06-07-2023, 11:23 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-10-2023, 08:40 PM przez tomakin.)
...i jeszcze raz muszę wypisać wszystko, co robiłem przed okresem poprawy samopoczucia, bo widzę, że znowu mi poginęło
To było tak, przez jakiś czas leciały:
- histydyna (przerwałem sporo przed okresem poprawy)
- wapń
- miedź
- olej sezamowy
- karnityna + kwas alfa liponowy
- żelazo, jakoś wtedy je odstawiłem bo zaczęły się lekkie problemy z żołądkiem
Dorzuciłem
- selen
Pojawił się mocny ból żołądka, prawdopodobnie późny efekt histydyny, zacząłem brać rzeczy mające wspomóc gojenie się błony śluzowych w żołądku czy wspomóc zwalczanie ewentualnego przerostu helicobacter
- soda
- olej z czarnuszki
- olej z ogórecznika
- HMB
- MSM
- NAC
- glutamina, niewiele bo się kończy
- trochę glukozaminy i chondroityny, żel aluminiowo fosforowy
- krople miętowe
- chyba witamina C, chyba trochę cysteiny, nie jestem pewien, czy gdzieś tam po drodze nie było tauryny
plus jakieś bzdury typu kapusta, no ale tego nie wliczam
I wtedy właśnie pojawiła się ta chęć do robienia różnych konstruktywnych rzeczy, pozałatwiałem dużo zaległych spraw, czasem czekających kilka lat aż się do tego zabiorę.
Przeglądam forum wstecz, szukając czegoś jeszcze i owszem, znalazłem
- 24 maja, zacząłem brać probiotyk, sanprobi super formula i brałem go kilka dni
- 30 maja, zacząłem remont łazienki
Temu probiotykowi warto się przyjrzeć, bo flora jelitowa ma bardzo duży wpływ na samopoczucie, a probiotyk powinien być dobrany indywidualnie, co jednemu pomoże, drugiemu zaszkodzi. W zespole przewlekłego zmęczenia to właśnie bakterie jelitowe zalewają organizm kwasem D-mlekowym, który trudno usunąć z krwi, w efekcie człowiek cały czas ma subiektywny poziom zmęczenia jakby właśnie ukończył maraton. Została mi jeszcze połowa opakowania.
No i to, że jakiś czas już nie piłem wtedy cocacoli.
Oczywiście to mógł być przypadek, każdy ma gorsze i lepsze dni, ale może też być tak, że coś z tych rzeczy wyżej dodało mi skrzydeł.
(cały czas to edytuję i dopisuję różne rzeczy, które mi się przypominają)
To było tak, przez jakiś czas leciały:
- histydyna (przerwałem sporo przed okresem poprawy)
- wapń
- miedź
- olej sezamowy
- karnityna + kwas alfa liponowy
- żelazo, jakoś wtedy je odstawiłem bo zaczęły się lekkie problemy z żołądkiem
Dorzuciłem
- selen
Pojawił się mocny ból żołądka, prawdopodobnie późny efekt histydyny, zacząłem brać rzeczy mające wspomóc gojenie się błony śluzowych w żołądku czy wspomóc zwalczanie ewentualnego przerostu helicobacter
- soda
- olej z czarnuszki
- olej z ogórecznika
- HMB
- MSM
- NAC
- glutamina, niewiele bo się kończy
- trochę glukozaminy i chondroityny, żel aluminiowo fosforowy
- krople miętowe
- chyba witamina C, chyba trochę cysteiny, nie jestem pewien, czy gdzieś tam po drodze nie było tauryny
plus jakieś bzdury typu kapusta, no ale tego nie wliczam
I wtedy właśnie pojawiła się ta chęć do robienia różnych konstruktywnych rzeczy, pozałatwiałem dużo zaległych spraw, czasem czekających kilka lat aż się do tego zabiorę.
Przeglądam forum wstecz, szukając czegoś jeszcze i owszem, znalazłem
- 24 maja, zacząłem brać probiotyk, sanprobi super formula i brałem go kilka dni
- 30 maja, zacząłem remont łazienki
Temu probiotykowi warto się przyjrzeć, bo flora jelitowa ma bardzo duży wpływ na samopoczucie, a probiotyk powinien być dobrany indywidualnie, co jednemu pomoże, drugiemu zaszkodzi. W zespole przewlekłego zmęczenia to właśnie bakterie jelitowe zalewają organizm kwasem D-mlekowym, który trudno usunąć z krwi, w efekcie człowiek cały czas ma subiektywny poziom zmęczenia jakby właśnie ukończył maraton. Została mi jeszcze połowa opakowania.
No i to, że jakiś czas już nie piłem wtedy cocacoli.
Oczywiście to mógł być przypadek, każdy ma gorsze i lepsze dni, ale może też być tak, że coś z tych rzeczy wyżej dodało mi skrzydeł.
(cały czas to edytuję i dopisuję różne rzeczy, które mi się przypominają)



