05-23-2023, 12:09 AM
Co kilka miesięcy robię przegląd internetu, patrzę, czy coś na pubmed się ukazało, czy ktoś na reddicie coś zauważył i tak dalej.
Właśnie znalazłem bloga, gdzie gość pisze, że obłączki składają się z melaniny, tylko to się nie skleja, melanina to ciemny barwnik
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jjp...e/-char/en
jest nawet jakieś powiązanie depresji z poziomem melaniny, ale raczej w drugą stronę. W marskości wątroby też poziom melaniny mocno rośnie.
No nic, dalej nikt nie rozwiązał tej zagadki, a w każdym razie nie opisał tego tak, żeby google było w stanie to wyszukać.
Najbardziej rozbraja mnie to, że znajomy ziom, który stoi nad grobem, ma problemy z sercem takie, że krew prawie mu nie krąży w paznokciach, dosłownie miewa martwicę skóry miejscami, wysiadają mu nerki, dieta składająca się z zupek chińskich, coli i mięsa, pali, ćpa, jak się naćpa to kilka dni nie śpi, potem odsypia przez 2 noce i tak w kółko, niedawno prawie mu nogi obcięli, bo zakrzepicy dostał, ma wyczepiste obłączki. Podobnie ojciec, jeszcze kilka dni przed śmiercią zwróciłem uwagę, w organizmie wszystko prawie wysiadło, B12 niemal niewykrywalna, a obłączki rosną. Matula też ma, pomimo zapchanych tętnic i galopującej cukrzycy.
To trochę tak wygląda, jakby to nie miało wiele wspólnego z poziomem substancji odżywczych, odpowiedzialnych za wzrost paznokcia, czy w ogóle z funkcjonowaniem organizmu jako takiego. Jakby tam był jakiś jeden, konkretny proces, nie wiem, może jeden hormon, jedna substancja, jeden stan układu nerwowego, coś, co jest obecne (albo nieobecne) zarówno w niedoczynności nerek, jak i w marskości wątroby.
Właśnie znalazłem bloga, gdzie gość pisze, że obłączki składają się z melaniny, tylko to się nie skleja, melanina to ciemny barwnik
https://www.jstage.jst.go.jp/article/jjp...e/-char/en
jest nawet jakieś powiązanie depresji z poziomem melaniny, ale raczej w drugą stronę. W marskości wątroby też poziom melaniny mocno rośnie.
No nic, dalej nikt nie rozwiązał tej zagadki, a w każdym razie nie opisał tego tak, żeby google było w stanie to wyszukać.
Najbardziej rozbraja mnie to, że znajomy ziom, który stoi nad grobem, ma problemy z sercem takie, że krew prawie mu nie krąży w paznokciach, dosłownie miewa martwicę skóry miejscami, wysiadają mu nerki, dieta składająca się z zupek chińskich, coli i mięsa, pali, ćpa, jak się naćpa to kilka dni nie śpi, potem odsypia przez 2 noce i tak w kółko, niedawno prawie mu nogi obcięli, bo zakrzepicy dostał, ma wyczepiste obłączki. Podobnie ojciec, jeszcze kilka dni przed śmiercią zwróciłem uwagę, w organizmie wszystko prawie wysiadło, B12 niemal niewykrywalna, a obłączki rosną. Matula też ma, pomimo zapchanych tętnic i galopującej cukrzycy.
To trochę tak wygląda, jakby to nie miało wiele wspólnego z poziomem substancji odżywczych, odpowiedzialnych za wzrost paznokcia, czy w ogóle z funkcjonowaniem organizmu jako takiego. Jakby tam był jakiś jeden, konkretny proces, nie wiem, może jeden hormon, jedna substancja, jeden stan układu nerwowego, coś, co jest obecne (albo nieobecne) zarówno w niedoczynności nerek, jak i w marskości wątroby.



