Tak se tera myślę, że tych moich ostatnich wpisów wychodzi jakbym popierał i wprowadzał w życie jakiś ascetzm technologiczny i rozrywkowy. Świadomie odrzucał gry, seriale, portale internetowe, seks i pornole. A to w zasadzie jest zupełnie odwrotnie. Ograniczam się w tak wielu rzeczach, bo chce znaleźć przyczynę tego, dlaczego mam czasem takie problemy, jakie mam.
Ale po kolei. Mam dziś wyjątkową chęć gadania, a wszyscy w pracy jacyś niemrawi intelektualnie. Mam dłuższą przerwę śniadaniową, uwaliłem się na hamaku, więc siądźcie w kółeczku małe kurwie, wujek Temper powie wam, co myśli.
Nie zgadzam się u zasady z wieloma stwierdzeniami psychologów po badziewnych, bezwartościowych studiach (znam takich osobiście). Tomakin ma tak samo, o czym nie raz pisał. Uważam że nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od gier, internetu i pornografii, to klasyczne skupianie się na konsekwencjach z całkowitym olaniem przyczyn. Gry są wartością, można spędzić z nimi dziesiątki tysięcy godzin. Sam nie żałuję ani godziny spędzonej na graniu, niezależnie od tego, co pierdoli moja matka. Internet jest wartością - towarzyszy mi w różnych formach przez cały dzień, dosłownie kilkadziesiąt godzin dziennie (bo równolegle na kilku różnych płaszczyznach w tym samym czasie). Ba, nawet pornografia może być wartością, już pomijając moja osobista absolutna fascynację fotograficzną aktem i ciałem ludzkim, to poznałem kiedyś również osobiście performerów ze świata stricte pornografii (badzo popularne zajęcie w Czechach z Pragą na czele - polska perspektywa nie oddaje niczego, Czesi mają inną mentalność a Praga to swoista stolica zupełnie, kompletnie innego stylu życia) i wiem że ona także może być sztuka wyższą dającą ludziom życiowe wspaniałe spełnienie, pasję, szczęście, a nawet w formie zwyczajnej i "prostackiej" może być pozytywna, istotna zarówno dla rozwoju jednostek jak i ubogacająca życie par i bliskość między parami. Może inspirować, otwierać, uczyć, spajać, łączyć, zbliżać i napełniać pięknem. Seksuologicznie, psychologicznie rzecz ujmując, nie ma w niej u podstaw niczego negatywnego, jest wręcz bardzo wysoce wskazana dla zdrowego rozwoju. To jedynie prymitywna, częsta w Polsce mentalność wciąż przytłoczona najgorszymi wzorcami pseudo religijnymi ma z tym problem. Wszystko to są pewne określone elementy życia, świata, różnych dążeń. Same w sobie określanie ich jako uzależniających u podstaw nie ma sensu - wszystko co jest u podstaw ubogacające uzależnia. Oddychanie uzależnia. Absurdem było by stwierdzić że należy zrezygnować z oddychania. Nie w tym problem.
Pornole, gry, internet, technologia to nie problem. To rozwiązanie. A korelacja nie oznacza przyczynowości.
Problem powstaje, gdy się przed czymś ucieka w świat tego, co przyjemne i będące odskocznia od rzeczywistości. Problem powstaje, gdy ucieka się do gier czy internetu przed obowiązkami, a do pornoli przed partnerem, czy to przed jego brakiem, czy obecnością. Źródło problemu jest gdzie indziej - w tym przed czym się ucieka i dlaczego się ucieka, a nie w tym do czego się ucieka. Problem w tym, dlaczego obowiązki są odpychające. Psychologicznie problem sprowadza się do zjawiska prokrastynacji. To ucieczka jest problemem, a nie miejsce ucieczki. Ludzie kiedyś uciekali w fanatyzm religijny czy alkohol - i nie było to w niczym lepsze, a nawet stwierdził bym że gorsze bo bardziej destrukcyjne dla otoczenia. Nie potrzeba współczesnych narzędzi by szukać ucieczki. One zawsze były. U ludzi którzy z techniki to widzieli żarówkę i Franię.
Problem też w braku umiejętności korzystania z danych narzędzi. Z brakiem umiejętności doboru wartościowych gier, wartościowego korzystania z internetu czy umiejętności rozróżniania fikcji od rzeczywistości i piękna od kiczu.
Problem tkwi w świecie zewnętrznym, w tym co zmusza do ucieczki, dlaczego przed czymś się ucieka. Dlaczego to co powinno się robić nie pociąga i nie daje przyjemności. Tu jest problem. Problem może tkwić w świecie wewnętrznym - w braku świadomości i braku umiejętności do świadomego korzystania z dostępnych możliwości.
