06-18-2023, 04:47 AM
A, jak już dzielimy się nie chcianymi radami 
Memrise czy duo mają swoją własną technikę wymuszania powtórzeń, ale z murphym jest gorzej. Wiadomo, że po każdej przeczytanej lekcji trzeba ćwiczenia zrobić, sprawdzić czy dobrze, ale to dość słabo utrwala materiał.
Co mi bardzo pomagało - na początek oczywiście przerabia się cały tom, wypisuje na kartce te lekcje, które sprawiały jakąkolwiek trudność. Pewnie połowa będzie. No i masz te 50 lekcji, co dalej? Po prostu czytać je codziennie czy co kilka dni, robić ćwiczenia? Trochę bez sensu, u mnie przynajmniej nie dało zbyt dobrego efektu.
A potem ogarnąłem, że można dzielić lekcje na grupy, np czas present continuous, powiedzmy że 3 rzeczy z nim związane sprawiają problem, forma pasywna, odróżnienie od present perfect i jakaś nie wiem, mowa zależna (nawet nie jestem pewien, czy coś takiego tam jest i czy tak się nazywa, z bani piszę, chyba pasywnego nie ma nawet dla continuos). Czytasz te lekcje, przerabiasz, zapisujesz na kartce że tym konkretnie chcesz się zająć i... co jakiś czas próbujesz to zastosować w odniesieniu do otaczającego Cię świata. Czekasz sobie na pociąg, układasz w głowie zdania dla dwóch form, jedna dla continuous (teraz czekam), jedna dla present simple (często jeżdżę pociągiem). Potem zdania w formie aktywnej i pasywnej, potem w formie zależnej, jakby ktoś opisywał co robisz. I tak przez cały dzień, kartka ma zawierać tylko kilka zdań przypominających, co dziś masz powtarzać, jakbyś zapomniał (no ja niestety zapominałem nawet tak podstawowe rzeczy).
Po jednym dniu takiego czegoś powinieneś mieć ogarnięte te trzy lekcje na tyle dobrze, że prędko z głowy nie wylecą. Na drugi dzień bierzesz inne, sam ogarnij, ile naraz możesz tak przerabiać. Do tych trzech wróć po jakimś czasie. Przy założeniu, że już teraz znasz podstawy gramatyki, po kilku dosłownie tygodniach pierwszy tom powinien być przerobiony, prawie bez wysiłku.
W ogóle cholernie mocno motywujesz tymi wpisami, właśnie siedzę nad Murphym.

Memrise czy duo mają swoją własną technikę wymuszania powtórzeń, ale z murphym jest gorzej. Wiadomo, że po każdej przeczytanej lekcji trzeba ćwiczenia zrobić, sprawdzić czy dobrze, ale to dość słabo utrwala materiał.
Co mi bardzo pomagało - na początek oczywiście przerabia się cały tom, wypisuje na kartce te lekcje, które sprawiały jakąkolwiek trudność. Pewnie połowa będzie. No i masz te 50 lekcji, co dalej? Po prostu czytać je codziennie czy co kilka dni, robić ćwiczenia? Trochę bez sensu, u mnie przynajmniej nie dało zbyt dobrego efektu.
A potem ogarnąłem, że można dzielić lekcje na grupy, np czas present continuous, powiedzmy że 3 rzeczy z nim związane sprawiają problem, forma pasywna, odróżnienie od present perfect i jakaś nie wiem, mowa zależna (nawet nie jestem pewien, czy coś takiego tam jest i czy tak się nazywa, z bani piszę, chyba pasywnego nie ma nawet dla continuos). Czytasz te lekcje, przerabiasz, zapisujesz na kartce że tym konkretnie chcesz się zająć i... co jakiś czas próbujesz to zastosować w odniesieniu do otaczającego Cię świata. Czekasz sobie na pociąg, układasz w głowie zdania dla dwóch form, jedna dla continuous (teraz czekam), jedna dla present simple (często jeżdżę pociągiem). Potem zdania w formie aktywnej i pasywnej, potem w formie zależnej, jakby ktoś opisywał co robisz. I tak przez cały dzień, kartka ma zawierać tylko kilka zdań przypominających, co dziś masz powtarzać, jakbyś zapomniał (no ja niestety zapominałem nawet tak podstawowe rzeczy).
Po jednym dniu takiego czegoś powinieneś mieć ogarnięte te trzy lekcje na tyle dobrze, że prędko z głowy nie wylecą. Na drugi dzień bierzesz inne, sam ogarnij, ile naraz możesz tak przerabiać. Do tych trzech wróć po jakimś czasie. Przy założeniu, że już teraz znasz podstawy gramatyki, po kilku dosłownie tygodniach pierwszy tom powinien być przerobiony, prawie bez wysiłku.
W ogóle cholernie mocno motywujesz tymi wpisami, właśnie siedzę nad Murphym.



