03-09-2021, 07:20 AM
Coraz bardziej mi się cysteina podoba. Szukając elementu wspólnego dla depresji i dla infekcji HIV trzeba znaleźć coś, co będzie dosłownie lekarstwem zarówno w jednej, jak i w drugiej chorobie, bo wtedy dopiero można mówić o elemencie istotnym. Skoro jakiś czynnik powoduje zanik obłączków w tych chorobach, a jednocześnie ponad 95% osób zdrowych obłączki ma, to musi być to czynnik poważny i rzadko spotykany, na tyle, że byłby decyzyjny dla wyżej wymienionych chorób.
No i jak się okazuje, cysteina jest po prostu lekiem na depresję, całkiem skutecznym. Albo można powiedzieć inaczej, w wielu przypadkach depresja to po prostu objaw niedoboru cysteiny, na który to niedobór szarlatani w kitlach przepisują mózgotrzepy.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27137430/
W przypadku HIV efekt nie był aż tak dramatyczny, ale był wyraźny
https://link.springer.com/article/10.1007/s002280050140
choroba została całkowicie zatrzymana, poziom CD4 utrzymał się, a poziom CD8 nawet wzrósł. Ciekawe, jak długo da się utrzymać taki stan, jeśli w nieskończoność, to leki antyretrowirusoe są zwykłym przekrtętem.
Czyli zarówno w przypadku HIV, jak i w przypadku depresji można powiedzieć, że niedobór cysteiny jest czynnikiem niezbędnym do rozwoju choroby.
No i jak się okazuje, cysteina jest po prostu lekiem na depresję, całkiem skutecznym. Albo można powiedzieć inaczej, w wielu przypadkach depresja to po prostu objaw niedoboru cysteiny, na który to niedobór szarlatani w kitlach przepisują mózgotrzepy.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27137430/
W przypadku HIV efekt nie był aż tak dramatyczny, ale był wyraźny
https://link.springer.com/article/10.1007/s002280050140
choroba została całkowicie zatrzymana, poziom CD4 utrzymał się, a poziom CD8 nawet wzrósł. Ciekawe, jak długo da się utrzymać taki stan, jeśli w nieskończoność, to leki antyretrowirusoe są zwykłym przekrtętem.
Czyli zarówno w przypadku HIV, jak i w przypadku depresji można powiedzieć, że niedobór cysteiny jest czynnikiem niezbędnym do rozwoju choroby.



