05-31-2023, 04:55 AM
No i pierwsza teza odnośnie potencjalnej synergii tarczycy i "czegoś". Może tu tkwi sekret wywalonej gospodarki magnezem? Może dopiero po uregulowaniu działania tarczycy mój organizm zacznie reagować na magnez i wapń tak, jak powinien to robić?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article...4-0105.pdf
Nawet jeśli mam wywaloną tarczycę, to jest to niewielki problem, bo nie mam kilku sztandarowych objawów, takich jak rozwolnienia, chudnięcie czy ciągłe wrażenie ciepła, ludzie z naprawdę mocną nadczynnością chodzą w krótkim rękawku w zimie. Tu mamy piękne badanie, gdzie sprawdzali poziom magnezu zarówno we krwi, jak i wewnątrz krwinek u pacjentów z mocną nadczynnością i mocną niedoczynnością.
Poziom we krwi u osób z nadczynnością wzrósł po jej wyleczeniu, ale w krwinkach spadł. Nie były to jednak duże zmiany, na pewno nie takie, które mogłyby wywołać jakieś poważne objawy. W porównaniu z pacjentami z na przykład agorafobią, osoby z nadczynnością miały poziom we krwinkach całkiem OK.
U osób z niedoczynnością poziom we krwi delikatnie spadł, podobnie jak poziom wewnątrz komórek. Ale zmiany były tak niewielkie, że pomijalne. W zasadzie to był spadek na zasadzie "u 3 osobó wzrosło, u 4 spadło".
Jedyne, co naprawdę jest tam jakoś mocno wywalone, to niski poziom magnezu we krwi osób z nadczynnością. I tyle.
Już więcej można o wapniu mówić, a już szczególnie mocno można przyjrzeć się mięśniom wyściełającym drobne naczynia krwionośne. Hormony tarczycy bardzo mocno rozluźniają te mięśnie, rozszerzają je, więc efekt będzie tu identyczny, jak w marskości wątroby. I to by mogło wyjaśniać objaw Terry'ego w nadczynności. Problem w tym, że gdzie na forum się nie zajrzy, wszędzie piszą, że po hormonach (czyli po zlikwidowaniu niedoczynności) obłączki zaczęły rosnąć.
https://journals.physiology.org/doi/full...00533.2004
a tu wykazali, że poziom wapnia (a konkretnie rzeczy, które w zależności od wapnia regulują działanie mięśni) jest w nadczynności wyraźnie podniesiony.
Hum, nigdzie mi tu magnez nie pasuje, niestety. No trudno, ale chociaż pojawiło się potencjalne wyjaśnienie mechanizmu objawu Terry'ego.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article...4-0105.pdf
Nawet jeśli mam wywaloną tarczycę, to jest to niewielki problem, bo nie mam kilku sztandarowych objawów, takich jak rozwolnienia, chudnięcie czy ciągłe wrażenie ciepła, ludzie z naprawdę mocną nadczynnością chodzą w krótkim rękawku w zimie. Tu mamy piękne badanie, gdzie sprawdzali poziom magnezu zarówno we krwi, jak i wewnątrz krwinek u pacjentów z mocną nadczynnością i mocną niedoczynnością.
Poziom we krwi u osób z nadczynnością wzrósł po jej wyleczeniu, ale w krwinkach spadł. Nie były to jednak duże zmiany, na pewno nie takie, które mogłyby wywołać jakieś poważne objawy. W porównaniu z pacjentami z na przykład agorafobią, osoby z nadczynnością miały poziom we krwinkach całkiem OK.
U osób z niedoczynnością poziom we krwi delikatnie spadł, podobnie jak poziom wewnątrz komórek. Ale zmiany były tak niewielkie, że pomijalne. W zasadzie to był spadek na zasadzie "u 3 osobó wzrosło, u 4 spadło".
Jedyne, co naprawdę jest tam jakoś mocno wywalone, to niski poziom magnezu we krwi osób z nadczynnością. I tyle.
Już więcej można o wapniu mówić, a już szczególnie mocno można przyjrzeć się mięśniom wyściełającym drobne naczynia krwionośne. Hormony tarczycy bardzo mocno rozluźniają te mięśnie, rozszerzają je, więc efekt będzie tu identyczny, jak w marskości wątroby. I to by mogło wyjaśniać objaw Terry'ego w nadczynności. Problem w tym, że gdzie na forum się nie zajrzy, wszędzie piszą, że po hormonach (czyli po zlikwidowaniu niedoczynności) obłączki zaczęły rosnąć.
https://journals.physiology.org/doi/full...00533.2004
a tu wykazali, że poziom wapnia (a konkretnie rzeczy, które w zależności od wapnia regulują działanie mięśni) jest w nadczynności wyraźnie podniesiony.
Hum, nigdzie mi tu magnez nie pasuje, niestety. No trudno, ale chociaż pojawiło się potencjalne wyjaśnienie mechanizmu objawu Terry'ego.



