06-08-2023, 09:51 PM
Spróbowałem kilka nowych lekcji w memrise zrobić, dopiero w takim teście widać, jak duże są problemy z pamięcią. Już nie ma tam statystyk, ile razy powtarzało się dane słówko, ale kiedyś nie było takiego czegoś jak teraz, że kilkanaście razy coś powtarzam, w dobrych odstępach czasowych i dalej nie ogarniam. Tak na oko, jest dosłownie kilka razy wolniej, niż mogłoby być. Aż zaczynam zastanawiać się, czy jest sens kontynuować.
Właśnie sobie przypomniałem, jak to robiłem kiedyś, Temper pewnie czytasz to łap tipa. Wbijałem 25 czy częściej 50 nowych słówek (czyli 1 albo 2 lekcje, w tym kursie co robiłem jest po 25 w lekcji), memrise daje powtórkę po 4 godzinach, ale ja już po godzinie wymuszałem powtórzenie (klika się na lekcję, nie na cały kurs i wybiera z menu powtórzenie), część słówek wchodziło, część system oznaczał jako trudne, te trudne przerabiałem żeby utrwalić (to wymaga konta premium), odpoczynek. Mija 4 godziny, powtórka z tych słówek, już normalnie jak system ma ustawione, znowu trudne słówka w powtórce trudnych, wbijam kolejne 50. Po godzinie powtórka, znowu część do trudnych. Powtórzenie wszystkich trudnych. Cyk, 100 nowych słówek dodane do listy. Między tymi 2 sesjami w ciągu dnia były różne odstępy, ale istotne było, żeby zrobić pierwszą powtórkę po około godzinie. To zajmowało trochę więcej czasu, niż domyślny system powtórek memrise, ale pozwalało wymusić wbicie tego do łba nawet z moimi problemami z pamięcią.
Oczywiście dzień zaczyna się od powtórek słówek z dni poprzednich, już normalnie tak, jak system je wyrzuca.
Cały czas mam też wątpliwości, czy próbować z bakopą. Ona mocno poprawia pamięć, według ludzi z reddit jest skuteczniejsza od piracetamu, ale podobno odbiera chęć do działania, człowiek nie może przełamać się do zrobienia czegokolwiek konstruktywnego. Z tym też mam problem, chyba nawet większy niż z pamięcią.
Jak wczoraj szukałem tej jodyny to okazało się, że w szafie mam całkiem sporo rzeczy, które mogłyby okazać się przydatne, np miłorząb który dostałem od zioma, leży i traci datę przydatności.
No póki co trzymam się planu sprawdzenia tarczycy, karnityna, selen, melisa, do tego lizyna. No i nieszczęsny priobiotyk, zeżrę go całego, i tak jest już po terminie przydatności.
Właśnie sobie przypomniałem, jak to robiłem kiedyś, Temper pewnie czytasz to łap tipa. Wbijałem 25 czy częściej 50 nowych słówek (czyli 1 albo 2 lekcje, w tym kursie co robiłem jest po 25 w lekcji), memrise daje powtórkę po 4 godzinach, ale ja już po godzinie wymuszałem powtórzenie (klika się na lekcję, nie na cały kurs i wybiera z menu powtórzenie), część słówek wchodziło, część system oznaczał jako trudne, te trudne przerabiałem żeby utrwalić (to wymaga konta premium), odpoczynek. Mija 4 godziny, powtórka z tych słówek, już normalnie jak system ma ustawione, znowu trudne słówka w powtórce trudnych, wbijam kolejne 50. Po godzinie powtórka, znowu część do trudnych. Powtórzenie wszystkich trudnych. Cyk, 100 nowych słówek dodane do listy. Między tymi 2 sesjami w ciągu dnia były różne odstępy, ale istotne było, żeby zrobić pierwszą powtórkę po około godzinie. To zajmowało trochę więcej czasu, niż domyślny system powtórek memrise, ale pozwalało wymusić wbicie tego do łba nawet z moimi problemami z pamięcią.
Oczywiście dzień zaczyna się od powtórek słówek z dni poprzednich, już normalnie tak, jak system je wyrzuca.
Cały czas mam też wątpliwości, czy próbować z bakopą. Ona mocno poprawia pamięć, według ludzi z reddit jest skuteczniejsza od piracetamu, ale podobno odbiera chęć do działania, człowiek nie może przełamać się do zrobienia czegokolwiek konstruktywnego. Z tym też mam problem, chyba nawet większy niż z pamięcią.
Jak wczoraj szukałem tej jodyny to okazało się, że w szafie mam całkiem sporo rzeczy, które mogłyby okazać się przydatne, np miłorząb który dostałem od zioma, leży i traci datę przydatności.
No póki co trzymam się planu sprawdzenia tarczycy, karnityna, selen, melisa, do tego lizyna. No i nieszczęsny priobiotyk, zeżrę go całego, i tak jest już po terminie przydatności.



