Rzuciłem pytanie na Discordach poświęconych AI i poczekam, co mi tam powiedzą w sprawie nut. Mamy awarię w pracy, system informatyczny padł i wszystkie zamówienia stoją, więc płacą mi za siedzenie na stołówce.
Wiesz, ja rozumiem, że organizmy się zmieniają, że się starzejemy, że różne rzeczy się dzieją w życiu i nie zawsze jest różowo. Ale na rozsiewanie negatywnej energii już ma wpływ każdy. Smęcenie każdemu o tym, jak jest źle i wyraz twarzy wielkiego cierpiętnika nie pomaga. Każdy ma swoje problemy i nie zawsze ma ochotę słyszeć nasze. Większość osób albo to nie obejdzie, albo wręcz się będą cieszyć, że mamy źle. Moja mama jak rozmawia przez telefon ze swoimi koleżankami, to ciągle słyszy, że ta na to choruje, tamtą to boli, inna ma raka, następna już w hospicjum. Cały wieczór potem popłakuje i jest wiecznie przerażona. Ja może jestem po drugiej stronie skrajności, bo zawsze odpowiadałem, że u mnie wszystko super, świetnie, po staremu, nic się nie dzieje. To też ma swoje złe strony, bo nie miałem innego spojrzenia na swoje dylematy i decyzje, przez co niektóre były totalnie błędne. No ale naprawdę nie trzeba Nobla, żeby wiedzieć, że rozsiewanie jadu jest nieproduktywne.
Tutaj w sumie ponownie wychodzi temat, który już był dyskutowany. Ja uważam, że wiele można zrobić siłą woli, po prostu zmuszaniem się, Ty bardziej zwracasz uwagę na biologiczne blokady.
Niektórzy też sami siebie wepchnęli w takie ciężkie sytuacje i tu akurat cieszę się, że uniknąłem wchodzenia w bagno.
Wielu facetów od wczesnej młodości zaczyna brać udział w zawodach "kto sobie znajdzie najgłupszą babę", gdzie poszczególne konkurencje rozstrzygane są w pojedynkach na opowieści zaczynające się "a moja to...". A jak po latach przychodzą konsekwencje, to wtedy się zaczyna wymienianie, jak to ona kiedyś taka nie była, koleżanki jej nagadały, po dziecku się zmieniła. A ci faceci, którzy sobie znaleźli mądre ogarnięte baby, to oni tak przypadkiem nie mają tych samych problemów, to jest czysta losowość.
To czy ktoś jest bezwzględny, głupi, chciwy, czy nie, jaki wpływ na jego poglądy mają inni, w jakim stopniu wpływają na niego duże zmiany życiowe itp. to da się zaobserwować wcześniej. Jeśli czyjejś żonie koleżanki nagadały tak, że znienacka zmieniła się o 180 stopni, wystąpiła o rozwód i zaczęła buntować dzieci przeciwko ojcu, to jest spora szansa, że związał się z tępą dzidą, ona taka była od początku i jakaś część jego to wiedziała. Tylko wygodnie mu było mieć głupią gąskę i dodatkowo wygrywać zawody na "a moja to...".
Potrzebujemy zarówno rozwiązań systemowych jak i zmian w społeczeństwie. Kobiecie nie grożą żadne przykre konsekwencje za bycie taką tępą dzidą. To nie jest tak, że ona przez swój zły charakter będzie skazana na singielstwo aż do śmierci. Wręcz mam wrażenie po swoich kolegach, że im bardziej dzikie akcje baba odwala, tym więcej ma adoratorów. To selekcja naturalna sprawiła, że mamy dużo takich kobiet. I też o ile często się spotykam z pojedynkiem na "a moja to", to nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, kiedy jeden facet drugiemu poradził "uciekaj z tego związku, to jest jakaś idiotka". Im większa idiotka tym większe heheszki i najpierw sobie tak heheszkują hehehe a potem przy rozwodzie się klepią po pleckach i sobie mówią, że baby to chuje. Faceci to chuje dla innych facetów. Będą stać i patrzeć, jak ktoś popełnia błędy, od których mu zaraz życie runie i nic nie zrobią, nic nie powiedzą tylko będą patrzeć.
