06-06-2023, 07:47 PM
O ważności języka angielskiego nie musisz mnie przekonywać. Co do tego pełna zgoda. Faktycznie nie zaczynam od zera. Moge przerabiać kursy tematyczne po angielsku i spokojnie 90% treści rozumiem, a co nie rozumiem, to wrzucam szybko w translator. Przy czytaniu muszę się bardziej skupić i wymaga to więcej wysiłku, ale daję radę. Od dwóch miesięcy prawie codziennie uczę się słówek z Duolingo, bo tam zacząłem, ale wszystkie Twoje kursy mam zapisane. 3000 słów miesięcznie wydaje się trochę dużo. Widzę przy powtórkach, że sporą część już zapomniałem. Może do języków nie jestem aż taki zdolny, ale z powoli z czasem się wyuczę. Jak trzeba się przełamać do mówienia po angielsku, to też się przełamuję, mimo że błędów robię dużo. Ale to bez znaczenia. Kali jeść, Kali pić na początek starcza.
Kiedyś chciałem się uczyć niemieckiego, skoro jeżdżę tam do pracy, ale nie mogę zdzierżyć tego języka. Tak samo holenderskiego. Rozmowy ludzi w Holandii brzmiały mi tak, jakby ktoś wrzucił gwoździe do blendera. Może mandaryńskiego się zacznę kiedyś uczyć. Chińczycy pewnie za jakiś czas zdobędą przewagę gospodarczą nad USA, więc i nami będą rządzić, to będzie się opłacać mówić w ich języku.
No i ja akurat typowym klepaczem kodu nie chcę być. Nie lubię tego, IMO są ciekawsze rzeczy w IT. Cybersecurity, usługi chmurowe AWS, Azure, Google, Oracle, wirtualizacja vSphere. Trzeba umieć kodować głównie w Pythonie, ale nie jest to najważniejsza rzecz. Na administrowaniu siecią trochę się znam, z Microsoft Azure też miałem styczność i lubię ten temat. Wszystko się teraz wirtualizuje, firmy rezygnują z fizycznych serwerów na rzecz infrastuktury w chmurze. Swego czasu kupiłem za pół darmo trzy serwery klasy enterprise, dużego racka i switch Cisco - wszystko z demontażu w jednej firmie. Leży to w szafie i w piwnicy, bo nie mam gdzie ustawić, ale kiedyś podepnę wszystko i zrobię sobie laboratorium domowe do ćwiczeń i eksperymentów.
Poza tym mając background inżynierski, a konkretnie energetyka i automatyka, mógłbym zrobić kursy elektryczne i przywrócić sobie uprawnienia SEP, żeby przypomnieć sobie najważniejsze rzeczy, a potem na przykład takie studia podyplomowe organizowane przez prywatną i dobrze ocenianą firmę szkoleniową we współpracy z politechniką w Gliwicach:
https://emt-systems.pl/studia-podyplomow...-2024.html
Studia konkretne z praktyką przy faktycznych maszynach. I to by mi dało więcej w temacie przypomnienia sobie wszystkiego i zaktualizowania wiedzy o nowości, niż dawna uczelnia oparta na laboratoriach z lat 70 i ogromie teorii. Studia są w Gliwicach, ale w zasadzie co to dla mnie byłby za problem przeprowadzić się na te 9 miesięcy studiów do Gliwic, wynająć choćby pokój i wziąć byle jaką pracę na ten czas, żeby się utrzymać? Żaden. Cena nie jest niska, bo 14200 zł, ale tyle to zarobię w miesiąc w obozie pracy w lato, jeśli wyjadę. Poza tym ta firma robi też zajebiste szkolenia techniczne, o których w czasie studiów mogłem tylko pomarzyć. Mając takie studia dają też fajny konkret. Dalej można to zacząć łączyć z IT poprzez uczenie się zagadnień związanych z cyberbezpieczeństwem infrastruktury przemysłowej. To jest dość świeży temat w Polsce, nie ma jeszcze aż tak dużo ofert pracy, ale specjaliści są poszukiwani i dobrze wynagradzani, bo świadomość zagrożeń powoli rośnie. Są też międzynarodowe firmy uczące w tym zakresie i wydające certyfikaty. Parę osób na fejsie mi powiedziało, żebym zwrócił na to uwagę.
