06-03-2023, 06:23 PM
No i dlatego mówię, podstawa to przebywać dużo z ludźmi, otaczać się odpowiednią siecią społeczną. Kasa to tylko kasa, bogatsi ludzie wcale nie są szczęśliwsi od biednych, setki razy to badano, jeśli ma się zaspokojone wszystkie podstawowe potrzeby, to zwiększenie dochodu nie wpływa na zwiększenie poczucia zadowolenia z życia.
Fajny w Petersonie był rozdział o nadopiekuńczych matkach, chyba by Ci się spodobał. W ogóle wyczuliłem się i wyłapuję takie sytuacje teraz w życiu naokoło, np szefowa z pracy opowiadała o kimś tam w rodzinie, kto ma jakieś też odpały natręctwowe, musi mieć obiad podany w odpowiedni sposób, odpowiednia temperatura ziemniaków, taka trochę patologiczna sytuacja, bo ciągle tam krzyczą na siebie. Znam przypadek gościa, co w ogóle z domu nie wychodzi, wszystko za niego dosłownie matka robi.
Fajny w Petersonie był rozdział o nadopiekuńczych matkach, chyba by Ci się spodobał. W ogóle wyczuliłem się i wyłapuję takie sytuacje teraz w życiu naokoło, np szefowa z pracy opowiadała o kimś tam w rodzinie, kto ma jakieś też odpały natręctwowe, musi mieć obiad podany w odpowiedni sposób, odpowiednia temperatura ziemniaków, taka trochę patologiczna sytuacja, bo ciągle tam krzyczą na siebie. Znam przypadek gościa, co w ogóle z domu nie wychodzi, wszystko za niego dosłownie matka robi.