Sam jestem winny takiej sytuacji, gdy nie przemówiłem do rozsądku koledze, z którym mieszkałem w akademiku. Miałem to rzopie. A laska po kłótni z nim zdemolowała nasz pokój, w tym moje rzeczy, po czym wyjechała cholera gdzie w Polskę bez kontaktu przez dwa tygodnie puszczać się z innymi, gdzie on szukał ją cały znerwicowany zgłaszając zaginięcie na policji. I akcja powtórzyła się w sumie 3 razy plus inne odpały typu zatrucie garścią tabletek nasennych i szpital w celu płukania żołądka. Gość z bogatej rodziny lokalnych samorządowców na poziomie starosty, a ona córka kryminalisty skazanego na dożywocie i stałej pancjentki zakładu psychiatrycznego z siostrami umieszczonymi w domu dziecka. Żadnych czerwonych flag nie widział, miłość na zabój, a do tego miała fajne cycki, więc co mu do szczęścia trzeba. Szybka wpadka, rezygnacja ze studiów na samym finiszu i szybki ślub, bo co ludzie powiedzo. Dziś już dwójka dzieci, dom, działka i walka na noże w sądach z rozwodem ciągnącym się od lat. Wrak człowieka.
Kobiety w takiej sytuacji reagują, stąd akcje, że koleżaneczki namawiają na rozstanie lub rozwód. Nie zawsze jest to dobra rada, no ale przynajmniej jest to jakaś reakcja na wysłuchanie problemów drugiej strony.
Życie nie jest proste, ale niektórym się udaje mieć dobry związek, czyli się da. Możemy uznać, że to jest koło fortuny i albo ci się wylosuje fajny związek, albo nieudany, albo możemy popatrzeć na to, jakie cechy wspólne mają ci, którym się udało i spróbować to powtórzyć u siebie w życiu. Ja preferuję tę drugą drogę, wolę wierzyć, że mam wpływ na to jak moje życie wygląda.
Wiesz, ja rozumiem, że organizmy się zmieniają, że się starzejemy, że różne rzeczy się dzieją w życiu i nie zawsze jest różowo. Ale na rozsiewanie negatywnej energii już ma wpływ każdy. Smęcenie każdemu o tym, jak jest źle i wyraz twarzy wielkiego cierpiętnika nie pomaga. Każdy ma swoje problemy i nie zawsze ma ochotę słyszeć nasze. Większość osób albo to nie obejdzie, albo wręcz się będą cieszyć, że mamy źle. Moja mama jak rozmawia przez telefon ze swoimi koleżankami, to ciągle słyszy, że ta na to choruje, tamtą to boli, inna ma raka, następna już w hospicjum. Cały wieczór potem popłakuje i jest wiecznie przerażona. Ja może jestem po drugiej stronie skrajności, bo zawsze odpowiadałem, że u mnie wszystko super, świetnie, po staremu, nic się nie dzieje. To też ma swoje złe strony, bo nie miałem innego spojrzenia na swoje dylematy i decyzje, przez co niektóre były totalnie błędne. No ale naprawdę nie trzeba Nobla, żeby wiedzieć, że rozsiewanie jadu jest nieproduktywne.
Tutaj w sumie ponownie wychodzi temat, który już był dyskutowany. Ja uważam, że wiele można zrobić siłą woli, po prostu zmuszaniem się, Ty bardziej zwracasz uwagę na biologiczne blokady.
Niektórzy też sami siebie wepchnęli w takie ciężkie sytuacje i tu akurat cieszę się, że uniknąłem wchodzenia w bagno.