I faktycznie można wtedy pracować nawet zdalnie dla zagranicznej korporacji, albo nawet założyć działalność i pracować jako konsultant B2B. W IT nie ma już ograniczeń miejsca pracy, dowolną prawie firmę można złapać z dowolnego miejsca, a zarówno zagranicznych, jak i bogatych polskich jest masa - i mając skilla ma się te ok 20k zł w kieszeni bez większego problemu. No ale IT to jest określoną branża, w innych raczej tak pięknie nie jest. No i owego skilla trzeba wypracować.
Nie będę już offtopował w temacie o obłączkach, więc napiszę tylko, że faktycznie studia filozoficzne mogą być siedliskiem bardzo ciekawych i niekonwencjonalnych ludzi. Tak samo jak kierunki artystyczne. Gdybym miał dobrą pracę i zrealizowane swoje cele, to chętnie dla przyjemności bym sobie postudiował jakiś rysunek czy malarstwo.
Swego czasu subowałem na Patreonie różnych artystów. Jednemu wypomniałem, że robi tracing zdjęć, a chwali się, że wszystko rysuje z pamięci. Zrobiła się z tego gównoburza, więc żeby jemu (i sobie) udowodnić, że to nie jest nic bardzo trudnego, wziąłem to samo zdjęcie (fotomontaż akurat), z którego on korzystał i zrobiłem własny bardzo szczegółowy tracing. Potem zeskanowałem rysunek, a następnie w Photoshopie pokolorowałem i dorysowałem tło. Bo też mam tablet marki Huion (uwielbiam chińskie nazwy firm). Efekt był taki, że ludziom się spodobał bardziej mój rysunek, a ja dostałem bana na Patreonie. Ostatecznie rysunek zaczął żyć własnym życiem i poleciał w internet. Nawet niektórzy uznają, że to oryginalna praca tamtego autora. Mi to wisi, bo gość i tak już nie żyje.
Tak to wygląda:
UWAGA! Rysunek jest NSFW (goła baba)
https://mega.nz/file/nQFnSLAa#rpGCm0XCbs...bRin2_BG1w
Kiedyś chciałem się uczyć niemieckiego, skoro jeżdżę tam do pracy, ale nie mogę zdzierżyć tego języka. Tak samo holenderskiego. Rozmowy ludzi w Holandii brzmiały mi tak, jakby ktoś wrzucił gwoździe do blendera. Może mandaryńskiego się zacznę kiedyś uczyć. Chińczycy pewnie za jakiś czas zdobędą przewagę gospodarczą nad USA, więc i nami będą rządzić, to będzie się opłacać mówić w ich języku.

No i ja akurat typowym klepaczem kodu nie chcę być. Nie lubię tego, IMO są ciekawsze rzeczy w IT. Cybersecurity, usługi chmurowe AWS, Azure, Google, Oracle, wirtualizacja vSphere. Trzeba umieć kodować głównie w Pythonie, ale nie jest to najważniejsza rzecz. Na administrowaniu siecią trochę się znam, z Microsoft Azure też miałem styczność i lubię ten temat. Wszystko się teraz wirtualizuje, firmy rezygnują z fizycznych serwerów na rzecz infrastuktury w chmurze. Swego czasu kupiłem za pół darmo trzy serwery klasy enterprise, dużego racka i switch Cisco - wszystko z demontażu w jednej firmie. Leży to w szafie i w piwnicy, bo nie mam gdzie ustawić, ale kiedyś podepnę wszystko i zrobię sobie laboratorium domowe do ćwiczeń i eksperymentów.
