No do niektórych rzeczy trzeba, do innych nie wolno. Dobry przykład to gra na pianinie, zaczniesz robić "po swojemu", w kilka miesięcy wyrobisz sobie złe nawyki. Chcesz się ich pozbyć? Proszę bardzo, 3 lata ćwiczeń nad tymi konkretnie nawykami. Obawiam się, że podobnie może być np z giełdą. Dawno temu programiści musieli podpisywać, że nie zaczynali nauki od języka "basic", z podobnego powodu, takie osoby miały nawyki niemal nie do wykorzenienia, łatwiej nauczyć kogoś od podstaw.
Podobnie może być z pracą, pójdziesz do jakiejś, która jest gówniana, bo nie przygotujesz się do znalezienia innej, zaczniesz w nowe miejsce wsiąkać, zacznie pompować z Ciebie energię, zaczniesz zawierać znajomości z ludźmi tam, coraz trudniej będzie zmienić.
Dziewczyna na stałe? Wybierać, czy brać pierwszą z brzegu? Biorąc całkowicie "na żywioł" można sobie zamienić życie w piekło i szanse na to są wielokrotnie większe, niż na trafienie w dobry związek za pierwszym razem.
Innymi słowy, decyzje BARDZO często mają konsekwencje, które zostają z nami na bardzo długo, albo nawet do końca życia.
Ważne jest, żeby faktycznie coś robić, a nie "myśleć". Zamiast czekać na idealną dziewczynę siedząc przed kompem, poszerzać sieć kontaktów i zwiększać własną atrakcyjność. Zamiast przeglądać tysiące ofert pracy nigdzie nie składając cv, zwiększać realne umiejętności. Zamiast czytać życiorysy pianistów, schować dumę do plecaka i zacząć od wlazłkotków.
Podobnie może być z pracą, pójdziesz do jakiejś, która jest gówniana, bo nie przygotujesz się do znalezienia innej, zaczniesz w nowe miejsce wsiąkać, zacznie pompować z Ciebie energię, zaczniesz zawierać znajomości z ludźmi tam, coraz trudniej będzie zmienić.
Dziewczyna na stałe? Wybierać, czy brać pierwszą z brzegu? Biorąc całkowicie "na żywioł" można sobie zamienić życie w piekło i szanse na to są wielokrotnie większe, niż na trafienie w dobry związek za pierwszym razem.
Innymi słowy, decyzje BARDZO często mają konsekwencje, które zostają z nami na bardzo długo, albo nawet do końca życia.
Ważne jest, żeby faktycznie coś robić, a nie "myśleć". Zamiast czekać na idealną dziewczynę siedząc przed kompem, poszerzać sieć kontaktów i zwiększać własną atrakcyjność. Zamiast przeglądać tysiące ofert pracy nigdzie nie składając cv, zwiększać realne umiejętności. Zamiast czytać życiorysy pianistów, schować dumę do plecaka i zacząć od wlazłkotków.



