05-24-2023, 05:01 PM
Tak myślę, na ile byłoby prawdopodobne, że mam zaburzony skład flory jelitowej, nieprzerwanie przez te wszystkie lata. Już nie raz o tym myślałem, właśnie flora jelitowa w głównej mierze odpowiada za objaw w marskości, a moje problemy zaczęły się od bardzo mocno zaznaczonego objawu, połączonego z bardzo ostrą, wielomiesięczną biegunką.
Zmieniam wapń z mleczanu, który paskudnie smakuje, do tego roznosi się po całym pokoju i wszędzie osiada (to dość niebezpieczny dla elektroniki rodzaj kurzu), na jakieś zwykłe rozpuszczalne wapno z marketu. W ogóle znikł mi tik powieki i zastanawiam się, czy to efekt tego, że wczoraj wypiłem inny rodzaj wapnia (cholera wie, czy ten mleczan to naprawdę wapń, może coś innego nasypali?), czy może efekt wczorajszego zatrucia i bardzo silnej biegunki, przez co pozbyłem się pewnie nadmiaru niektórych elektrolitów.
Kiedyś zatrułem się grzybami, miałem po nich kosmicznie silną biegunkę, ale taką no, do odwodnienia i to przez kilka godzin. Pomyślałem "kurde, trzeba elektrolity uzupełnić" i wypiłem sobie trochę chlorku potasu.
Co się potem stało... jezu. W kilka dosłownie minut spłynęło ze mnie tyle potu, że dosłownie stałem w kałuży. Nie sądziłem, że takie coś jest możliwe, z włosów po prostu lało się ciurkiem, jakby ktoś wylał na mnie kilka szklanek wody. Tego potasu nie było dużo, tyle co w 2 bananach może, ale widocznie dla organizmu który był na skraju wyczerpania rozwolnieniem to było coś, co bardzo mocno rozchwiało równowagę i poradził sobie z tym wypacając nadmiar czegoś. Może zresztą nie chodziło o potas, a o jony chloru.
I może ta wczorajsza biegunka zadziałała jakoś podobnie, pozwoliła wywalić nadmiar czegoś, co trudno tak o usunąć? Któregoś jonu, blokującego w jakiś sposób działanie komórek nerwowych, co powodowało ten tik powieki?
Zmieniam wapń z mleczanu, który paskudnie smakuje, do tego roznosi się po całym pokoju i wszędzie osiada (to dość niebezpieczny dla elektroniki rodzaj kurzu), na jakieś zwykłe rozpuszczalne wapno z marketu. W ogóle znikł mi tik powieki i zastanawiam się, czy to efekt tego, że wczoraj wypiłem inny rodzaj wapnia (cholera wie, czy ten mleczan to naprawdę wapń, może coś innego nasypali?), czy może efekt wczorajszego zatrucia i bardzo silnej biegunki, przez co pozbyłem się pewnie nadmiaru niektórych elektrolitów.
Kiedyś zatrułem się grzybami, miałem po nich kosmicznie silną biegunkę, ale taką no, do odwodnienia i to przez kilka godzin. Pomyślałem "kurde, trzeba elektrolity uzupełnić" i wypiłem sobie trochę chlorku potasu.
Co się potem stało... jezu. W kilka dosłownie minut spłynęło ze mnie tyle potu, że dosłownie stałem w kałuży. Nie sądziłem, że takie coś jest możliwe, z włosów po prostu lało się ciurkiem, jakby ktoś wylał na mnie kilka szklanek wody. Tego potasu nie było dużo, tyle co w 2 bananach może, ale widocznie dla organizmu który był na skraju wyczerpania rozwolnieniem to było coś, co bardzo mocno rozchwiało równowagę i poradził sobie z tym wypacając nadmiar czegoś. Może zresztą nie chodziło o potas, a o jony chloru.
I może ta wczorajsza biegunka zadziałała jakoś podobnie, pozwoliła wywalić nadmiar czegoś, co trudno tak o usunąć? Któregoś jonu, blokującego w jakiś sposób działanie komórek nerwowych, co powodowało ten tik powieki?



