał, a drugą w trybie jakbym był psychopatą, fajna zabawa.
Oczywiście kiedyś grałem we wszystko, kochałem Dooma i tego typu gry, ale ostatni Doom wydawał mi się zbyt powtarzalny i za trudny. To jedna z niewielu gier z której po prostu zrezygnowałem.
Z takich strzelanek to genialny pozostał Wolfenstein. Scenariusz wgniata w fotel, ogólnie super gra.




wymyślaliśmy historie, jak to kogoś zabiliśmy etc.