To są programy oparte na AI, ale ogólnie AI w kwestii audio nie jest tak bardzo rozwinięte, jak w grafice czy modelach językowych. Usuwanie wokali, poprawa jakości, odszumianie itp. jest nieco prostsze, niż tworzenie nut na bazie tego, co słyszy. Sam się na nutach akurat nie znam, ale jak coś jeszcze znajdę, to dam znać.
Oprócz tego, że przy pierwszym większym wydatku zasiłku już na nic nie wystarczy jest jeszcze kwestia emerytury. Ja mam bardzo duże dziury w zatrudnieniu, przez co nie mam odprowadzonej tak dużej składki, jak inni i mam obawy o swoją emeryturę. Jeśli ktoś całe życie nie pracuje, żyje z renty, to musi mieć chociaż nieruchomość odziedziczoną po rodzicach. Wynajmować się praktycznie nie da, bo kasy nie starczy. Ja na przykład nie mogę sobie pozwolić na brak własnego mieszkania, bo nic nie odziedziczę.
Najlepiej się dobierać w pary tak do 25 roku życia, o ile się wie, jak to robić dobrze. Największy wybór wolnych osób plus brak wzajemnych oczekiwań finansowych i społecznych. Później już zostają rozwódki i rozwodnicy, często z dziećmi, albo ludzie, z którymi jest coś nie tak.
Niby są związki z dużą różnicą wieku, ale trudno jest w moim wieku zainteresować sobą dwudziestoparoletnią dziewczynę, bo już za dużo nas dzieli. Dobrze mi się gada z młodszymi, ale na stopie koleżeńskiej Ja dla niej jestem stary na związek, nawet jeśli niektórzy mi mówią, że wyglądam na 10 lat mniej.
Jak ktoś jest bardzo długo sam, to zaczynają się w nim kumulować dziwactwa. Nawet niekoniecznie jakieś poważne odpały, ale wyuczone przez lata zachowania, które mogą też podchodzić pod nerwice, np. nadmierny pedantyzm. Do tego człowiek żyjący sam nie podlega codziennej ocenie innych ludzi, przez co potem nawet drobne zwrócenie uwagi może wyglądać w jego oczach jak poważny atak na niego, bo brak mu umiejętności społecznych to radzenia sobie z takimi rzeczami. Nie bez powodu mówi się, że stare panny i starzy kawalerowie są zdziwaczali.
Nie jest nigdy za późno na zmianę pracy, na związek, na zmianę nawyków, bo inaczej ludzie po rozwodach nigdy by już z nikim się nie mogli związać, a tak nie jest, ale każda z tych rzeczy ma swój peak w innym momencie. Najlepszy czas na związki to IMO 18-25 lat i jeśli komuś uda się stworzyć zdrowy, stabilny związek w tym momencie, to już dużo wygrał. Ja już mam w głowie dużo pragmatycznych kalkulacji. 25 lat - za młoda, 40 lat - za stara, jeśli jednach chciałbym mieć dzieci. 30-39 lat - w większości zajęte albo popieprzone i nie do wytrzymania na dłuższą metę, jak moja znajoma.
A z zupełnie innej beczki - jakby ktoś myślał, że Fame MMA i inne takie to same walki patusów, to właśnie się dowiedziałem, że Elon Musk wyzwał na pojedynek w oktagonie Marka Zuckerberga i ten wstępnie przyjął wyzwanie. Ziomek w pracy mówił o tym. Myślałem, że se jaja robi, ale właśnie sprawdziłem i faktycznie o tym piszą.
Oprócz tego, że przy pierwszym większym wydatku zasiłku już na nic nie wystarczy jest jeszcze kwestia emerytury. Ja mam bardzo duże dziury w zatrudnieniu, przez co nie mam odprowadzonej tak dużej składki, jak inni i mam obawy o swoją emeryturę. Jeśli ktoś całe życie nie pracuje, żyje z renty, to musi mieć chociaż nieruchomość odziedziczoną po rodzicach. Wynajmować się praktycznie nie da, bo kasy nie starczy. Ja na przykład nie mogę sobie pozwolić na brak własnego mieszkania, bo nic nie odziedziczę.
Najlepiej się dobierać w pary tak do 25 roku życia, o ile się wie, jak to robić dobrze. Największy wybór wolnych osób plus brak wzajemnych oczekiwań finansowych i społecznych. Później już zostają rozwódki i rozwodnicy, często z dziećmi, albo ludzie, z którymi jest coś nie tak.
Niby są związki z dużą różnicą wieku, ale trudno jest w moim wieku zainteresować sobą dwudziestoparoletnią dziewczynę, bo już za dużo nas dzieli. Dobrze mi się gada z młodszymi, ale na stopie koleżeńskiej Ja dla niej jestem stary na związek, nawet jeśli niektórzy mi mówią, że wyglądam na 10 lat mniej.
Jak ktoś jest bardzo długo sam, to zaczynają się w nim kumulować dziwactwa. Nawet niekoniecznie jakieś poważne odpały, ale wyuczone przez lata zachowania, które mogą też podchodzić pod nerwice, np. nadmierny pedantyzm. Do tego człowiek żyjący sam nie podlega codziennej ocenie innych ludzi, przez co potem nawet drobne zwrócenie uwagi może wyglądać w jego oczach jak poważny atak na niego, bo brak mu umiejętności społecznych to radzenia sobie z takimi rzeczami. Nie bez powodu mówi się, że stare panny i starzy kawalerowie są zdziwaczali.
Nie jest nigdy za późno na zmianę pracy, na związek, na zmianę nawyków, bo inaczej ludzie po rozwodach nigdy by już z nikim się nie mogli związać, a tak nie jest, ale każda z tych rzeczy ma swój peak w innym momencie. Najlepszy czas na związki to IMO 18-25 lat i jeśli komuś uda się stworzyć zdrowy, stabilny związek w tym momencie, to już dużo wygrał. Ja już mam w głowie dużo pragmatycznych kalkulacji. 25 lat - za młoda, 40 lat - za stara, jeśli jednach chciałbym mieć dzieci. 30-39 lat - w większości zajęte albo popieprzone i nie do wytrzymania na dłuższą metę, jak moja znajoma.
A z zupełnie innej beczki - jakby ktoś myślał, że Fame MMA i inne takie to same walki patusów, to właśnie się dowiedziałem, że Elon Musk wyzwał na pojedynek w oktagonie Marka Zuckerberga i ten wstępnie przyjął wyzwanie. Ziomek w pracy mówił o tym. Myślałem, że se jaja robi, ale właśnie sprawdziłem i faktycznie o tym piszą.



