No i trzeba tu postawić granicę między dwoma całkowicie różnymi problemami
1. brak umiejętności
2. brak chęci / odwagi / whatever, podczas gdy umiejętności są na swoim miejscu
W pierwszym wypadku po prostu MUSISZ się przygotować, bo inaczej faktycznie zrobisz z siebie błazna i efekt będzie taki, że psycha siądzie jeszcze niżej. Nie masz tego problemu co ludzie, którzy cale życie byli odrzucani i wyśmiewani, więc nie wiesz, jak to jest.(*)
W drugim często zadziała pójście na żywioł, pod warunkiem, że faktycznie dasz radę i że połączy się to z przyjemnym doświadczeniem.
To odnośnie umiejętności, ale jeszcze słowo o lękach i strachu.
Na stronce o nerwicy mam opis tego, jak w kilka tygodni wyleczyć arachnofobię, lęk przed pająkami. Mówimy o pająku i robimy pacjentowi rozluźniający masaż. Pokazujemy rysunek pająka i robimy masaż. Zdjęcie pająka. Film. Mały pajączek na żywo. Ważne, żeby za każdym razem mózg dostawał sygnał "pająk to bezpieczeństwo i przyjemność", ale DELIKATNY sygnał.
A skąd bierze się arachnofobia? Ano stąd, że w przeszłości pojawił się bodziec w postaci pająka, połączony z bodźcem w postaci czegoś, co generuje strach. Może za gówniaka matka zaczęła piszczeć, jak zobaczyła ośmionogiego przyjaciela, może jakiś film był, a może nawet było to wrodzone i było wzmacniane.
Arachnofobia to NIE jest coś, co można przełamać na zasadzie "będę twardy, nie przestraszę się", chory zobaczy pająka na ubraniu to rozbierze się do naga i zacznie uciekać, ocknie się gdzieś na środku miasta dopiero. Co gorsza, za każdym razem jak pojawi się pająk oraz chory zareaguje strachem, to nastąpi wzmocnienie i będzie się bał tych pająków jeszcze bardziej. Strach przed nimi doprowadzi do powstania jeszcze większego strachu przed nimi.
Jeśli dopuści się do tego, że zaczniemy się bać w czasie "terapii", to efektem sesji będzie pogłębienie strachu, zamiast jego zmniejszenie.
---
Podsumowując, metoda "będę o tym myślał, zamiast to robić" nigdy nie jest dobra, ale w bardzo wielu przypadkach problemów, naprawdę dużych problemów, trzeba podchodzić do tego ostrożnie i stopniowo. Czasem najpierw nauczyć się koniecznych umiejętności - ja np nie wyobrażam sobie, żebym mógł na zawołaniu takie teksty wymyślić w czasie rozmowy telefonicznej, no ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, po latach treningu przynajmniej ludzie się na mnie nie obrażają, a czasem, w przypadku poważnych fobii, trzeba stopniować bodźce.
Zawsze rozwiązaniem jest działanie, ale nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest działanie na zasadzie "lecimy na całość". W Twoim wypadku zadziałało, bo po prostu masz to wyćwiczone, u kogoś innego efektem byłby gigantyczny blok w psychice.
*a może jednak masz podobne doświadczenia, pisałeś, że dziewczyna Cię wyśmiała na pierwszej randce i że może przez to przez następne kilkanaście lat miałeś problemy nie tylko z odezwaniem się do kobiety, ale w ogóle z osiągnięciem erekcji nawet gdy byłeś sam. Bo raz zostałeś wyśmiany. No to sobie wyobraź, że ktoś był wyśmiewany kilka razy dziennie przez pół życia.
1. brak umiejętności
2. brak chęci / odwagi / whatever, podczas gdy umiejętności są na swoim miejscu
W pierwszym wypadku po prostu MUSISZ się przygotować, bo inaczej faktycznie zrobisz z siebie błazna i efekt będzie taki, że psycha siądzie jeszcze niżej. Nie masz tego problemu co ludzie, którzy cale życie byli odrzucani i wyśmiewani, więc nie wiesz, jak to jest.(*)
W drugim często zadziała pójście na żywioł, pod warunkiem, że faktycznie dasz radę i że połączy się to z przyjemnym doświadczeniem.
To odnośnie umiejętności, ale jeszcze słowo o lękach i strachu.
Na stronce o nerwicy mam opis tego, jak w kilka tygodni wyleczyć arachnofobię, lęk przed pająkami. Mówimy o pająku i robimy pacjentowi rozluźniający masaż. Pokazujemy rysunek pająka i robimy masaż. Zdjęcie pająka. Film. Mały pajączek na żywo. Ważne, żeby za każdym razem mózg dostawał sygnał "pająk to bezpieczeństwo i przyjemność", ale DELIKATNY sygnał.
A skąd bierze się arachnofobia? Ano stąd, że w przeszłości pojawił się bodziec w postaci pająka, połączony z bodźcem w postaci czegoś, co generuje strach. Może za gówniaka matka zaczęła piszczeć, jak zobaczyła ośmionogiego przyjaciela, może jakiś film był, a może nawet było to wrodzone i było wzmacniane.
Arachnofobia to NIE jest coś, co można przełamać na zasadzie "będę twardy, nie przestraszę się", chory zobaczy pająka na ubraniu to rozbierze się do naga i zacznie uciekać, ocknie się gdzieś na środku miasta dopiero. Co gorsza, za każdym razem jak pojawi się pająk oraz chory zareaguje strachem, to nastąpi wzmocnienie i będzie się bał tych pająków jeszcze bardziej. Strach przed nimi doprowadzi do powstania jeszcze większego strachu przed nimi.
Jeśli dopuści się do tego, że zaczniemy się bać w czasie "terapii", to efektem sesji będzie pogłębienie strachu, zamiast jego zmniejszenie.
---
Podsumowując, metoda "będę o tym myślał, zamiast to robić" nigdy nie jest dobra, ale w bardzo wielu przypadkach problemów, naprawdę dużych problemów, trzeba podchodzić do tego ostrożnie i stopniowo. Czasem najpierw nauczyć się koniecznych umiejętności - ja np nie wyobrażam sobie, żebym mógł na zawołaniu takie teksty wymyślić w czasie rozmowy telefonicznej, no ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, po latach treningu przynajmniej ludzie się na mnie nie obrażają, a czasem, w przypadku poważnych fobii, trzeba stopniować bodźce.
Zawsze rozwiązaniem jest działanie, ale nie zawsze dobrym rozwiązaniem jest działanie na zasadzie "lecimy na całość". W Twoim wypadku zadziałało, bo po prostu masz to wyćwiczone, u kogoś innego efektem byłby gigantyczny blok w psychice.
*a może jednak masz podobne doświadczenia, pisałeś, że dziewczyna Cię wyśmiała na pierwszej randce i że może przez to przez następne kilkanaście lat miałeś problemy nie tylko z odezwaniem się do kobiety, ale w ogóle z osiągnięciem erekcji nawet gdy byłeś sam. Bo raz zostałeś wyśmiany. No to sobie wyobraź, że ktoś był wyśmiewany kilka razy dziennie przez pół życia.



