Ziom muzyk zawsze mi powtarza, żeby nie czytać o tym, jak ćwiczyć na instrumencie, tylko poświęcić ten czas na granie nawet głupiej gamy C dur. Z jednej strony sporo w tym racji, z drugiej pewnie skończyłbym z poważną kontuzją, jakbym iluś godzin nie poświęcił na czytanie o doskonaleniu techniki. Ktoś, kto jest uczony od 3 roku życia, jak to było w jego przypadku, ma te wszystkie podstawy wbite i nie musi ich teraz przerabiać, więc wydaje mu się to stratą czasu.
Z tymi bodźcami to trochę nie do końca nie o to mi chodziło, źle to ująłem, bardziej o fakt, że wybierając złe źródła, uczymy się złych rzeczy. Jest taka zasada w teorii edukacji, pierwszy bodziec jest najsilniejszy. Naucz kogoś złego akcentu przy nauce języka, albo złej techniki przy grze na pianinie, to potem będzie musiał poświęcić 5 razy tyle czasu, żeby się tego oduczyć, niż gdyby miał nauczyć się od początku, z czystym umysłem.
Wracając do nauki języka, wczoraj sprawdziłem, wyszło, że w godzinę powtórzy się jakieś 300 słówek, wliczając w to krótkie przerwy na odpoczynek, załadowanie lekcji, to, że część słówek będzie z błędami i trzeba będzie je robić dwa razy.
Próbuję rozkminić, ile w końcu byłoby słówek do powtórzenia dziennie, przy 100 nowych każdego dnia. Pierwsze powtórzenie jest po 4 godzinach, drugie po 12, potem 1 dzień, 6 dni, 12, 24, 48, 90. Ile godzin by zajęły lekcje. Samo nauczenie się 100 nowych to jakaś godzina, może więcej. Do tego tak na oko licząc 10% słówek w każdym powtórzeniu ląduje na początku "drabinki".
Codziennie na pewno powtarzamy 100 z poprzedniego dnia, a także 100 z rana powtarzając je wieczorem. To już 200. Po tygodniu zaczynamy powtarzać te, które były tydzień wcześniej, 300. 3 tygodnie, wchodzą dodatkowo te które miały 6 dni, plus 12... trochę się pogubiłem.
Z tymi bodźcami to trochę nie do końca nie o to mi chodziło, źle to ująłem, bardziej o fakt, że wybierając złe źródła, uczymy się złych rzeczy. Jest taka zasada w teorii edukacji, pierwszy bodziec jest najsilniejszy. Naucz kogoś złego akcentu przy nauce języka, albo złej techniki przy grze na pianinie, to potem będzie musiał poświęcić 5 razy tyle czasu, żeby się tego oduczyć, niż gdyby miał nauczyć się od początku, z czystym umysłem.
Wracając do nauki języka, wczoraj sprawdziłem, wyszło, że w godzinę powtórzy się jakieś 300 słówek, wliczając w to krótkie przerwy na odpoczynek, załadowanie lekcji, to, że część słówek będzie z błędami i trzeba będzie je robić dwa razy.
Próbuję rozkminić, ile w końcu byłoby słówek do powtórzenia dziennie, przy 100 nowych każdego dnia. Pierwsze powtórzenie jest po 4 godzinach, drugie po 12, potem 1 dzień, 6 dni, 12, 24, 48, 90. Ile godzin by zajęły lekcje. Samo nauczenie się 100 nowych to jakaś godzina, może więcej. Do tego tak na oko licząc 10% słówek w każdym powtórzeniu ląduje na początku "drabinki".
Codziennie na pewno powtarzamy 100 z poprzedniego dnia, a także 100 z rana powtarzając je wieczorem. To już 200. Po tygodniu zaczynamy powtarzać te, które były tydzień wcześniej, 300. 3 tygodnie, wchodzą dodatkowo te które miały 6 dni, plus 12... trochę się pogubiłem.



