06-10-2023, 09:19 PM
Szukam sobie różnych badań o tym zapaleniu skóry głowy, wychodzi, że pacjenci mają we krwi nawet kilka razy (!) niższą aktywność glutationu. Cysteina była jedną z rzeczy, które żarłem w dużych dawkach przed tym okresem poprawy samopoczucia. Niska cysteina wiąże się też ze stanami depresyjnymi i brakiem chęci do robienia czegokolwiek.
Miałem też bardzo silne rozwolnienie jakoś tuż przedtem, nie wiem, czy po selenie, czy może pieczarki były lekko nieświeże, no nieważne, istotne jest, że takie coś ładnie "przewietrza" jelita, znika dużo bakterii. W zespole przewlekłego zmęczenia jedną z częstych przyczyn jest nadmierny rozwój pewnego typu bakterii, które na dodatek żywią się w dużej mierze cukrem, stąd silne pogorszenie objawów po słodyczach. Może to był efekt połączenia odstawienia cocacoli, przez co bakterie nie miały co jeść, i tego zatrucia pokarmowego, przez co sporo z nich zostało eksmitowanych do miejscowej oczyszczalni ścieków?
https://www.researchgate.net/publication...e_bacteria
Glutamina, NAC i cynk wyleczyły prawie każdego pacjenta z zespołem przewlekłego zmęczenia. Szkoda tylko, że zapomnieli napisać, jakie zastosowano dawki.
Podali za to badania, które można zrobić, żeby wykryć, czy problemem jest przerost patologicznej flory jelitowej. Znowu jednak są to badania, których nie robią laboratoria państwowe, a prywatnym bym nie ufał, zresztą nawet prywatne tego nie mają w ofercie i pewnie by trzeba zamawiać.
Dorzucę większe dawki cysteiny, bo to i tak powinienem brać cały czas.
Skupiam się na tym, bo ciągłe uczucie zmęczenia to chyba najistotniejszy z moich objawów, znacznie bardziej mi to przeszkadza, niż problemy z pamięcią. Na poziomie organicznym dało się to zmierzyć, gdy próbowałem biegać, w miarę precyzyjnie da się określić, jaka powinna być szybkość biegu na danym tętnie, jeśli do równania wprowadzi się wynik sprintu na 200 metrów, czyli sprawność mięśni. Jeśli ze wzoru wychodzi, że kilometr powinno się biegać w 4 minuty 20 sekund, a biega się w 6 minut, to coś jest mocno nie tak z organizmem i jego wydolnością.
Cały czas nie jestem pewien, na ile to moje zmęczenie faktycznie jest jako wartość obiektywna, a na ile po prostu jestem leniwy (bo że leniwy jestem, to fakt), to bardzo wygodna sztuczka psychologiczna, wmówić sobie, że jest się chorym. No ale pomiaru wydolności fizycznej się nie oszuka, organizm męczy się kilka razy szybciej od organizmu drugiego człowieka, mając ten sam poziom obciążenia wysiłkiem.
Miałem też bardzo silne rozwolnienie jakoś tuż przedtem, nie wiem, czy po selenie, czy może pieczarki były lekko nieświeże, no nieważne, istotne jest, że takie coś ładnie "przewietrza" jelita, znika dużo bakterii. W zespole przewlekłego zmęczenia jedną z częstych przyczyn jest nadmierny rozwój pewnego typu bakterii, które na dodatek żywią się w dużej mierze cukrem, stąd silne pogorszenie objawów po słodyczach. Może to był efekt połączenia odstawienia cocacoli, przez co bakterie nie miały co jeść, i tego zatrucia pokarmowego, przez co sporo z nich zostało eksmitowanych do miejscowej oczyszczalni ścieków?
https://www.researchgate.net/publication...e_bacteria
Glutamina, NAC i cynk wyleczyły prawie każdego pacjenta z zespołem przewlekłego zmęczenia. Szkoda tylko, że zapomnieli napisać, jakie zastosowano dawki.
Podali za to badania, które można zrobić, żeby wykryć, czy problemem jest przerost patologicznej flory jelitowej. Znowu jednak są to badania, których nie robią laboratoria państwowe, a prywatnym bym nie ufał, zresztą nawet prywatne tego nie mają w ofercie i pewnie by trzeba zamawiać.
Dorzucę większe dawki cysteiny, bo to i tak powinienem brać cały czas.
Skupiam się na tym, bo ciągłe uczucie zmęczenia to chyba najistotniejszy z moich objawów, znacznie bardziej mi to przeszkadza, niż problemy z pamięcią. Na poziomie organicznym dało się to zmierzyć, gdy próbowałem biegać, w miarę precyzyjnie da się określić, jaka powinna być szybkość biegu na danym tętnie, jeśli do równania wprowadzi się wynik sprintu na 200 metrów, czyli sprawność mięśni. Jeśli ze wzoru wychodzi, że kilometr powinno się biegać w 4 minuty 20 sekund, a biega się w 6 minut, to coś jest mocno nie tak z organizmem i jego wydolnością.
Cały czas nie jestem pewien, na ile to moje zmęczenie faktycznie jest jako wartość obiektywna, a na ile po prostu jestem leniwy (bo że leniwy jestem, to fakt), to bardzo wygodna sztuczka psychologiczna, wmówić sobie, że jest się chorym. No ale pomiaru wydolności fizycznej się nie oszuka, organizm męczy się kilka razy szybciej od organizmu drugiego człowieka, mając ten sam poziom obciążenia wysiłkiem.



