Pamiętaj, co Alex Barszczewski mówił o niedawaniu niezamówionych rad.
Ja akurat tutaj jestem po rady, bo sam dużo wartości nie wnoszę. A forum zawsze możesz skasować, jak źle na Ciebie wpływa. Serwer na Discordzie by wystarczył.
Wracając jeszcze do pań kołczyń - jedna z nich pracowała etatowo jako szefowa HR w jakiejś tam firmie i miała ze 20 lat doświadczenia w tym temacie. No i tak sobie gadamy o pisaniu CV. Ona mi mówi, że ważna jest kreatywność, ciekawa forma, że liczą się ładne kolory. Odpowiadam, że w dobie skanowania CV przez automatyczne systemy ATS (Applicant Tracking System) wyciągające same najważniejsze informacje i poszukiwane słowa kluczowe jakaś tam forma z kolorkami, tabelkami i ikonkami tylko utrudnia czytelność zarówno automatowi, jak i człowiekowi, który to potem może oglądać. I takie może nawet zostać odrzucone przez automat. Wszystkie poradniki typu "How to convert your resume to an ATS-friendly format" mówią o tym, żeby to był czytelny dokument robiony w Wordzie z jak najprostszym formatowaniem i bez wodotrysków zawierający słowa kluczowe oraz bullet pointy w opisie i odpowiednie action verbs.
No i baba mi na to mówi, że ona pierwsze słyszy o jakimś ATS i że mam jej opowiedzieć coś więcej o tym, bo to ciekawe. No ale ona ogólnie i tak preferuje ręczne oglądanie CV.
Kurde, to ja mam jej płacić za porady i jeszcze samemu opowiadać, jak to się robi w nowoczesny sposób? Więcej się dowiem z Youtuba, z blogów poświęconych tej tematyce i z odpowiednich subredditów. Można korzystać z darmowych triali w serwisach oferujących ATS, żeby się sprawdzić, albo wykupić płatny miesiąc za 10-15 dolarów i sprawdzać, jakie osiągnie się wyniki. Można też tworzyć fejkowe CV i konta na LinkedIn i wysyłać zgłoszenia na oferty pracy, żeby zobaczyć, jakie umiejętności czy certyfikaty generują najwięcej odpowiedzi. Nie potrzeba do tego kołcza.
No ale jak czasem widzę, jakie CV ludzie wrzucają do oceny na fejsowe grupy poświęcone cyberbezpieczeństwu, to sam się łapię za głowę, jak to źle wygląda. Ludzie nie potrafią się sprzedać. Co innego nerwy na rozmowie kwalifikacyjnej, które sam mocno odczułem, a co innego przygotowanie na spokojnie porządnego CV, szczególnie, jeśli się ma co tam wpisać, a nie dziury, jak ja. Napisanie maila z podziękowaniem po rozmowie też mało komu przychodzi do głowy.
Ja akurat tutaj jestem po rady, bo sam dużo wartości nie wnoszę. A forum zawsze możesz skasować, jak źle na Ciebie wpływa. Serwer na Discordzie by wystarczył.Wracając jeszcze do pań kołczyń - jedna z nich pracowała etatowo jako szefowa HR w jakiejś tam firmie i miała ze 20 lat doświadczenia w tym temacie. No i tak sobie gadamy o pisaniu CV. Ona mi mówi, że ważna jest kreatywność, ciekawa forma, że liczą się ładne kolory. Odpowiadam, że w dobie skanowania CV przez automatyczne systemy ATS (Applicant Tracking System) wyciągające same najważniejsze informacje i poszukiwane słowa kluczowe jakaś tam forma z kolorkami, tabelkami i ikonkami tylko utrudnia czytelność zarówno automatowi, jak i człowiekowi, który to potem może oglądać. I takie może nawet zostać odrzucone przez automat. Wszystkie poradniki typu "How to convert your resume to an ATS-friendly format" mówią o tym, żeby to był czytelny dokument robiony w Wordzie z jak najprostszym formatowaniem i bez wodotrysków zawierający słowa kluczowe oraz bullet pointy w opisie i odpowiednie action verbs.
No i baba mi na to mówi, że ona pierwsze słyszy o jakimś ATS i że mam jej opowiedzieć coś więcej o tym, bo to ciekawe. No ale ona ogólnie i tak preferuje ręczne oglądanie CV.
Kurde, to ja mam jej płacić za porady i jeszcze samemu opowiadać, jak to się robi w nowoczesny sposób? Więcej się dowiem z Youtuba, z blogów poświęconych tej tematyce i z odpowiednich subredditów. Można korzystać z darmowych triali w serwisach oferujących ATS, żeby się sprawdzić, albo wykupić płatny miesiąc za 10-15 dolarów i sprawdzać, jakie osiągnie się wyniki. Można też tworzyć fejkowe CV i konta na LinkedIn i wysyłać zgłoszenia na oferty pracy, żeby zobaczyć, jakie umiejętności czy certyfikaty generują najwięcej odpowiedzi. Nie potrzeba do tego kołcza.
No ale jak czasem widzę, jakie CV ludzie wrzucają do oceny na fejsowe grupy poświęcone cyberbezpieczeństwu, to sam się łapię za głowę, jak to źle wygląda. Ludzie nie potrafią się sprzedać. Co innego nerwy na rozmowie kwalifikacyjnej, które sam mocno odczułem, a co innego przygotowanie na spokojnie porządnego CV, szczególnie, jeśli się ma co tam wpisać, a nie dziury, jak ja. Napisanie maila z podziękowaniem po rozmowie też mało komu przychodzi do głowy.



