06-04-2023, 07:30 AM
Nie wszystko można wyjaśnić "podświadomością", niestety. Jest szansa - bardzo niewielka - że nie mam problemów wrodzonych z grafiką, tylko sam sobie podkładam kłody pod nogi. Są sfery, gdzie to torpedowanie widać, są takie, gdzie bardzo mocno widać wpływ genów. U Ciebie też nie sądzę, żeby to była psychika, to są jedne z podstawowych funkcji organizmu.
Przypomniało mi się, jak kiedyś napisałem krótki artykuł o tym, czemu kursy gitarowe są do dupy, a gitarzyści uczący się z nich prawie nigdy się nie nauczą, po 10 latach dalej grają jak kozia dupa na trąbce, za to kursy pianistyczne w prawie 100% przypadków pozwalają się nauczyć porządnie grać.
Pianino to instrument, który ma setki lat tradycji, zaczyna się niekiedy od 3 roku życia, przez te stulecia eksperymentowano z metodami nauki, wybierając te najlepsze. W efekcie wyewoluowało to w kierunku czegoś, co po prostu jest efektywne.
Kursy na gitarę z reguły robią gitarzyści, którzy mają wybitny talent, takie najlepiej się sprzedają. Opisują, jak oni do tego doszli, ludzie próbują ich naśladować i... nic się nie dzieje. Super hiper utalentowany gitarzysta nie jest w stanie wejść w skórę kogoś, kto musi poświęcić 3 miesiące na opanowanie jakiejś podstawy, zamiast po prostu złapać ją przy okazji nauki utworu w pierwszy dzień.
Niby to, co wbiło się w głowę w pierwszych 5 latach życia zostaje już na zawsze, nie można tego zmienić. Kto wie, czy sobie wtedy nie wbiłem autodestruktywnych wzorców ruchu ręką przy rysowaniu i pisaniu? Ale raczej jest tak, że najzwyczajniej nie wykształciły się w mózgu odpowiednie obszary, czy w tamtym okresie, czy w ogóle w czasie ciąży.
Jest taka sztuczka, suplementacja jednocześnie monofosforanem urydyny, choliną i kwasami DHA, to pozwala na tworzenie nowych połączeń między neuronami, mózg staje się tak plastyczny, jak mózg dziecka, wykorzystywali to w terapii po udarze. Kto wie, czy to nie sprawiłoby, że jednak byłbym w stanie nauczyć się rysunku? Może nauczenie się go sprawiłoby, że zmieniłoby się dużo więcej rzeczy, z takich związanych już bezpośrednio z zastosowaniami praktycznymi, może instynktownie robiłbym ładniejsze stronki internetowe?
Czy w podobny sposób dałoby się skorygować moje cechy charakteru, które mi przeszkadzają, chociażby to, że tak na szybko próbowałem zrobić ten narożnik, przez co wyszedł paskudny? Zdaje się, że to jest właśnie główny objaw ADHD, taka gonitwa myśli, zaczynanie i nie kończenie 500 rzeczy.
A może właśnie tutaj tkwi problem z rysunkiem i pismem, może ma to związek z jakimś ADHD czy czymś takim?
Przypomniało mi się, jak kiedyś napisałem krótki artykuł o tym, czemu kursy gitarowe są do dupy, a gitarzyści uczący się z nich prawie nigdy się nie nauczą, po 10 latach dalej grają jak kozia dupa na trąbce, za to kursy pianistyczne w prawie 100% przypadków pozwalają się nauczyć porządnie grać.
Pianino to instrument, który ma setki lat tradycji, zaczyna się niekiedy od 3 roku życia, przez te stulecia eksperymentowano z metodami nauki, wybierając te najlepsze. W efekcie wyewoluowało to w kierunku czegoś, co po prostu jest efektywne.
Kursy na gitarę z reguły robią gitarzyści, którzy mają wybitny talent, takie najlepiej się sprzedają. Opisują, jak oni do tego doszli, ludzie próbują ich naśladować i... nic się nie dzieje. Super hiper utalentowany gitarzysta nie jest w stanie wejść w skórę kogoś, kto musi poświęcić 3 miesiące na opanowanie jakiejś podstawy, zamiast po prostu złapać ją przy okazji nauki utworu w pierwszy dzień.
Niby to, co wbiło się w głowę w pierwszych 5 latach życia zostaje już na zawsze, nie można tego zmienić. Kto wie, czy sobie wtedy nie wbiłem autodestruktywnych wzorców ruchu ręką przy rysowaniu i pisaniu? Ale raczej jest tak, że najzwyczajniej nie wykształciły się w mózgu odpowiednie obszary, czy w tamtym okresie, czy w ogóle w czasie ciąży.
Jest taka sztuczka, suplementacja jednocześnie monofosforanem urydyny, choliną i kwasami DHA, to pozwala na tworzenie nowych połączeń między neuronami, mózg staje się tak plastyczny, jak mózg dziecka, wykorzystywali to w terapii po udarze. Kto wie, czy to nie sprawiłoby, że jednak byłbym w stanie nauczyć się rysunku? Może nauczenie się go sprawiłoby, że zmieniłoby się dużo więcej rzeczy, z takich związanych już bezpośrednio z zastosowaniami praktycznymi, może instynktownie robiłbym ładniejsze stronki internetowe?
Czy w podobny sposób dałoby się skorygować moje cechy charakteru, które mi przeszkadzają, chociażby to, że tak na szybko próbowałem zrobić ten narożnik, przez co wyszedł paskudny? Zdaje się, że to jest właśnie główny objaw ADHD, taka gonitwa myśli, zaczynanie i nie kończenie 500 rzeczy.
A może właśnie tutaj tkwi problem z rysunkiem i pismem, może ma to związek z jakimś ADHD czy czymś takim?