Poza tym mając background inżynierski, a konkretnie energetyka i automatyka, mógłbym zrobić kursy elektryczne i przywrócić sobie uprawnienia SEP, żeby przypomnieć sobie najważniejsze rzeczy, a potem na przykład takie studia podyplomowe organizowane przez prywatną i dobrze ocenianą firmę szkoleniową we współpracy z politechniką w Gliwicach:
https://emt-systems.pl/studia-podyplomow...-2024.html
Studia konkretne z praktyką przy faktycznych maszynach. I to by mi dało więcej w temacie przypomnienia sobie wszystkiego i zaktualizowania wiedzy o nowości, niż dawna uczelnia oparta na laboratoriach z lat 70 i ogromie teorii. Studia są w Gliwicach, ale w zasadzie co to dla mnie byłby za problem przeprowadzić się na te 9 miesięcy studiów do Gliwic, wynająć choćby pokój i wziąć byle jaką pracę na ten czas, żeby się utrzymać? Żaden. Cena nie jest niska, bo 14200 zł, ale tyle to zarobię w miesiąc w obozie pracy w lato, jeśli wyjadę. Poza tym ta firma robi też zajebiste szkolenia techniczne, o których w czasie studiów mogłem tylko pomarzyć. Mając takie studia dają też fajny konkret. Dalej można to zacząć łączyć z IT poprzez uczenie się zagadnień związanych z cyberbezpieczeństwem infrastruktury przemysłowej. To jest dość świeży temat w Polsce, nie ma jeszcze aż tak dużo ofert pracy, ale specjaliści są poszukiwani i dobrze wynagradzani, bo świadomość zagrożeń powoli rośnie. Są też międzynarodowe firmy uczące w tym zakresie i wydające certyfikaty. Parę osób na fejsie mi powiedziało, żebym zwrócił na to uwagę.
I faktycznie można wtedy pracować nawet zdalnie dla zagranicznej korporacji, albo nawet założyć działalność i pracować jako konsultant B2B. W IT nie ma już ograniczeń miejsca pracy, dowolną prawie firmę można złapać z dowolnego miejsca, a zarówno zagranicznych, jak i bogatych polskich jest masa - i mając skilla ma się te ok 20k zł w kieszeni bez większego problemu. No ale IT to jest określoną branża, w innych raczej tak pięknie nie jest. No i owego skilla trzeba wypracować.
Nie będę już offtopował w temacie o obłączkach, więc napiszę tylko, że faktycznie studia filozoficzne mogą być siedliskiem bardzo ciekawych i niekonwencjonalnych ludzi. Tak samo jak kierunki artystyczne. Gdybym miał dobrą pracę i zrealizowane swoje cele, to chętnie dla przyjemności bym sobie postudiował jakiś rysunek czy malarstwo.
Swego czasu subowałem na Patreonie różnych artystów. Jednemu wypomniałem, że robi tracing zdjęć, a chwali się, że wszystko rysuje z pamięci. Zrobiła się z tego gównoburza, więc żeby jemu (i sobie) udowodnić, że to nie jest nic bardzo trudnego, wziąłem to samo zdjęcie (fotomontaż akurat), z którego on korzystał i zrobiłem własny bardzo szczegółowy tracing. Potem zeskanowałem rysunek, a następnie w Photoshopie pokolorowałem i dorysowałem tło. Bo też mam tablet marki Huion (uwielbiam chińskie nazwy firm). Efekt był taki, że ludziom się spodobał bardziej mój rysunek, a ja dostałem bana na Patreonie. Ostatecznie rysunek zaczął żyć własnym życiem i poleciał w internet. Nawet niektórzy uznają, że to oryginalna praca tamtego autora. Mi to wisi, bo gość i tak już nie żyje.
Tak to wygląda:
UWAGA! Rysunek jest NSFW (goła baba)
https://mega.nz/file/nQFnSLAa#rpGCm0XCbs...bRin2_BG1w



