Pół godziny rano w pociągu angielski z Duolingo. Mam tam wykupiony abonament, więc na razie cisnę. Jak się skończy, to przejdę na Memrise. Potem praca od 8:30 do 17, potem jakieś żarcie, spacerek, opalanie się itp. i godzina w biurze coworkingowym i nauka na lapku pod kątem dwóch certyfikatów IT. Nie każdego dnia, bo zdarza mi się iść do kina albo na basen w tym czasie. Potem w pociągu znów angielski i o godzinie 21 lub 22 jestem w domu. Z takim trybem pracy i dojazdami wydaje mi się to optymalne.
Prowadzę też nadal tradycyjny dziennik i zapisuję wszystkie pomysły w aplikacji To Do, które potem przenoszę do kalendarza oraz co ważniejsze rzeczy do dziennika. Choć i tak piszę mniej, niż bym chciał, bo dziennik powstaje zazwyczaj, jak już jestem w łóżku i bardzo często spanie bierze mnie tak mocno, że zasypiam 10 sekund po odłożeniu notatnika. Właśnie teraz tak się dzieje.
Prowadzę też nadal tradycyjny dziennik i zapisuję wszystkie pomysły w aplikacji To Do, które potem przenoszę do kalendarza oraz co ważniejsze rzeczy do dziennika. Choć i tak piszę mniej, niż bym chciał, bo dziennik powstaje zazwyczaj, jak już jestem w łóżku i bardzo często spanie bierze mnie tak mocno, że zasypiam 10 sekund po odłożeniu notatnika. Właśnie teraz tak się dzieje.



