06-04-2023, 09:34 PM
Drożdży są tysiące gatunków, niektóre na tyle pożyteczne, że są z nimi probiotyki. Kiedyś nawet kupiłem kilo drożdży dla koni i to zeżarłem, było cholernie smaczne i nie miało żadnych efektów ubocznych, ale nie wiem, czy były z tego jakieś korzyści. Uwielbiałem też robić pastę drożdżową, tylko to śmierdzi na całe osiedle, mi się zresztą ten zapach nawet podobał.
Nie no, trochę nie dowierzam, że tak niewielka ilość drożdży, do tego pewnie martwych, bo żywych by nie dali do tabletki, może wywołać takie objawy. Prędzej selen "nakarmił" jakieś niekorzystne bakterie i pobudził je do pracy. Ale to i tak świadczyłoby o tym, że tych bakterii jest za dużo i że są nie tam, gdzie trzeba, bo już w jelicie cienkim się to zaczęło, a tam powinien być spokój. Eh, lata picia cocacoli się mszczą
A, jak o łupieżu i skórze piszesz, to objawy wróciły, jak przestałem olejować włosy. No i teraz mam rozkminę, co tam się stało, czemu przez jakiś czas było tak dobrze. Czy faktycznie brakuje mi omega 6? Te omegi podobno bardzo długo wbudowują się w struktury, a u mnie zadziałało od razu, a potem równie szybko przestało działać. Może po prostu poprawiło oddychanie skóry, albo dostarczyło substancji przeciwzapalnych? Może łuska najzwyczajniej w świecie łatwiej rozpuszcza się w oleju i schodzi z myciem?
Problem ze skórą głowy mam całkiem spory, a olejowanie jednak nie jest jakoś szczególnie wygodne czy przyjemne, wolałbym jakieś trwałe rozwiązanie, typu wysycenie organizmu omega 6, czekając, aż wbudują się one w błony komórkowe. Ale tak duża dynamika zmian jest argumentem przeciw tezie, że brakuje mi omega 6 w organizmie.
Jakiś czas temu testowałem olejowanie skóry palców, żeby zobaczyć, czy w jakikolwiek sposób odbije się to na płytce paznokciowej. Już powinno być to widać, jeśli coś miałoby się zmienić, ale nic się nie zmieniło.
Nie no, trochę nie dowierzam, że tak niewielka ilość drożdży, do tego pewnie martwych, bo żywych by nie dali do tabletki, może wywołać takie objawy. Prędzej selen "nakarmił" jakieś niekorzystne bakterie i pobudził je do pracy. Ale to i tak świadczyłoby o tym, że tych bakterii jest za dużo i że są nie tam, gdzie trzeba, bo już w jelicie cienkim się to zaczęło, a tam powinien być spokój. Eh, lata picia cocacoli się mszczą

A, jak o łupieżu i skórze piszesz, to objawy wróciły, jak przestałem olejować włosy. No i teraz mam rozkminę, co tam się stało, czemu przez jakiś czas było tak dobrze. Czy faktycznie brakuje mi omega 6? Te omegi podobno bardzo długo wbudowują się w struktury, a u mnie zadziałało od razu, a potem równie szybko przestało działać. Może po prostu poprawiło oddychanie skóry, albo dostarczyło substancji przeciwzapalnych? Może łuska najzwyczajniej w świecie łatwiej rozpuszcza się w oleju i schodzi z myciem?
Problem ze skórą głowy mam całkiem spory, a olejowanie jednak nie jest jakoś szczególnie wygodne czy przyjemne, wolałbym jakieś trwałe rozwiązanie, typu wysycenie organizmu omega 6, czekając, aż wbudują się one w błony komórkowe. Ale tak duża dynamika zmian jest argumentem przeciw tezie, że brakuje mi omega 6 w organizmie.
Jakiś czas temu testowałem olejowanie skóry palców, żeby zobaczyć, czy w jakikolwiek sposób odbije się to na płytce paznokciowej. Już powinno być to widać, jeśli coś miałoby się zmienić, ale nic się nie zmieniło.