To, co należy leczyć, to problemy w świecie, w którym się funkcjonuje, rozumieć ich przyczyny, oraz rozwijać świadomość jak korzystać z aspektów świata w sposób świadomy, rozumny i przynoszący wartość. W przypadku problemów w relacjach należy zrozumieć skąd one wynikają. Dlaczego dana osoba ma problem z nawiązaniem relacji lub z jej aktywnym utrzymaniem, tak jak ja. Skąd bariery i oddalenie, brak porozumienia i pociągu w związku. I jak te problemy rozwiązywać. To tu jest źródło. Zawsze stoją za nim bardzo konkretne przyczyny w konkretnych ludziach i w konkretnej relacji. Ktoś może mieć problemy z libido nie bo pornole, które stają się wygodna wymówką, ale bo go partner nie pociąga. Tu leży problem.
Zdrowa para może oglądać pornole razem godzinami i mieć libido bez końca takie, że aktorzy z filmów mogą się schować. Tak jak razem może wspólne spędzać tysiące godzin w grach i tak dalej - nie tracąc nic na rozwoju zawodowym i wewnętrznym. W ogóle nie w tym problem. Miejsce ucieczki nie ma nic wspólnego ze źródłem ucieczki.
Bez sensu nazywac jakiekolwiek aspekty tego świata uzależnieniem bez zrozumienia faktycznych źródeł problemów. Błędny kierunek u podstaw. Składniający, by u podstaw błędnie i wygodnie atakować to, co atakować najprościej, bez żadnego odniesienia do rzeczywistego problemu.
To ze mężczyzna nie może znaleźć partnerki ma konkretne przyczyny. Które z kolei to już osobna rzecz są nie zawsze proste do rozwiązania, bo niektórzy incele są gdzie są bo mają wymagania intelektualne wobec kobiet nie możliwe do spełnienia przez kobiety. Jest faktem że one o wiele, wiele rzadziej rozwijają się intelektualnie.
To ze pornografia ma negatywny wpływ na możliwości organizmu to zasadniczo bzdura u podstaw.
Kobiety mało inteligentne są problemem, ale też nigdy nie byłyby targetem mężczyzn rozwiniętych. One w każdych warunkach były by tak samo płytkie. Mężczyzna rozwinięty, musi po prostu konsekwentnie szukać kobiet na wyższym poziomie. Tak zawsze było jest i będzie, nic się nie zmienia, te problemy były na długo przed erą internetu. Za to wraz z internetem łatwiej takie znaleźć, niż kiedyś, więc zmiana jest kolosalnie na plus.
Technologia wpływa jedynie pozytywnie - upraszczając temat - kto był zawsze nisko rozwinięty, będzie zawsze, tak samo z technologią, jak i bez niej. Jest mnóstwo osób żyjących bez technologii i bez jakiegokolwiek rozumu zarazem. Natomiast osobom z potencjałem rozwoju technologia pozwala osiągać o wiele więcej i znajdywać lepszych partnerów oraz osiągać więcej celów w życiu. Rachunek jest oczywisty.
Technologia jest narzędziem. Kto jak się nim posłuży, nie zależy od narzędzia, a tego kto je trzyma.
Rzekłem.
Ale po kolei. Mam dziś wyjątkową chęć gadania, a wszyscy w pracy jacyś niemrawi intelektualnie. Mam dłuższą przerwę śniadaniową, uwaliłem się na hamaku, więc siądźcie w kółeczku małe kurwie, wujek Temper powie wam, co myśli.
Nie zgadzam się u zasady z wieloma stwierdzeniami psychologów po badziewnych, bezwartościowych studiach (znam takich osobiście). Tomakin ma tak samo, o czym nie raz pisał. Uważam że nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od gier, internetu i pornografii, to klasyczne skupianie się na konsekwencjach z całkowitym olaniem przyczyn. Gry są wartością, można spędzić z nimi dziesiątki tysięcy godzin. Sam nie żałuję ani godziny spędzonej na graniu, niezależnie od tego, co pierdoli moja matka. Internet jest wartością - towarzyszy mi w różnych formach przez cały dzień, dosłownie kilkadziesiąt godzin dziennie (bo równolegle na kilku różnych płaszczyznach w tym samym czasie). Ba, nawet pornografia może być wartością, już pomijając moja osobista absolutna fascynację fotograficzną aktem i ciałem ludzkim, to poznałem kiedyś również osobiście performerów ze świata stricte pornografii (badzo popularne zajęcie w Czechach z Pragą na czele - polska perspektywa nie oddaje niczego, Czesi mają inną mentalność a Praga to swoista stolica zupełnie, kompletnie innego stylu życia) i wiem że ona także może być sztuka wyższą dającą ludziom życiowe wspaniałe spełnienie, pasję, szczęście, a nawet w formie zwyczajnej i "prostackiej" może być pozytywna, istotna zarówno dla rozwoju jednostek jak i ubogacająca życie par i bliskość między parami. Może inspirować, otwierać, uczyć, spajać, łączyć, zbliżać i napełniać pięknem. Seksuologicznie, psychologicznie rzecz ujmując, nie ma w niej u podstaw niczego negatywnego, jest wręcz bardzo wysoce wskazana dla zdrowego rozwoju. To jedynie prymitywna, częsta w Polsce mentalność wciąż przytłoczona najgorszymi wzorcami pseudo religijnymi ma z tym problem. Wszystko to są pewne określone elementy życia, świata, różnych dążeń. Same w sobie określanie ich jako uzależniających u podstaw nie ma sensu - wszystko co jest u podstaw ubogacające uzależnia. Oddychanie uzależnia. Absurdem było by stwierdzić że należy zrezygnować z oddychania. Nie w tym problem.
