07-30-2023, 09:50 AM
Redystrybucja to podstawa zdrowej ekonomii
Tak sobie myślę o moich 2 największych "wadach", jedna to brak wyobraźni obrazowej, czy jak próbuję zapamiętać czyjąś twarz, czy coś narysować. Druga to kończenie wszystkiego już, teraz, na szybko, co też wychodzi przy próbach rysowania. Nawet zastanawiam się całkiem poważnie, na ile moje problemy z pisaniem odręcznym mogą brać się z tego, że pisząc jakąś literę w mózgu mam już następną.
Kiedyś chciałem uczyć się rysunku, żeby to jakoś skorygować, na zasadzie "skoro poprawi się jakąś ogólną cechę umysłu, to może wpłynie to na resztę moich działań w życiu". Tylko to mnie cholernie męczyło, dość szybko się nudziłem.
Jakby dało się jakoś te wady zdiagnozować, wyizolować i określić, co dokładniej jest problemem. Może po prostu jakieś gry komputerowe byłyby tutaj dobrą "terapią"? To jak z tymi ćwiczeniami na przywodzenie i odwodzenie uda w stawie biodrowym, człowiek robi takie coś, co wzmacnia jakiś mięsień sterujący pracą biodra, którego to mięśnia w ogóle nie widać i nawet mało kto wie, że to istnieje, a po kilku miesiącach przestają boleć go kolana. Albo kręgosłup.
Może po takiej "terapii" zacząłbym lepiej jeździć samochodem, inaczej rozmawiać z ludźmi, bardziej efektywnie pracować?
Tak sobie myślę o moich 2 największych "wadach", jedna to brak wyobraźni obrazowej, czy jak próbuję zapamiętać czyjąś twarz, czy coś narysować. Druga to kończenie wszystkiego już, teraz, na szybko, co też wychodzi przy próbach rysowania. Nawet zastanawiam się całkiem poważnie, na ile moje problemy z pisaniem odręcznym mogą brać się z tego, że pisząc jakąś literę w mózgu mam już następną.
Kiedyś chciałem uczyć się rysunku, żeby to jakoś skorygować, na zasadzie "skoro poprawi się jakąś ogólną cechę umysłu, to może wpłynie to na resztę moich działań w życiu". Tylko to mnie cholernie męczyło, dość szybko się nudziłem.
Jakby dało się jakoś te wady zdiagnozować, wyizolować i określić, co dokładniej jest problemem. Może po prostu jakieś gry komputerowe byłyby tutaj dobrą "terapią"? To jak z tymi ćwiczeniami na przywodzenie i odwodzenie uda w stawie biodrowym, człowiek robi takie coś, co wzmacnia jakiś mięsień sterujący pracą biodra, którego to mięśnia w ogóle nie widać i nawet mało kto wie, że to istnieje, a po kilku miesiącach przestają boleć go kolana. Albo kręgosłup.
Może po takiej "terapii" zacząłbym lepiej jeździć samochodem, inaczej rozmawiać z ludźmi, bardziej efektywnie pracować?



