07-20-2023, 11:19 AM
O Temper, ostatnio było w Twoim temacie o długofalowych skutkach suplementów, właśnie tu idealnie wpasowują się kwasy tłuszczowe. Ze względu na swoją specyfikę, one wbudowują się w struktury organizmu powoli. BARDZO powoli. W jednym z badań, jeśli dobrze pamiętam, po 2 latach dalej nie było optymalnego wysycenia błon komórkowych, dalej rosło.
I tu jest ten magiczny efekt robienia czegoś całe życie, co potem czasem przynosi efekty, a czasem nie. Bardzo fajny przykład to stwardnienie rozsiane, które tu pasuje, bo w nim spada właśnie poziom jednego z kwasów z grupy omega 6, a jego suplementacja powoli bo powoli, ale jednak w badaniach cofała chorobę. Jak ktoś ma pechowe geny, to po 20 latach gównianej diety nagle okaże się, że musi kupować wózek inwalidzki, a to sporo kosztuje.
Po 20 latach, a co tu jest istotne, przez ten cały czas ci ludzie nie czują, że coś jest nie tak, a jakby zaczęli suplementować brakujące kwasy tłuszczowe, nie poczuliby poprawy. Po prostu stopniowo, powoli organizm traci zdolność do regeneracji osłonek mielinowych, a po przekroczeniu pewnej granicy jest bum.
Cały czas kminię, czy jest możliwe, że jakimś cudem spadł mi poziom omega 6, trzymał się cały czas nisko i to może odpowiadać za część objawów. Tylko to byłoby w sprzeczności z połową istniejącej wiedzy medycznej, a przede wszystkim z zapotrzebowaniem na te omegi, które oficjalnie wynosi 1 gramy i człowiek musiałby się odżywiać wyłącznie cukrem, żeby tego zabrakło.
I tu jest ten magiczny efekt robienia czegoś całe życie, co potem czasem przynosi efekty, a czasem nie. Bardzo fajny przykład to stwardnienie rozsiane, które tu pasuje, bo w nim spada właśnie poziom jednego z kwasów z grupy omega 6, a jego suplementacja powoli bo powoli, ale jednak w badaniach cofała chorobę. Jak ktoś ma pechowe geny, to po 20 latach gównianej diety nagle okaże się, że musi kupować wózek inwalidzki, a to sporo kosztuje.
Po 20 latach, a co tu jest istotne, przez ten cały czas ci ludzie nie czują, że coś jest nie tak, a jakby zaczęli suplementować brakujące kwasy tłuszczowe, nie poczuliby poprawy. Po prostu stopniowo, powoli organizm traci zdolność do regeneracji osłonek mielinowych, a po przekroczeniu pewnej granicy jest bum.
Cały czas kminię, czy jest możliwe, że jakimś cudem spadł mi poziom omega 6, trzymał się cały czas nisko i to może odpowiadać za część objawów. Tylko to byłoby w sprzeczności z połową istniejącej wiedzy medycznej, a przede wszystkim z zapotrzebowaniem na te omegi, które oficjalnie wynosi 1 gramy i człowiek musiałby się odżywiać wyłącznie cukrem, żeby tego zabrakło.



