07-07-2023, 01:01 AM
Po raz kolejny - może ktoś ogarnie? Ludzie mają określony schemat zachowań, zawsze wyszukują w ten sam sposób. Ktoś inny może wpaść na coś oczywistego, co ja ciągle pomijałem.
Jak wyśledzić w internecie zdjęcia dłoni osoby, która miała najpierw wysoki poziom stresu oksydacyjnego, a potem niski? Albo odwrotnie? Nie wiem, ktoś zaczął brać witaminę C na kurzajki, albo na zmarszczki dłoni, przypadkiem uchwyciłoby się wtedy też paznokieć. Nie macie jakiegoś pomysłu? Chociaż bardziej witamina E tu pasuje, nadmiar C obniża poziom miedzi, w efekcie stres oksydacyjny może po pewnym czasie wręcz urosnąć.
Widzę trzy główne możliwości, wyjaśniające tajemnicę obłączków.
1. stres oksydacyjny, tak po prostu
To mogłyby potwierdzać przypadki, gdy obłączki odrastały przy zespole żółtych paznokci, po podaniu witaminy E, a także fakt, że praktycznie każda choroba, gdzie zanikają, wiąże się z bardzo wysokim poziomem tego stresu
2. lokalna aktywność nerwów układu przywspółczulnego vs współczulnego
Mamy przypadki specyficznej choroby, gdy nerwy jednego z układów tylko jednej ręki ulegają porażeniu i przestają działać / stają się zbyt mocno aktywne, podobno czasem zanikają wtedy obłączki tylko na tej ręce, cholernie trudny temat bo u tego samego pacjenta jeden aspekt współczulnego układu nerwowego może być zbyt mocno aktywny, a inny aspekt zbyt słabo
3. lokalna aktywność hormonów związanych z nadnerczami bądź innych hormonów
Tu z kolei mamy przypadki, gdy maść z analogiem kortyzolu powodowała bardzo duży wzrost obłączków, zdaje się, że kiedyś było zdjęcie dłoni pacjentki po operacji jakiegoś guza nadnerczy i wielkość obłączków się zmieniła
4. lokalne stany zapalne bądź zbliżony proces
(za cholerę nie wiem, jak to ugryźć)
Trzecia opcja wydaje się najmniej prawdopodobna (brak szczególnie dużej zmiany obłączków w ciężkich chorobach nadaktywności / niewydolności nadnerczy), nie ma też chyba specjalnie dużej różnicy w poziomie tych hormonów w chorobach, gdzie zanikają obłączki vs u ludzi zdrowych
Pozostaje nam
ad 1 - wydaje się banalnie proste, dużo antyoksydantów i koniecznie połączenie ich z rzeczami, które wspomagają regenerację poziomu glutationu, a także eliminacja źródła wolnych rodników, to sprawdzę na sobie, jak już ogarnę miedź, ale z powodu tej prostoty łatwo dałoby się znaleźć przykłady w internecie
ad 2 - bardzo ciężka sprawa, ale tu z pomocą mogłoby przyjść specyficzne zioło, już nie pamiętam, jak się nazywa, ale ludzie którzy je brali mieli wręcz powikłania z powodu bardzo silnej aktywacji przywspółczulnego. (uff, znalazłem, hupercyna A, wiedziałem, że gdzieś w temacie o tym pisałem)
Co do punktu 4, nawet nie wiem, jak to ugryźć i czy to ma jakiś sens
Jak wyśledzić w internecie zdjęcia dłoni osoby, która miała najpierw wysoki poziom stresu oksydacyjnego, a potem niski? Albo odwrotnie? Nie wiem, ktoś zaczął brać witaminę C na kurzajki, albo na zmarszczki dłoni, przypadkiem uchwyciłoby się wtedy też paznokieć. Nie macie jakiegoś pomysłu? Chociaż bardziej witamina E tu pasuje, nadmiar C obniża poziom miedzi, w efekcie stres oksydacyjny może po pewnym czasie wręcz urosnąć.
Widzę trzy główne możliwości, wyjaśniające tajemnicę obłączków.
1. stres oksydacyjny, tak po prostu
To mogłyby potwierdzać przypadki, gdy obłączki odrastały przy zespole żółtych paznokci, po podaniu witaminy E, a także fakt, że praktycznie każda choroba, gdzie zanikają, wiąże się z bardzo wysokim poziomem tego stresu
2. lokalna aktywność nerwów układu przywspółczulnego vs współczulnego
Mamy przypadki specyficznej choroby, gdy nerwy jednego z układów tylko jednej ręki ulegają porażeniu i przestają działać / stają się zbyt mocno aktywne, podobno czasem zanikają wtedy obłączki tylko na tej ręce, cholernie trudny temat bo u tego samego pacjenta jeden aspekt współczulnego układu nerwowego może być zbyt mocno aktywny, a inny aspekt zbyt słabo
3. lokalna aktywność hormonów związanych z nadnerczami bądź innych hormonów
Tu z kolei mamy przypadki, gdy maść z analogiem kortyzolu powodowała bardzo duży wzrost obłączków, zdaje się, że kiedyś było zdjęcie dłoni pacjentki po operacji jakiegoś guza nadnerczy i wielkość obłączków się zmieniła
4. lokalne stany zapalne bądź zbliżony proces
(za cholerę nie wiem, jak to ugryźć)
Trzecia opcja wydaje się najmniej prawdopodobna (brak szczególnie dużej zmiany obłączków w ciężkich chorobach nadaktywności / niewydolności nadnerczy), nie ma też chyba specjalnie dużej różnicy w poziomie tych hormonów w chorobach, gdzie zanikają obłączki vs u ludzi zdrowych
Pozostaje nam
ad 1 - wydaje się banalnie proste, dużo antyoksydantów i koniecznie połączenie ich z rzeczami, które wspomagają regenerację poziomu glutationu, a także eliminacja źródła wolnych rodników, to sprawdzę na sobie, jak już ogarnę miedź, ale z powodu tej prostoty łatwo dałoby się znaleźć przykłady w internecie
ad 2 - bardzo ciężka sprawa, ale tu z pomocą mogłoby przyjść specyficzne zioło, już nie pamiętam, jak się nazywa, ale ludzie którzy je brali mieli wręcz powikłania z powodu bardzo silnej aktywacji przywspółczulnego. (uff, znalazłem, hupercyna A, wiedziałem, że gdzieś w temacie o tym pisałem)
Co do punktu 4, nawet nie wiem, jak to ugryźć i czy to ma jakiś sens



