06-06-2023, 12:01 PM
Introwertycy mają tutaj łatwiej, bo nie muszą się narażać na takie pytania.
Przez wyjazdy zagraniczne w ciągu 7 lat poznałem dziesiątki osób. Wspólne mieszkanie, wspólne dojazdy, wspólna praca. I takie pytania bardzo często się pojawiały. Skąd jesteś z Polski i gdzie w Polsce pracujesz. Nauczyłem się albo ściemniać, albo wymijać. Zresztą można też mówić prawdę, bo tu dużo zależy od tego, jak reagujesz i jak odpowiadasz na pytania. Jak mi się ktoś pyta, czy z kimś jestem (a widać, że obrączki nie mam), to odpowiadam, że niedawno się rozstałem i dzięki bogu, że dzieci nie mieliśmy, bo to była zwykła kur... bo to zła kobieta była. No i że bez ślubu żeśmy żyli, więc poszło w miarę gładko, ale chciała mnie oskubać.... blablabla. Taki przykład. Nikt tego nie zweryfikuje. Jakbym powiedział, że no nigdy nie miałem dziewczyny, jestem sam, nie mam mieszkania, nie mam samochodu, mieszkam z mamą i w Polsce głównie jestem bezrobotny, to wrzuciłbym się w koleiny, z których ciężko byłoby mi wyjść. A tak to umiem sobie ustawić pozycję taką, że nawet różne cwaniaczki mi mówią "szanuję cię chłopie" zamiast cisnąć po mnie. Myślę, że te wyjazdy akurat mnie nauczyły trochę charakteru. Nie są tam ludzie, których bardzo chciałbym znać, ale mimo to trzeba się umieć odnaleźć.
A samochód w Polsce to niestety nadal przede wszystkim symbol statusu. Ja akurat mam to w pompie, bo mi by zależało, żeby regularnie i wygodnie jeździć i tym samym się oswoić w pełni z drogą i autem. No ale jest jak jest.
Przez wyjazdy zagraniczne w ciągu 7 lat poznałem dziesiątki osób. Wspólne mieszkanie, wspólne dojazdy, wspólna praca. I takie pytania bardzo często się pojawiały. Skąd jesteś z Polski i gdzie w Polsce pracujesz. Nauczyłem się albo ściemniać, albo wymijać. Zresztą można też mówić prawdę, bo tu dużo zależy od tego, jak reagujesz i jak odpowiadasz na pytania. Jak mi się ktoś pyta, czy z kimś jestem (a widać, że obrączki nie mam), to odpowiadam, że niedawno się rozstałem i dzięki bogu, że dzieci nie mieliśmy, bo to była zwykła kur... bo to zła kobieta była. No i że bez ślubu żeśmy żyli, więc poszło w miarę gładko, ale chciała mnie oskubać.... blablabla. Taki przykład. Nikt tego nie zweryfikuje. Jakbym powiedział, że no nigdy nie miałem dziewczyny, jestem sam, nie mam mieszkania, nie mam samochodu, mieszkam z mamą i w Polsce głównie jestem bezrobotny, to wrzuciłbym się w koleiny, z których ciężko byłoby mi wyjść. A tak to umiem sobie ustawić pozycję taką, że nawet różne cwaniaczki mi mówią "szanuję cię chłopie" zamiast cisnąć po mnie. Myślę, że te wyjazdy akurat mnie nauczyły trochę charakteru. Nie są tam ludzie, których bardzo chciałbym znać, ale mimo to trzeba się umieć odnaleźć.A samochód w Polsce to niestety nadal przede wszystkim symbol statusu. Ja akurat mam to w pompie, bo mi by zależało, żeby regularnie i wygodnie jeździć i tym samym się oswoić w pełni z drogą i autem. No ale jest jak jest.