Pornole, gry, internet, technologia to nie problem. To rozwiązanie. A korelacja nie oznacza przyczynowości.
Problem powstaje, gdy się przed czymś ucieka w świat tego, co przyjemne i będące odskocznia od rzeczywistości. Problem powstaje, gdy ucieka się do gier czy internetu przed obowiązkami, a do pornoli przed partnerem, czy to przed jego brakiem, czy obecnością. Źródło problemu jest gdzie indziej - w tym przed czym się ucieka i dlaczego się ucieka, a nie w tym do czego się ucieka. Problem w tym, dlaczego obowiązki są odpychające. Psychologicznie problem sprowadza się do zjawiska prokrastynacji. To ucieczka jest problemem, a nie miejsce ucieczki. Ludzie kiedyś uciekali w fanatyzm religijny czy alkohol - i nie było to w niczym lepsze, a nawet stwierdził bym że gorsze bo bardziej destrukcyjne dla otoczenia. Nie potrzeba współczesnych narzędzi by szukać ucieczki. One zawsze były. U ludzi którzy z techniki to widzieli żarówkę i Franię.
Problem też w braku umiejętności korzystania z danych narzędzi. Z brakiem umiejętności doboru wartościowych gier, wartościowego korzystania z internetu czy umiejętności rozróżniania fikcji od rzeczywistości i piękna od kiczu.
Problem tkwi w świecie zewnętrznym, w tym co zmusza do ucieczki, dlaczego przed czymś się ucieka. Dlaczego to co powinno się robić nie pociąga i nie daje przyjemności. Tu jest problem. Problem może tkwić w świecie wewnętrznym - w braku świadomości i braku umiejętności do świadomego korzystania z dostępnych możliwości.
To, co należy leczyć, to problemy w świecie, w którym się funkcjonuje, rozumieć ich przyczyny, oraz rozwijać świadomość jak korzystać z aspektów świata w sposób świadomy, rozumny i przynoszący wartość. W przypadku problemów w relacjach należy zrozumieć skąd one wynikają. Dlaczego dana osoba ma problem z nawiązaniem relacji lub z jej aktywnym utrzymaniem, tak jak ja. Skąd bariery i oddalenie, brak porozumienia i pociągu w związku. I jak te problemy rozwiązywać. To tu jest źródło. Zawsze stoją za nim bardzo konkretne przyczyny w konkretnych ludziach i w konkretnej relacji. Ktoś może mieć problemy z libido nie bo pornole, które stają się wygodna wymówką, ale bo go partner nie pociąga. Tu leży problem.
Zdrowa para może oglądać pornole razem godzinami i mieć libido bez końca takie, że aktorzy z filmów mogą się schować. Tak jak razem może wspólne spędzać tysiące godzin w grach i tak dalej - nie tracąc nic na rozwoju zawodowym i wewnętrznym. W ogóle nie w tym problem. Miejsce ucieczki nie ma nic wspólnego ze źródłem ucieczki.
Bez sensu nazywac jakiekolwiek aspekty tego świata uzależnieniem bez zrozumienia faktycznych źródeł problemów. Błędny kierunek u podstaw. Składniający, by u podstaw błędnie i wygodnie atakować to, co atakować najprościej, bez żadnego odniesienia do rzeczywistego problemu.
To ze mężczyzna nie może znaleźć partnerki ma konkretne przyczyny. Które z kolei to już osobna rzecz są nie zawsze proste do rozwiązania, bo niektórzy incele są gdzie są bo mają wymagania intelektualne wobec kobiet nie możliwe do spełnienia przez kobiety. Jest faktem że one o wiele, wiele rzadziej rozwijają się intelektualnie.
To ze pornografia ma negatywny wpływ na możliwości organizmu to zasadniczo bzdura u podstaw.
Kobiety mało inteligentne są problemem, ale też nigdy nie byłyby targetem mężczyzn rozwiniętych. One w każdych warunkach były by tak samo płytkie. Mężczyzna rozwinięty, musi po prostu konsekwentnie szukać kobiet na wyższym poziomie. Tak zawsze było jest i będzie, nic się nie zmienia, te problemy były na długo przed erą internetu. Za to wraz z internetem łatwiej takie znaleźć, niż kiedyś, więc zmiana jest kolosalnie na plus.
Technologia wpływa jedynie pozytywnie - upraszczając temat - kto był zawsze nisko rozwinięty, będzie zawsze, tak samo z technologią, jak i bez niej. Jest mnóstwo osób żyjących bez technologii i bez jakiegokolwiek rozumu zarazem. Natomiast osobom z potencjałem rozwoju technologia pozwala osiągać o wiele więcej i znajdywać lepszych partnerów oraz osiągać więcej celów w życiu. Rachunek jest oczywisty.
Technologia jest narzędziem. Kto jak się nim posłuży, nie zależy od narzędzia, a tego kto je trzyma.
Rzekłem.



