Drogo, ale w sumie to Poznań, zarobki też są o 1-2k wyższe.
Tak trochę z czapy, ale jest zjawisko ucieczki pracowników niższego szczebla z dużych miast. W biedrze na kasie tyle samo zarobi się w Poznaniu co w Ciechocinku, tylko w Ciechocinku taką kawalerkę z opłatami pewnie wynajmiesz za mniej niż 1000 zł. Prawdziwy problem zaczyna się w miastach, gdzie wynajem to lekko licząc 3k. Niemal niemożliwością jest utrzymanie się tam z pensji pracownika biedry. Albo z pensji policjanta, ratownika medycznego, kierowcy autobusu... W efekcie w dużych miastach pojawiają się poważne problemy, czekasz godzinę na przyjazd karetki, bo nikt za ustawową pensję (domyślnie, taka sama w każdym mieście) nie będzie tam pracował, bo najzwyczajniej nie będzie go stać na przeżycie.
A, dzieci też nie wyślesz do normalnej szkoły, bo normalnych szkół nie będzie. Pensja nauczyciela też jest sztywno regulowana ustawą i nikogo tam na górze nie obchodzi, że nie starczy z niej nawet na wynajem, nie mówiąc o jedzeniu.
Tak trochę z czapy, ale jest zjawisko ucieczki pracowników niższego szczebla z dużych miast. W biedrze na kasie tyle samo zarobi się w Poznaniu co w Ciechocinku, tylko w Ciechocinku taką kawalerkę z opłatami pewnie wynajmiesz za mniej niż 1000 zł. Prawdziwy problem zaczyna się w miastach, gdzie wynajem to lekko licząc 3k. Niemal niemożliwością jest utrzymanie się tam z pensji pracownika biedry. Albo z pensji policjanta, ratownika medycznego, kierowcy autobusu... W efekcie w dużych miastach pojawiają się poważne problemy, czekasz godzinę na przyjazd karetki, bo nikt za ustawową pensję (domyślnie, taka sama w każdym mieście) nie będzie tam pracował, bo najzwyczajniej nie będzie go stać na przeżycie.
A, dzieci też nie wyślesz do normalnej szkoły, bo normalnych szkół nie będzie. Pensja nauczyciela też jest sztywno regulowana ustawą i nikogo tam na górze nie obchodzi, że nie starczy z niej nawet na wynajem, nie mówiąc o jedzeniu.



