Ma guzki na tarczycy, robiła biopsję i badanie histo jakieś 5 lat temu. Myślała, że to nowotwór i że za chwilę umrze. Płacz i histeria. Jak zwykle przy każdej dolegliwości. Coś tam było z hormonami nie teges, ale biopsja nie wykazała poważnych zmian, więc nic nie robi w tym kierunku. Chodzić, obserwować. Powinna robić USG co roku dla kontroli, no ale nie da się namówić.
O helicobacter jej gadałem już, bo wiem, że to może być przyczyną, ale mówi, że skoro lekarz jej tego nie zaproponował, to na pewno nie to. To takie pokolenie, co słucha lekarzy w stu procentach. No ale ja już jej słuchać nie będę. Sam jej załatwię test i zawiozę. Kuźwa, leczenie starych ludzi to jest jakaś makabra. Jak za szmaty nie weźmiesz i nie wetkniesz siłą do dzioba tabletki, to sami prędzej umrą na złość, niż sami podejmą działanie. To samo miałem z ojcem upartym jak osioł. Wszystko na nie, wszyscy chcą go zabić, wszystko mu szkodzi, wszyscy mają się od niego odpierdolić. No i tak sie od niego wszyscy odpierdolili, że zmarł. Matka go wyzywała, że taki jest, a teraz jest taka sama.
Ja też niekoniecznie chcę leczyć wszystkie swoje sprawy, ale ja przynajmniej zwracam na nie uwagę, jestem świadomy tego, co może być nie tak i pewną dyscyplinę jestem w stanie wprowadzić, jak choćby z tymi moimi hormonami. Mogę na to nie zwracać uwagi i nie myśleć o tym, ale dyscyplina sprawi, że będę działał. A nie tak jak starzy ludzie zupełnie na odwrót - będą o tym myśleć cały czas, stresować się, panikować, a nic nie robić.
O helicobacter jej gadałem już, bo wiem, że to może być przyczyną, ale mówi, że skoro lekarz jej tego nie zaproponował, to na pewno nie to. To takie pokolenie, co słucha lekarzy w stu procentach. No ale ja już jej słuchać nie będę. Sam jej załatwię test i zawiozę. Kuźwa, leczenie starych ludzi to jest jakaś makabra. Jak za szmaty nie weźmiesz i nie wetkniesz siłą do dzioba tabletki, to sami prędzej umrą na złość, niż sami podejmą działanie. To samo miałem z ojcem upartym jak osioł. Wszystko na nie, wszyscy chcą go zabić, wszystko mu szkodzi, wszyscy mają się od niego odpierdolić. No i tak sie od niego wszyscy odpierdolili, że zmarł. Matka go wyzywała, że taki jest, a teraz jest taka sama.

Ja też niekoniecznie chcę leczyć wszystkie swoje sprawy, ale ja przynajmniej zwracam na nie uwagę, jestem świadomy tego, co może być nie tak i pewną dyscyplinę jestem w stanie wprowadzić, jak choćby z tymi moimi hormonami. Mogę na to nie zwracać uwagi i nie myśleć o tym, ale dyscyplina sprawi, że będę działał. A nie tak jak starzy ludzie zupełnie na odwrót - będą o tym myśleć cały czas, stresować się, panikować, a nic nie robić.