Wielu facetów od wczesnej młodości zaczyna brać udział w zawodach "kto sobie znajdzie najgłupszą babę", gdzie poszczególne konkurencje rozstrzygane są w pojedynkach na opowieści zaczynające się "a moja to...". A jak po latach przychodzą konsekwencje, to wtedy się zaczyna wymienianie, jak to ona kiedyś taka nie była, koleżanki jej nagadały, po dziecku się zmieniła. A ci faceci, którzy sobie znaleźli mądre ogarnięte baby, to oni tak przypadkiem nie mają tych samych problemów, to jest czysta losowość.
To czy ktoś jest bezwzględny, głupi, chciwy, czy nie, jaki wpływ na jego poglądy mają inni, w jakim stopniu wpływają na niego duże zmiany życiowe itp. to da się zaobserwować wcześniej. Jeśli czyjejś żonie koleżanki nagadały tak, że znienacka zmieniła się o 180 stopni, wystąpiła o rozwód i zaczęła buntować dzieci przeciwko ojcu, to jest spora szansa, że związał się z tępą dzidą, ona taka była od początku i jakaś część jego to wiedziała. Tylko wygodnie mu było mieć głupią gąskę i dodatkowo wygrywać zawody na "a moja to...".
Potrzebujemy zarówno rozwiązań systemowych jak i zmian w społeczeństwie. Kobiecie nie grożą żadne przykre konsekwencje za bycie taką tępą dzidą. To nie jest tak, że ona przez swój zły charakter będzie skazana na singielstwo aż do śmierci. Wręcz mam wrażenie po swoich kolegach, że im bardziej dzikie akcje baba odwala, tym więcej ma adoratorów. To selekcja naturalna sprawiła, że mamy dużo takich kobiet. I też o ile często się spotykam z pojedynkiem na "a moja to", to nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, kiedy jeden facet drugiemu poradził "uciekaj z tego związku, to jest jakaś idiotka". Im większa idiotka tym większe heheszki i najpierw sobie tak heheszkują hehehe a potem przy rozwodzie się klepią po pleckach i sobie mówią, że baby to chuje. Faceci to chuje dla innych facetów. Będą stać i patrzeć, jak ktoś popełnia błędy, od których mu zaraz życie runie i nic nie zrobią, nic nie powiedzą tylko będą patrzeć.
Sam jestem winny takiej sytuacji, gdy nie przemówiłem do rozsądku koledze, z którym mieszkałem w akademiku. Miałem to rzopie. A laska po kłótni z nim zdemolowała nasz pokój, w tym moje rzeczy, po czym wyjechała cholera gdzie w Polskę bez kontaktu przez dwa tygodnie puszczać się z innymi, gdzie on szukał ją cały znerwicowany zgłaszając zaginięcie na policji. I akcja powtórzyła się w sumie 3 razy plus inne odpały typu zatrucie garścią tabletek nasennych i szpital w celu płukania żołądka. Gość z bogatej rodziny lokalnych samorządowców na poziomie starosty, a ona córka kryminalisty skazanego na dożywocie i stałej pancjentki zakładu psychiatrycznego z siostrami umieszczonymi w domu dziecka. Żadnych czerwonych flag nie widział, miłość na zabój, a do tego miała fajne cycki, więc co mu do szczęścia trzeba. Szybka wpadka, rezygnacja ze studiów na samym finiszu i szybki ślub, bo co ludzie powiedzo. Dziś już dwójka dzieci, dom, działka i walka na noże w sądach z rozwodem ciągnącym się od lat. Wrak człowieka.
Kobiety w takiej sytuacji reagują, stąd akcje, że koleżaneczki namawiają na rozstanie lub rozwód. Nie zawsze jest to dobra rada, no ale przynajmniej jest to jakaś reakcja na wysłuchanie problemów drugiej strony.
Życie nie jest proste, ale niektórym się udaje mieć dobry związek, czyli się da. Możemy uznać, że to jest koło fortuny i albo ci się wylosuje fajny związek, albo nieudany, albo możemy popatrzeć na to, jakie cechy wspólne mają ci, którym się udało i spróbować to powtórzyć u siebie w życiu. Ja preferuję tę drugą drogę, wolę wierzyć, że mam wpływ na to jak moje życie wygląda.



