This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Porównania do Twojego znajomego jak najbardziej są na miejscu. W sensie takim, że jakbym nic nie zaczął robić, to w wieku 50 lat miałbym dokładnie tak samo. Zakładając, że moja matka by nadal żyła, to najpewniej zagłaskałaby mnie na śmierć. Obiadki, śniadanka, zakupy, mycie naczyń, wszystko wyrywa mi z rąk. Przynosi mi do pokoju obrane i pokrojone jabłka, truskawki, banany, orzeszki, paluszki, czipsy. Sporo żarcia jest zresztą przyniesione ze śmietnika, bo kosze mamy w piwnicy i chodzi kilka razy dziennie grzebać i wyciągać różne resztki, które ja później mam dojadać. Często mówiła "jak ja ci nie dam, to sam nie weźmiesz". No nie wezmę, bo nie chcę. Ale jak jest, to jem, bo kurde ciężko się powstrzymać. Dlatego potem robiłem się tłusty. No i to uzależnienie od opieki jest bardzo prawdziwe. Wygoda uzależnia, ale podświadomość podpowiada, że tak być nie powinno. Stąd konflikt w głowie, nerwice i poczucie marnowania sobie życia.

Znaczy się u mnie to już się zmienia przez to, że mnie w domu przez większość czasu nie ma. Wychodzę rano, wracam wieczorem, nawet w weekendy, ale gdybym tego na siłę nie przerywał, to miałbym tak, jak Twój znajomy.

Uważam, że mieszkanie z rodzicami, a szczególnie z matką, w dorosłym, dojrzałym wieku jest bardzo patologiczne. Chyba że się ma duży, najlepiej piętrowy dom z osobnym wejściem i można się zupełnie odseparować. W przeciwnym wypadku tworzą się właśnie takie chore układy. Moja matka pracowała jako nauczycielka w przedszkolu, całe życie z małymi dziećmi, więc ja dla niej też zostałem wiecznie małym dzieckiem. Zgadzam się tutaj z kołczyniami, z którymi rozmawiałem, że to przede wszystkim syn musi postawić granicę i się odciąć. Mama zrobi obiadek i śniadanko, upierze gacie, pomoże pościelić łóżko, zrobi zakupy, nawet kupi synowi ubranie do przymierzenia w domu. Zostaw, odpocznij, nie rób, bo jeszcze coś się stanie, ja już cała w nerwach...

Dla niej jest to spełnienie jej potrzeb macierzyńskich i zabranie jej tego powoduje u niej pustkę i brak sensu życia. Ja mam straszne wyrzuty sumienia, jak ją opuszczam, zostawiam samą i nie pozwalam ingerować w moje życie. Ale trzeba to zrobić. 50 lat to już jest facet raczej nie do odratowania. Nawet śmierć matki dużo by tu nie zmieniła, bo musiałby całkowicie zmienić swoje nawyki. Gotowania, sprzątania, prasowania, przyszywania guzików itp. można się nauczyć z YT, ale trzeba chcieć. Tutaj już nie będzie tak łatwo.

Zainteresowania to by się przydały wszystkim. I mi i mojej mamie. Jej niczego na siłę nie wcisnę. Kupiłem jej książkę, która trochę ją interesowała, ale czyta po 5 stron na tydzień. Mnie bardzo zajarała grafika generowana przez AI. Wyszukuję różne style i potem staram się je kopiować w Midjourney. Mam już kilka tysięcy obrazów i wrzucam je na Adobe Stock, przez co czasem wpada mi trochę grosza za sprzedaż. Mimo wszystko jest to dłubanie przy kompie, a tego w nadmiarze chcę unikać, bo i tak uczę się dużo IT. W obecnym układzie, gdzie wychodzę z domu o 7:30, a wracam o 21, to nie bardzo mam okienko czasowe na dodatkowe rzeczy, które chętnie bym spróbował.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 06-27-2023, 03:54 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości