06-27-2023, 03:20 PM
Cały czas jak widzę ten wątek, to mam w głowie obraz człowieka, którego znam (znałem?) osobiście. Od iluś lat w ogóle nie wychodzi z domu, dosłownie, nawet na spacer, zakupy robi mu mama, jedzenie robi mu mama, kawę nawet robi mu mama, bo sam nie potrafi. Od wielu lat chyba z nikim w ogóle się nie spotkał. Gość zdaje się po 50 jest. I wcale nie jest głupi, tylko wytresowany do bycia uzależnionym od opieki. Częściowo takie coś miałem przed oczami jak dawałem rady pozwalające wyrwać się z kręgu wyuczonej bezradności i zależności emocjonalnej, pewnie dlatego spora część nie była zbyt trafiona.
Tak pomijając już sprawy zawodowe, może pora dołożyć do tego jakąś pasję, coś, co będzie Cię częściowo definiować jako osobę? Już pisałem, że najszczęśliwsze osoby z mojego otoczenia to ludzie, którzy mają coś, czym żyją. Taniec, granie na instrumencie, bieganie maratonów, malarstwo, pisanie książek, nawet fotografia.
Tak pomijając już sprawy zawodowe, może pora dołożyć do tego jakąś pasję, coś, co będzie Cię częściowo definiować jako osobę? Już pisałem, że najszczęśliwsze osoby z mojego otoczenia to ludzie, którzy mają coś, czym żyją. Taniec, granie na instrumencie, bieganie maratonów, malarstwo, pisanie książek, nawet fotografia.



