06-11-2023, 12:40 AM
Taka mnie rozkmina naszła, że we współczesnym świecie bardziej niż kiedykolwiek istotne jest to, żeby wybrać dobre źródła. Pierwszy raz w historii mamy więcej możliwych źródeł, niż możliwości korzystania z nich. Kiedyś żeby dostać się do jakieś szkoły, czy pod opiekę nauczyciela, trzeba było być tym jednym na kilkudziesięciu, czasem na kilka tysięcy. Teraz mamy do wyboru kilka tysięcy możliwych źródeł na każdy temat, który nas zainteresuje.
Czytam sobie "magicy wall street" czy jaki to ma polski tytuł, pierwsza historia gościa, zaczął wygrywać dopiero wtedy, gdy całkowicie odizolował się od źródeł wiedzy, z których korzystała cała reszta, zamiast tego spróbował zrozumieć, jak to wszystko powinno działać.
Masz kurcze duże szczęście, że masz tyle energii do "wydania", że jesteś w stanie kontaktować się z ilomaś tam kołczyniami, kołczówkami... jezu, jak to się odmienia, do tego mieć wenę na sto innych rzeczy. Ale doba nie jest z gumy. Jakbym ja na przykład tracił czas na jakieś jurki zięby (czyli w sumie taki kołczing medyczny), filmy na youtube różnych pseudoekspertów, albo nawet i ekspertów, blogi, to pewnie miałbym teraz 1/4 tej wiedzy, którą mam. Niby dobrze jest poznawać różne opinie, konfrontować się , żeby nie ugrzęznąć w pułapce otoczenia się źródłami, które potwierdzają to, co chce się usłyszeć, ale każda godzina poświęcona rozmowę z kołczówną, która nie wie nawet, jak wygląda proces oceny CV, a próbuje ludzi pouczać jak CV powinno być zrobione, to godzina którą można było poświęcić na coś innego. Jeśli do tego ktoś ma problemy z "zasobami ego", to może stracić szansę na wejście w jakiś nowy temat.
Czytam sobie "magicy wall street" czy jaki to ma polski tytuł, pierwsza historia gościa, zaczął wygrywać dopiero wtedy, gdy całkowicie odizolował się od źródeł wiedzy, z których korzystała cała reszta, zamiast tego spróbował zrozumieć, jak to wszystko powinno działać.
Masz kurcze duże szczęście, że masz tyle energii do "wydania", że jesteś w stanie kontaktować się z ilomaś tam kołczyniami, kołczówkami... jezu, jak to się odmienia, do tego mieć wenę na sto innych rzeczy. Ale doba nie jest z gumy. Jakbym ja na przykład tracił czas na jakieś jurki zięby (czyli w sumie taki kołczing medyczny), filmy na youtube różnych pseudoekspertów, albo nawet i ekspertów, blogi, to pewnie miałbym teraz 1/4 tej wiedzy, którą mam. Niby dobrze jest poznawać różne opinie, konfrontować się , żeby nie ugrzęznąć w pułapce otoczenia się źródłami, które potwierdzają to, co chce się usłyszeć, ale każda godzina poświęcona rozmowę z kołczówną, która nie wie nawet, jak wygląda proces oceny CV, a próbuje ludzi pouczać jak CV powinno być zrobione, to godzina którą można było poświęcić na coś innego. Jeśli do tego ktoś ma problemy z "zasobami ego", to może stracić szansę na wejście w jakiś nowy temat.



