06-09-2023, 08:59 PM
A mi się ziom z czata wege przypomniał, gość miał tak wyjechaną psychę, że nie był w stanie w zasadzie nic zrobić, poza najbardziej podstawowymi rzeczami, typu potrzeby fizjologiczne. Po prostu nie widział sensu, nie miał motywacji do czegokolwiek. Kiedyś postanowił umrzeć, więc położył się na cmentarzu i leżał, przez kilka dni, aż policja go zawinęła, bo umieranie jest nielegalne. To stan, którego chyba nie da się opisać, nawet psychiatra w końcu uznał, że najcięższa depresja nie da takich objawów.
Potem jak zrobił badania wyszło, że ma chyba wszystkie prążki w teście przeciwciał boreliozy.
Inny ziom, z fejsbunia z kolei, też miał mocno dodatni wynik testu, on jakoś dawał radę zebrać siłę do działania, ale bywało, że nagle stawał w miejscu i nie mógł się domyślić, skąd on w ogóle się wziął tam, gdzie jest, nie pamięta jak trafił w to miejsce, dokąd ma teraz iść, czy w ogóle kim on jest.
Kleszczu potrafi naprawdę ładnie namieszać w życiu.
Po tej kilkudniowej mocnej aktywności wróciło obezwładniające odczucie zmęczenia. Nie wiem, czy próbować jeszcze raz zrobić to wszystko, co wtedy robiłem, czy to po prostu przypadek, mogło być tak, że kopa dała mi jedna rozmowa, a nie żadne suple.
Gdzieś po drodze magnez zacząłem jeść, po 200-300 mg dziennie przez kilka dni. Ale nie mogę znaleźć, gdzie to było. Idea brania wapnia była taka, że miałem wyregulować jego gospodarkę, żeby umożliwić przyswajanie magnezu. Bez tego po magnezie nie byłem w stanie spać, nie mogłem go suplementować, trochę strzałem w ciemno spróbowałem dużych dawek wapnia, ale nie żeby je tak o brać cały czas, bo to doprowadziłoby do niedoboru magnezu, tylko miałem ten magnez w którymś momencie dołączyć. Może zacząłem tuż przed tymi wszystkimi remontami? Może plan zadziałał?
Potem jak zrobił badania wyszło, że ma chyba wszystkie prążki w teście przeciwciał boreliozy.
Inny ziom, z fejsbunia z kolei, też miał mocno dodatni wynik testu, on jakoś dawał radę zebrać siłę do działania, ale bywało, że nagle stawał w miejscu i nie mógł się domyślić, skąd on w ogóle się wziął tam, gdzie jest, nie pamięta jak trafił w to miejsce, dokąd ma teraz iść, czy w ogóle kim on jest.
Kleszczu potrafi naprawdę ładnie namieszać w życiu.
Po tej kilkudniowej mocnej aktywności wróciło obezwładniające odczucie zmęczenia. Nie wiem, czy próbować jeszcze raz zrobić to wszystko, co wtedy robiłem, czy to po prostu przypadek, mogło być tak, że kopa dała mi jedna rozmowa, a nie żadne suple.
Gdzieś po drodze magnez zacząłem jeść, po 200-300 mg dziennie przez kilka dni. Ale nie mogę znaleźć, gdzie to było. Idea brania wapnia była taka, że miałem wyregulować jego gospodarkę, żeby umożliwić przyswajanie magnezu. Bez tego po magnezie nie byłem w stanie spać, nie mogłem go suplementować, trochę strzałem w ciemno spróbowałem dużych dawek wapnia, ale nie żeby je tak o brać cały czas, bo to doprowadziłoby do niedoboru magnezu, tylko miałem ten magnez w którymś momencie dołączyć. Może zacząłem tuż przed tymi wszystkimi remontami? Może plan zadziałał?



