07-09-2023, 02:29 PM
Miasto, z którego pochodzę, jest właśnie na zadupiu. 12k mieszkańców. Praca na minimalnej, albo w urzędzie po znajomości, albo jakaś własna firma. Plusem tego miasta jest to, że jest stąd równo 80 km di trzech miast: do Poznania, Bydgoszczy i Torunia. Obserwuję rynek mieszkaniowy i poniżej 100k zł nic się kupić nie da. Ani nowobudowane, ani z drugiej ręki. Jeszcze w 2019 można było kupić 50 m2 za 150k zł. Ceny teraz zaczynają się od 200k zł. Może w innych regionach jest taniej. Albo trzeba umieć trafić na okazję i ja tego nie potrafię.
Taka komuna mieszkalna to niczym wioska w Settlersach czy Age of Empires. Fajna sprawa, ale tak jak mówisz, przyciąga różnych wykolejeńców. W filmie "Bo się boi" też było coś takiego pokazane.
W każdym razie w tej chwili jeszcze o mieszkaniu nie myślę, bo nie mam zdolności. Zresztą nie chce się wkopac w ratę np. 2k zł w jakimś mieście, a potem zdobędę zawód który mnie wywieje gdzieś indziej (albo pozwoli wrócić w rodzinne strony). Mogę pojechać jeszcze zagranicę na jakiś czas, dozbierać do 100k zł oszczędności, żeby było na wkład własny, wciaz w tym czasie podbijać kompetencje, a potem zdobyć lepszą pracę i dopiero brać kredyt.
Taka komuna mieszkalna to niczym wioska w Settlersach czy Age of Empires. Fajna sprawa, ale tak jak mówisz, przyciąga różnych wykolejeńców. W filmie "Bo się boi" też było coś takiego pokazane.
W każdym razie w tej chwili jeszcze o mieszkaniu nie myślę, bo nie mam zdolności. Zresztą nie chce się wkopac w ratę np. 2k zł w jakimś mieście, a potem zdobędę zawód który mnie wywieje gdzieś indziej (albo pozwoli wrócić w rodzinne strony). Mogę pojechać jeszcze zagranicę na jakiś czas, dozbierać do 100k zł oszczędności, żeby było na wkład własny, wciaz w tym czasie podbijać kompetencje, a potem zdobyć lepszą pracę i dopiero brać kredyt.



