07-09-2023, 01:38 AM
Z takich ciekawych alternatyw, jest opcja, żeby kupić ruderę do remontu gdzieś na wschodzie. Wyremontować, albo postawić jakiegoś jednorazowca na jej miejscu, jako że wszystkie przyłącza i papierologię masz już z głowy. Dom razem z fajnym kawałkiem ziemi, gdzie można uprawiać jakieś żarcie czy zioła, to czasem nawet głupie 60 tysięcy.
Rozwiązanie ma sporo zalet, ale ma też wady, głupi atak wyrostka to już niemal zagrożenie życia, nie wspominając o zawale czy udarze, karetka tam za 2 tygodnie dojedzie. Z rodziną jeszcze gorzej, dziecko do szpitala zawieźć to cała wyprawa. No i złodzieje.
Na dawnym forum wege były schizoposty o wege osadzie, koniec końców okazało się, że jeden gość co miał ziemię to owszem, chętnie, ale głównie żeby osadzały się samotne dziewczyny w wieku do 30 lat (jego żona miała nieco inne zdanie), drugi był takim kłębkiem toksycznych kompleksów, że każdemu zatruł życie po tygodniu samej swojej obecności, pewnie sądził, że to społeczeństwo jest przyczyną konfliktów, a nie on, więc jak się wyprowadzi "do eko osady" to wszystko minie. No niestety, zabrał do tej eko osady siebie.
No i był tosiek ogrodnik, ale to już temat na całą książkę. Ostatnio z tego co kojarzę opieka społeczna zabrała mu dziecko.
Tego typu osada to całkiem dobra sprawa by była, silne zabezpieczenie przed kradzieżami, co praktycznie eliminuje jeden z największych problemów. Cały kłopot w tym, że do takich miejsc ciągną ludzie, którzy sami w sobie są problemem.
Rozwiązanie ma sporo zalet, ale ma też wady, głupi atak wyrostka to już niemal zagrożenie życia, nie wspominając o zawale czy udarze, karetka tam za 2 tygodnie dojedzie. Z rodziną jeszcze gorzej, dziecko do szpitala zawieźć to cała wyprawa. No i złodzieje.
Na dawnym forum wege były schizoposty o wege osadzie, koniec końców okazało się, że jeden gość co miał ziemię to owszem, chętnie, ale głównie żeby osadzały się samotne dziewczyny w wieku do 30 lat (jego żona miała nieco inne zdanie), drugi był takim kłębkiem toksycznych kompleksów, że każdemu zatruł życie po tygodniu samej swojej obecności, pewnie sądził, że to społeczeństwo jest przyczyną konfliktów, a nie on, więc jak się wyprowadzi "do eko osady" to wszystko minie. No niestety, zabrał do tej eko osady siebie.
No i był tosiek ogrodnik, ale to już temat na całą książkę. Ostatnio z tego co kojarzę opieka społeczna zabrała mu dziecko.
Tego typu osada to całkiem dobra sprawa by była, silne zabezpieczenie przed kradzieżami, co praktycznie eliminuje jeden z największych problemów. Cały kłopot w tym, że do takich miejsc ciągną ludzie, którzy sami w sobie są problemem.



