06-02-2023, 06:16 PM
Nie zalecałem w sumie MSM chyba, tzn czasem pewnie pisałem jakąś wartość, ale to zawsze było orientacyjnie na zasadzie "żeby nikt się nie zabił ale jednak coś poczuł". 1 gram dziennie na początek powinien być OK, ale nawet jak 30 weźmiesz nie powinno nic być złego, tyle że pewnie nie zaśniesz 2 dni. Lepiej zacząć od mniejszych dawek i przyzwyczajać.
Temper, ale widzisz, problem w tym, że ja tu nie mam że tak powiem władzy decyzyjnej. Jakby to tylko ode mnie zależało, to pewnie byłby jakiś mini remont generalny i tu nawet nie ma kwestii kosztów, bo sam bym to wszystko zrobił. Ile ja się wczoraj nasłuchałem "po co, przecież i tak będzie sprzedawane". I tak faktycznie od wielu, wielu lat. W sumie wysłuchiwanie tego pierdzielenia było bardziej męczące, niż sam remont. Ale faktycznie, kasy nie ma co ładować w np nowe meble, jak może się okazać, że za pół roku to wszystko trzeba będzie zostawić, już nie mówiąc o porządnym remoncie na całego. Każda złotówka w to włożona to złotówka mniej na kupno nowego mieszkania. Ja nie mam opcji wyjechania na roboty do Szwajcarii, ani agorafobia nie puści, ani nawet jakby puściła to kręgosłup nie pozwoliłby przeżyć więcej niż kilka godzin. Innymi słowy, z kasą mocno się muszę liczyć.
No i zasada ego depletion, ja mam KUREWSKO duże problemy ze zmuszeniem się do czegokolwiek. Nie chcę się za bardzo zakopywać w jakieś remonty, czuję więcej powera, to częściowo przeznaczam to na rzeczy typu odgrzybienie sufitu, co da mi może więcej energii w przyszłości, częściowo na zwiększenie dochodów.
Temper, ale widzisz, problem w tym, że ja tu nie mam że tak powiem władzy decyzyjnej. Jakby to tylko ode mnie zależało, to pewnie byłby jakiś mini remont generalny i tu nawet nie ma kwestii kosztów, bo sam bym to wszystko zrobił. Ile ja się wczoraj nasłuchałem "po co, przecież i tak będzie sprzedawane". I tak faktycznie od wielu, wielu lat. W sumie wysłuchiwanie tego pierdzielenia było bardziej męczące, niż sam remont. Ale faktycznie, kasy nie ma co ładować w np nowe meble, jak może się okazać, że za pół roku to wszystko trzeba będzie zostawić, już nie mówiąc o porządnym remoncie na całego. Każda złotówka w to włożona to złotówka mniej na kupno nowego mieszkania. Ja nie mam opcji wyjechania na roboty do Szwajcarii, ani agorafobia nie puści, ani nawet jakby puściła to kręgosłup nie pozwoliłby przeżyć więcej niż kilka godzin. Innymi słowy, z kasą mocno się muszę liczyć.
No i zasada ego depletion, ja mam KUREWSKO duże problemy ze zmuszeniem się do czegokolwiek. Nie chcę się za bardzo zakopywać w jakieś remonty, czuję więcej powera, to częściowo przeznaczam to na rzeczy typu odgrzybienie sufitu, co da mi może więcej energii w przyszłości, częściowo na zwiększenie dochodów.



